sobota, 22 marca 2014

Rozdział 24

Ruszyłam w kierunku domu gdy poczułam wibracje w kieszeni moich spodni . Wyciągnęłam telefon patrząc na wyświetlacz - Kate. Uśmiechnęłam się i przesunęłam palcem po ekranie na co telefon się odblokował .

Odpisałam jej i weszłam do domu. Jeremy był w kuchni , trzymał w ręce kubki z wodą.
- właśnie chciałem zanieść wam picie - uśmiechnął się - chyba po to przyszłaś ? - popatrzył na mnie . Kiwnęłam głową lekko się uśmiechając .
- To może weź przekąski , założę się że Jaxon zaraz zgłodnieje - zaśmiał się
- Dobrze - on poszedł do ogrodu a ja nasypałam do misek żelki i chrupki . Wróciłam do nich . Jaxon nadal skakał a Justin rozmawiał z ojcem . Podeszłam obok ławki na której siedzieli dając przekąski na mały stolik obok.
-Myślałem że się zgubiłaś - zachichotał Jus .
- Nie mogłam znaleźć misek - wzruszyłam ramionami i poszłam usiąść na huśtawkę obok Jazzy . Nuciła pod nosem piosenkę Justina . Uśmiechnęłam się a dziewczynka zatrzymała huśtawkę i pobiegła po picie siadając z Jeremym i Jusem . Spojrzałam na telefon,nowa wiadomość oczywiście od Kate . Odblokowałam telefon :
odpisałam szybko i schowałam telefon dalej do kieszeni . Uśmiechając się sama do siebie , ta dziewczyna zawsze umie poprawić mi humor . Huśtałam się lekko odpychając, czubkami moich vansów od ziemi , gdy poczułam na ramionach czyjeś dłonie
- Coś się stało ? - To był Justin , jego miętowy oddech przeszył teraz całe moje ciało
- Nic się nie stało - odpowiedziałam patrząc na słońce które w tej chwili zachodziło za wzgórze . Justin zmienił pozycję , teraz stał przede mną . Odchylił mi brodę tak abym na niego popatrzyła
- Na pewno ? - patrzył na mnie swoimi czekoladowymi zmartwionymi tęczówkami .
- Tak , na pewno - lekko się uśmiechnęłam .
Co miało mi być ? Po prostu nie chciałam przerywać mu rozmowy z ojcem . Nie widzieli się długo , Jus był szczęśliwy widząc go w lodziarni . Tęsknił za nim i dziećmi , to widać . Złapał mnie  za biodra tak abym wstała wyrywając z rozmyśleń . Zrobiłam to a on usiadł na huśtawce biorąc mnie na kolana . Przyciągnął mnie do siebie a ja wtuliłam się w jego tors i zaczęliśmy się lekko huśtać .
- Kocham Cię - szepnął mi na ucho .
- Ja Ciebie też - odpowiedziałam Jus posadził mnie tak , że teraz siedziałam na nim okrakiem . Objęłam go mocno ramionami chowając głowę w jego ramię . Podniósł mój podbródek delikatnie całując . 
- Pierwszy raz całuje się z dziewczyną na oczach taty - zaśmiał się a ja zdałam sobie sprawę że nie jesteśmy sami
- Zawsze musi być ten pierwszy raz - uśmiechnęłam się a on zaśmiał
- Ha ha tak - przytulił mnie do swojej piersi - moja piękna - musnął moje czoło po czym wstał trzymając mnie mocno . Objęłam go ramionami a on złapał mnie za uda - idziemy do domu - rzucił do taty gdy ja czerwieniłam się w jego ramionach. Zaniósł mnie na górę i delikatnie położył na łóżku . Wrócił do drzwi zamykając je na klucz . Gdy to zrobił podszedł do łóżka a już po chwili leżał obok mnie . Popatrzyłam na niego , leżąc na boku , ten przyciągnął mnie do siebie całując zachłannie . Przesunął palce na moje biodra wsuwając rękę pod koszulkę. Położył się  na mnie dając ręce po obu stronach mojej głowy . atakując pocałunkami moją szyję . Jęknęłam cicho odchylając głowę w tył . Justin schodził niżej napierając na mnie całym ciałem . Chwyciłam za rąbek jego koszulki i pociągnęłam ją w górę . Jus ściągnął ją i rzucił gdzieś w kąt a ja mogłam zobaczyć jego idealnie wyrzeźbioną klatę . Przegryzłam wargę na co Jus się uśmiechnął i schylił by mnie pocałować , w jednej chwili pozbył się mojej koszulki a następnie moich spodni .
Leżałam pod nim prawie naga , Jus cały czas mnie całował opuszkami palców masując moje biodra.
Chwyciłam za guzik jego spodni i zsunęłam je tak że był w samych bokserkach . Mmmm mój bóg seksu.
Justin wsunął ręce pod moje plecy i jednym szybkim ruchem odpiął mój stanik  , po czym zaczął lekko ssać brodawki. O kurwa wyginałam się pod nim. Ssał je lekko a ja odpływałam. Przeniósł swój język niżej całując każdy centymetr mojego brzucha. Szybkim ruchem zsunął mi majtki wkładając palce "tam". Jęknęłam wyginając się bardziej .
- Co jak twój tato usłyszy ? - mówiłam lekko dysząc ponieważ Jus zataczał małe kółka właśnie tam.
- Jestem pełnoletni , to mój dom robię co chcę nie przejmuj się - musnął moje usta po czym zsunął bokserki i powoli we mnie wszedł . Wyginałam się jęcząc i dysząc .
- Mmmm Kochanie - Jus szeptał mi do ucha gdy wchodził i wychodził ze mnie . Wbiłam palce w jego plecy a on zaczął poruszać się szybciej
- Osz kurwa - jęknęłam  dysząc.
Justin tylko się uśmiechnął i kontynuował. Poruszał się w równym tempie a moje biodra wychodziły mu na spotkanie po czym łączyły się w jedność z jego . Jęczałam cichutko dysząc w jego ramię gdy oboje doszliśmy w tym samym czasie.  Opadł na łóżko obok mnie przyciągając mnie do swojego boku
- Moja piękna - pocałował mnie w czoło, przytulając mocno. - Kocham cię - wyszeptał
- Ja Ciebie też Justin , nawet nie wiesz jak bardzo - uśmiechnęłam się wtulając w jego bok. - Pójdę wziąć prysznic - Justin skinął głową a ja wstałam zakładając na siebie jego koszulkę i pognałam do łazienki .
Napuszczałam wodę do wanny gdy ktoś zapukał do drzwi otworzyłam je wychylając głowę , to Justin. Był w samych bokserkach które odsłaniały mu połowę tyłka, wiedziałam to chociaż stał do mnie przodem.
- Pamiętasz jak mówiłaś mi o tym że muszę kupić ci to twoje mydło ? - zachichotał
- No tak , kurde zapomniałam dzisiaj o nim - popatrzyła na niego.
- Zapominalska - uśmiechnął się podając mi to czego brakowało.
- Pamiętałeś ? - prawie pisnęłam . Boże jesteś pojebana cieszysz się jak nie wiadomo co z głupiego mydła - szydziła ze mnie moja podświadomość.
- Tak - uśmiechnął się a ja wyciągnęłam rękę aby to od niego wziąć. Jednak on ją cofnął schylając się , tak byłam od niego niższa , i układając usta w dzióbek. Zaśmiałam się i lekko musnęłam jego usta , tak jak mogłam się spodziewać przyciągnął mnie do siebie i pogłębił . Oderwałam się od niego,biorąc to co należało do mnie i znikłam za drzwiami łazienki .


 



wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 23

Justin wstał po czym powiedział do mnie :
- Chodź jedziemy do domu -wstałam za nim a on złapał mnie za rękę a z blatu zgarnął kluczyki . - czekaj zanim wyjdziemy ... zawsze chciałem "coś" tu zrobić  - zatrzymał się i przycisnął mnie do ściany napierając na mnie całym ciałem . Nachylił swoje wargi i już po chwili zawzięcie całował . Odwzajemniałam każdy jego pocałunek . Nasze usta grały w tę samą grę . Jus chwycił mnie za uda biorąc na ręce i dociskając bardziej do ściany . Wplątałam palce w jego brunatne włosy . Przeniósł swoje swoje pocałunki na szyję . Odchyliłam głowę a ten zaczął ssać moją skórę .
- Teraz już widać że jesteś moja - uśmiechnął się między pocałunkami i znów wrócił wargami na moje . Muskał je lekko prosząc o większy dostęp . Rozchyliłam usta a on wsunął się w nie językiem . Nasze języki owinęły się wokół siebie . Całujemy się tak bez końca jakby ktoś zatrzymał czas , przestała istnieć rzeczywistość .Tylko my nic więcej . Gdy Jay odrywa ode mnie swoje rozpalone wargi , czas zaczyna ruszać a ja stoję nieruchomo próbując złapać oddech . Wpatruje się w niego a on tylko stoi przede mną , ręką przeczesując włosy . Na jego twarz wkrada się uśmiech .
- Teraz możemy już iść - mówi w końcu ponownie się uśmiechając .
Odwzajemniam i poprawiam bluzkę - mhm chodźmy . - łapie mnie za rękę i wychodzimy . Zatrzymujemy się . Ja oglądam widoki , duże błękitno- zielone jezioro i drzewa wokoło sprawiają że jest tu magicznie . Jus zamyka drzwi a potem obejmuje mnie od tyłu
- Pięknie prawda ? - szepta mi do ucha a po moim ciele przechodzi lekki dreszczyk .
- Tak , ślicznie . Justin - odwracam się w jego stronę - jak ty tu trafiłeś ?
Uśmiecha się - Jak byłem mniejszy przyjeżdżałem tu z tatą i jego kolegą na ryby . Wtedy było tu trochę inaczej , gorzej .
- Dlaczego ?
- Bo nie było ciebie obok- przytula mnie do siebie  a ja wtulam się napajając się jego zapachem .
- To słodkie Justin - przytulam się bardziej
- Ty jesteś słodka - rumienię się i chowam twarz w jego klatkę piersiową . - to było oczywiste skarbie - obejmuje mnie i schodzimy po schodach . Uśmiecham się , Jus otwiera mi drzwi i siadam na miejscu pasażera .
- Przyjedziemy tu jeszcze kiedyś ? - pytam gdy siada na swoje miejsce .
- Kiedy tylko będziesz chciała - przekręca kluczyk w stacyjce a ja zapinam pas . Wycofuje a ja już ostatni raz patrzę na drewniany mały aczkolwiek przytulny domek . Jedziemy wąską dróżką aż do czasu gdy Jus włącza się do wieczornej jazdy . Droga mija nam w ciszy , w tle słychać tylko piosenkę Eda Sheerana - Kiss Me . Zaczynam ją nucić , jest taka ... uspakajająca ? sama nie wiem . Patrzę przez szybę i widzę mój dom ... były . Dlaczego moja matka musi taka być ? Po policzku płynie mi łza , szybko ją wycieram . Justin wjeżdża na parking , w domu świeci się światło dlatego że Jeremy jest w środku . Wysiadam i czekam na niego , łapie mnie za rękę przyciskiem przy kluczach zamykając auto . Gdy weszliśmy do domu , Jazzy i Jaxon przybiegli nam na spotkanie .
- Justin ! - Jazzy pisnęła wdrapując się na jego ręce , ten schylił się i wziął ją a Jaxon wyciągnął ręce do mnie . Uśmiechnęłam się i już po chwili go trzymałam .
- Gdzie tato ? - Jus patrzył na Jazzy .
- W kuchni . - słysząc to ruszyliśmy w tamtym kierunku .
Jeremy był przy kuchence i mieszał coś w garnczku  .
- O już jesteście ? To świetnie akurat kończę kolację . Także wszyscy do łazienki umyć ręce i wracać mi tu szybko ! - zaśmiał się a my poszliśmy do łazienki , umyliśmy ręce dzieciom  a one pognały do kuchni .
- Jaxon cię polubił .  - Jus się uśmiechnął .
- Tak myślisz ? - popatrzyłam na niego po czym wycierałam ręce w puszysty biały ręcznik .
- To widać skarbie , świetnie się dogadujesz z małymi dziećmi .-uśmiechnęłam się
- Tobie też nie idzie źle - odwzajemnił po czym złapał mnie za rękę
- Chodź , jestem głodny .
Zeszliśmy na duł , prosto do jadalni , gdzie przy stole siedziały już dzieci ,
- No w końcu ile można myć ręce - zawołał Jeremy - chyba że wy..
- TATO ! nie my nic - Justin podrapał się w kark - co na kolację ? - próbował zmienić temat
- Spaghetti , pamiętam że to lubiłeś - uśmiechnął się
Oczy Justina rozbłysły - uwielbiam - odwzajemnił po czym usiadł a ja obok niego , wcześniej przynosząc sok pomarańczowy . Jeremy poszedł do kuchni a po chwili już niósł kilka talerzy .
- Może panu pomogę ? - wstałam patrząc na niego .
- Po pierwsze mam na imię Jeremy i nie mów do mnie pan , to mnie postarza - zaśmiał się - i nie , siedź spokojnie , poradzę sobie .
- Dobrze - usiadłam na miejscu . Po chwili wszyscy zaczęliśmy jeść . - Mmm pyszne - mruknęłam biorąc do buzi makaron - świetnie pan eee tzn świetnie gotujesz - uśmiechnęłam się
- Dziękuje , ciesze się że smakuje a Tobie Justin ? - popatrzył na syna
- Przecież wiesz , pyszne jest - również się uśmiechnął .
Gdy skończyłam wzięłam ich brudne talerze i dałam do zmywarki , do kuchni przybiegł Jaxon 
- Co tam mały ? - kucnęłam obok niego .
- Nudzi mi się , tata rozmawia z Justinem a ja nie chcę oglądać bajki z Jazzy - popatrzył na mnie
- To chodź - wzięłam go na ręce - w coś się pobawimy
- Jesteś fajna , Selena nie chciała się ze mną bawić - o tak fuck yeah i co teraz zdziro ! moja podświadomość wirowała , w końcu jestem lepsza ! Poszliśmy na górę do pokoju Justina .
- Co byś chciał robić ? - popatrzyłam na niego a on wszedł na łóżko Jusa i zaczął skakać . Zaczęłam się śmiać , robiłam mu zdjęcia gdy do pokoju wszedł Justin .
- A wy co tu robicie ? - uśmiechnął się .
- NIC - Jaxon krzyknął zatrzymując się
- Ej mały , ja z tobą co ty na to ? - Justin wskoczył na łóżko i skakał razem z nim , ja zwijałam się ze śmiechu , mój chłopak jest baardzo dorosły - przeciągnęłam o w myślach .
- hahha nie żeby coś , ale trampolina jest w ogródku- zaśmiałam się Jaxon i Justin zatrzymali się .
- Kto pierwszy na dole ! - mały zaśmiał się
- Jaxon i ja czy ty ? - Justin poruszał brwiami .
- Ja mam biegać ? i to z tobą , przegram przecież - wydęłam dolną wargę .
- Dasz radę - uśmiechnął się i razem z Jaxonem na rękach zaczął biec na duł
- Ej ! - ruszyłam za nim niestety tak jak się spodziewałam na schodach zwolniłam , Justin był już koło wejścia na taras . - To nie fair - biegłam za nim  , a ten tylko się śmiał . Gdy byłam już prawie koło niego Justin znów przyspieszył i wybiegł na ogród .
- KURDE ! - biegłam najszybciej jak mogłam ale no oczywiście pan "długie nogi , biegający jak gepard " wygrał .
- YEAH wygraliśmy Jaxon - zaśmiał się i przybił z nim "żółwika "
- PFFFFFFFFFF - pokazałam im język próbując złapać oddech . Jaxon był już na trampolinie z Justinem i skakali . - pójdę po picie
- Przyniesiesz mi ? - zeskoczył z trampoliny podchodząc do mnie .
- Chciałbyś - chciałam ruszyć ale chwycił mnie za nadgarstek .
- A jak ładnie poproszę ? - zbliżył się do mnie
- To się zastanowię - pochylił się i delikatnie musnął moje usta
- Mhmm czyli co ? przyniesiesz ? - mruknął mi do ucha . PRZESTAŃ ! - warknęłam w myślach , nogi mam jak galareta , co on robi ze mną robi .
- ehem - odparłam nie mogąc powiedzieć nic więcej .

