środa, 25 września 2013

Rozdział 2

Obudził mnie budzik , była 6:50 . Powoli wygramoliłam się z łóżka , po czym poszłam do łazienki i wykonałam codzienne czynności . Aby na dobre się obudzić ochlapałam twarz zimną wodą ona całkowicie powróciła mnie do życia . Spojrzałam w lustro wyglądałam jak stwór . Oczy podpuchnięte od nie wyspania oraz czerwone od płaczu . Postanowiłam się trochę ogarnąć , więc wzięłam podkład i przykryłam wory pod oczami , zrobiłam sobie lekki kreski czarną kredką i wyglądałam już o wiele lepiej niestety mój czas już nie był taki fajny , była 7:50 . Zostało mi godzina i 10 minut , raczej mniej bo jeszcze dojazd na lotnisko . Postanowiłam nie myśleć tylko działać , więc wróciłam do pokoju z którego od razu poszłam do garderoby , tam usiadłam na podłodze i zaczęłam myśleć co ubrać , po dłuższych rozmyśleniach postanowiłam ubrać to :
Wyszłam z garderoby ciągnąc za sobą spakowaną wczoraj walizkę  . Wzięłam jeszcze  z pokoju torebkę do której wrzuciłam telefon i słuchawki oraz portfel i zeszłam na duł . Położyłam walizkę obok drzwi wyjściowych i usiadłam przy stole .
- Cześć córeczko , widzę że dziś lepszy humor ?
- Tak o wiele , zrobisz mi płatki ?
- Jasne
- Dziękuję a gdzie Jane ?
- W dolnej łazience , poprawia makijaż czy coś  - powiedział po czym podał mi płatki .
- Aha - odpowiedziałam i zaczęłam jeść . Gdy skończyłam była 8:35 .
- Chyba już będziemy się zbierać , zawołaj siostrę .
Odłożyłam brudne naczynia do zmywarki i poszłam do łazienki .
- Jane jedziemy , ruszaj się .
- Już idę - odpowiedziała .
Poszłam do kuchni tata właśnie ciągnął swoją walizkę tam gdzie ja , po czym wyciągnął telefon i zadzwonił po taxi . Jego lot był o 9:30 ale jechał razem z nami .  Około 8:50 byliśmy już na lotnisku . Wyciągnęliśmy nasze walizki po czym pożegnaliśmy się z tatą i już mieliśmy odchodzić gdy ktoś mnie zawołał .
- A ze mną się nie pożegnasz ?
Odwróciłam się i ujrzałam Katy . Odłożyłam walizkę  , podbiegłam do niej i mocno przytuliłam .
- Będę dzwonić codziennie .
- A ja będę codziennie ryczeć ci przed laptopem , tu w N.Y.
- Ja będę ryczeć w L.A.
Przytuliliśmy się jeszcze mocniej po czym pożegnaliśmy się  i poszłam , odwróciłam się jeszcze by pomachać i ruszyłam w odpowiednim kierunku . Po około 20 minutach już siedziałam w samolocie .
- Proszę zapiąć pasy i przygotować się do wylotu- mówiła po chwili stewardesa .
***
Lecieliśmy już z dobrą godzinę , ciągle słuchałam muzyki , a moja siostra patrzyła coś na tablecie . 
- Idę do łazienki - powiedziałam po chwili . 
Wstałam po czym ruszyłam w stronę łazienki , szłam zapatrzona gdy nagle w coś uderzyłam , to był chłopak , podobnie jak ja przewrocił się . 
- Przepraszam - powiedziałam 
- Nic nie szkodzi , ja też przepraszam patrzyłem w telefon . 
- Ha ha ja też 
- Spoko , Chaz jestem - powiedział i wystawił w moją strone dłoń 
- Emily , miło mi . 
- Mi również . 
- Przepraszam ale musze do łazienki . 
- Ok ok , pa 
- Hej 
Poszłam do łazienki , po czym wróciłam na miejsce , po drodze patrzyłam na pasażerów , nigdzie nie mogłam go ujrzec jakby rozpłynął się w powietrzu .'
Oczami Chaza 
- Hej Justin , nie uwierzysz jaką śliczną dziewczynę widziałem - powiedziałem gdy tylko usiadłem na swoim miejscu . 
- Super . 
- Miała takie śliczne  brązowe oczy 
- romawiałeś z nią przynajmniej ? 
- Tak ale tylko chwilę musiała do łazienki 
- Ha ha olała cię . 
- Nie prawda .
Powiedziałem po czym odwróciłem się w stronę okna , było już częściowo widać L.A.  
- Zaraz lądujemy 
- W końcu , dlaczego Scooter każe mi latac takimi samolotami ? 
- Bo twój dziś nie mógł . 
- Noo okey , to nic jak wylądujemy szybko się zmywamy więc się przyszykuj . 
Oczami Emily 
- Hej , lądujemy widzę  LA - mówiła podekscytowana siostra. 
- W końcu 
- Jejku jak tu ładnie 
- Jane nie jaraj się tak- powiedziałam a moja siostra dała mi lekkiego kusańca w bok . 
-Okey okey . 
Proszę zapiąć pasy za chwilę lądujemy . - śłychać było już na całym samolocie . 
Zapieliśmy pasy po czym samolot wylądował . 
Wyszliśmy z samolotu po czym odebraliśmy bagaże . 
Szliśmy gdy nagle ktoś zawołał : 
- Emily , Jane tutaj . - odwróciliśmy się i ujrzeliśmy machającą do nas mamę . 
Przewróciłam oczami a Jane podbiegła do niej i mocno ją przytuliła . Ja szłam wolnym krokiem i równiez ją przytuliłam , ale nie zrobiłam tego chętnie , wręcz wymusiłam to w sobie . 
- Jedziemy ? - zapytałam 
- Tak - oczywiście . 
Wyszliśmy z lotniska i usiedliśmy chyba do auta mamy  . Jechaliśmy krótko , po chwili zatrzymaliśmy się . Chciałam wyjść ale mama powiedziała : 
- Nie to nie tu , siedźcie ja musze coś powiedzieć koleżance . 
- Okey - uśmiechnęła się Jane 
Miałam dość tego jej pozytywizmu . 
- Przestań - syknęłam 
- O co ci chodzi ? 
- Pamiętaj że ona zostawiła nas i po 3 latach sobie przypomniała . 
Jane chciała coś powiedzieć ale urwała temat bo mama wróciła  do auta . 
- Kto tu mieszka ? 
- Moja koleżanka . 
- Aha - odpowiedziała Jane , ja miałam jej doscyć wiec założyłam słuchawki i odcięłam się od świata . 
- Już jesteśmy - powiedziała mama 
Wysiadłam z auta i ujrzałam dużą biała willę , oho ho to się matka urządziła- pomyślałam . 
- Podoba się ? - zwróciła się do mnie 
- Może być - odpowiedziałam 
- to się ciesze , nie będziemy tu sami , jeszcze mój narzeczony i jego córka , zaraz ich poznacie .Walizki zostawcie w aucie , zaraz po nie wrócimy , chce wam pokazać dom . 
Weszliśmy do środka i aż zaparło mi dech w piersiach , wszędzie luksus . 
- Chodźmy do salonu , tam jest Braian i Amy . 
Poszliśmy za nią , a tam siedziały dwie wymienione przez nią osoby dziewczyna wyglądał tak : 
a narzeczony mojej matki tak :

 
 Nie powiem wyglądał całkiem całkiem . Matka oprowadziła nas po domu po czym poszliśmy po walizki .
 



1 komentarz: