Wyszłam z garderoby ciągnąc za sobą spakowaną wczoraj walizkę . Wzięłam jeszcze z pokoju torebkę do której wrzuciłam telefon i słuchawki oraz portfel i zeszłam na duł . Położyłam walizkę obok drzwi wyjściowych i usiadłam przy stole .
- Cześć córeczko , widzę że dziś lepszy humor ?
- Tak o wiele , zrobisz mi płatki ?
- Jasne
- Dziękuję a gdzie Jane ?
- W dolnej łazience , poprawia makijaż czy coś - powiedział po czym podał mi płatki .
- Aha - odpowiedziałam i zaczęłam jeść . Gdy skończyłam była 8:35 .
- Chyba już będziemy się zbierać , zawołaj siostrę .
Odłożyłam brudne naczynia do zmywarki i poszłam do łazienki .
- Jane jedziemy , ruszaj się .
- Już idę - odpowiedziała .
Poszłam do kuchni tata właśnie ciągnął swoją walizkę tam gdzie ja , po czym wyciągnął telefon i zadzwonił po taxi . Jego lot był o 9:30 ale jechał razem z nami . Około 8:50 byliśmy już na lotnisku . Wyciągnęliśmy nasze walizki po czym pożegnaliśmy się z tatą i już mieliśmy odchodzić gdy ktoś mnie zawołał .
- A ze mną się nie pożegnasz ?
Odwróciłam się i ujrzałam Katy . Odłożyłam walizkę , podbiegłam do niej i mocno przytuliłam .
- Będę dzwonić codziennie .
- A ja będę codziennie ryczeć ci przed laptopem , tu w N.Y.
- Ja będę ryczeć w L.A.
Przytuliliśmy się jeszcze mocniej po czym pożegnaliśmy się i poszłam , odwróciłam się jeszcze by pomachać i ruszyłam w odpowiednim kierunku . Po około 20 minutach już siedziałam w samolocie .
- Proszę zapiąć pasy i przygotować się do wylotu- mówiła po chwili stewardesa .
***
Lecieliśmy już z dobrą godzinę , ciągle słuchałam muzyki , a moja siostra patrzyła coś na tablecie .
- Idę do łazienki - powiedziałam po chwili .
Wstałam po czym ruszyłam w stronę łazienki , szłam zapatrzona gdy nagle w coś uderzyłam , to był chłopak , podobnie jak ja przewrocił się .
- Przepraszam - powiedziałam
- Nic nie szkodzi , ja też przepraszam patrzyłem w telefon .
- Ha ha ja też
- Spoko , Chaz jestem - powiedział i wystawił w moją strone dłoń
- Emily , miło mi .
- Mi również .
- Przepraszam ale musze do łazienki .
- Ok ok , pa
- Hej
Poszłam do łazienki , po czym wróciłam na miejsce , po drodze patrzyłam na pasażerów , nigdzie nie mogłam go ujrzec jakby rozpłynął się w powietrzu .'
Oczami Chaza
- Hej Justin , nie uwierzysz jaką śliczną dziewczynę widziałem - powiedziałem gdy tylko usiadłem na swoim miejscu .
- Super .
- Miała takie śliczne brązowe oczy
- romawiałeś z nią przynajmniej ?
- Tak ale tylko chwilę musiała do łazienki
- Ha ha olała cię .
- Nie prawda .
Powiedziałem po czym odwróciłem się w stronę okna , było już częściowo widać L.A.
- Zaraz lądujemy
- W końcu , dlaczego Scooter każe mi latac takimi samolotami ?
- Bo twój dziś nie mógł .
- Noo okey , to nic jak wylądujemy szybko się zmywamy więc się przyszykuj .
Oczami Emily
- Hej , lądujemy widzę LA - mówiła podekscytowana siostra.
- W końcu
- Jejku jak tu ładnie
- Jane nie jaraj się tak- powiedziałam a moja siostra dała mi lekkiego kusańca w bok .
-Okey okey .
Proszę zapiąć pasy za chwilę lądujemy . - śłychać było już na całym samolocie .
Zapieliśmy pasy po czym samolot wylądował .
Wyszliśmy z samolotu po czym odebraliśmy bagaże .
Szliśmy gdy nagle ktoś zawołał :
- Emily , Jane tutaj . - odwróciliśmy się i ujrzeliśmy machającą do nas mamę .
Przewróciłam oczami a Jane podbiegła do niej i mocno ją przytuliła . Ja szłam wolnym krokiem i równiez ją przytuliłam , ale nie zrobiłam tego chętnie , wręcz wymusiłam to w sobie .
- Jedziemy ? - zapytałam
- Tak - oczywiście .
Wyszliśmy z lotniska i usiedliśmy chyba do auta mamy . Jechaliśmy krótko , po chwili zatrzymaliśmy się . Chciałam wyjść ale mama powiedziała :
- Nie to nie tu , siedźcie ja musze coś powiedzieć koleżance .
- Okey - uśmiechnęła się Jane
Miałam dość tego jej pozytywizmu .
- Przestań - syknęłam
- O co ci chodzi ?
- Pamiętaj że ona zostawiła nas i po 3 latach sobie przypomniała .
Jane chciała coś powiedzieć ale urwała temat bo mama wróciła do auta .
- Kto tu mieszka ?
- Moja koleżanka .
- Aha - odpowiedziała Jane , ja miałam jej doscyć wiec założyłam słuchawki i odcięłam się od świata .
- Już jesteśmy - powiedziała mama
Wysiadłam z auta i ujrzałam dużą biała willę , oho ho to się matka urządziła- pomyślałam .
- Podoba się ? - zwróciła się do mnie
- Może być - odpowiedziałam
- to się ciesze , nie będziemy tu sami , jeszcze mój narzeczony i jego córka , zaraz ich poznacie .Walizki zostawcie w aucie , zaraz po nie wrócimy , chce wam pokazać dom .
Weszliśmy do środka i aż zaparło mi dech w piersiach , wszędzie luksus .
- Chodźmy do salonu , tam jest Braian i Amy .
Poszliśmy za nią , a tam siedziały dwie wymienione przez nią osoby dziewczyna wyglądał tak :
a narzeczony mojej matki tak :
Nie powiem wyglądał całkiem całkiem . Matka oprowadziła nas po domu po czym poszliśmy po walizki .



czekam na następny *.*
OdpowiedzUsuń