czwartek, 6 marca 2014

Rozdział 22

- Jazzy nie odpowiedziałaś mi na pytanie - oh po kimś to ma , wywróciłam oczami .
- Z tatą jestem - odpowiedziała mu i nadal zajadała swoje lody .
- A gdzie on jest ?
- Na zewnątrz z Jaxonem .- mówiła ciągle jedząc .
-Chodź Emily , poznasz mojego tatę - złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę kawiarenkowego tarasu .
Wyszliśmy przez szklane drzwi , na placu był mężczyzna z małym synkiem , łapał go gdy malec zjeżdżał z zjeżdżalni .
- Cześć tato - Justin zawołał w jego stronę .
- o Justin - uśmiechnął się
- Dzień Dobry - powiedziałam uśmiechając się
- Dzień Dobry - odwzajemnił i zwrócił się do Justina - Co ty tu robisz ?
- Byłem w pobliżu z Emily i wpadłem na pomysł odwiedzenia miejsca z dzieciństwa - uśmiechnął się - cześć mały - puścił moją rękę i wyciągnął dłonie do Jaxona . Mały wychylił się i już po chwili tulił do Jusa .
- A wy co tu robicie ?
- My przylecieliśmy do ciebie , miała być niespodzianka ... ale no cóż nie wyszło - zaśmiał się - wiesz to nawet dobrze bo jakby Jaxon albo Jazz wpadli do twojego pokoju a ty .
- NIE KOŃCZ ! - Jus przerwał mu a ja się zaczerwieniłam .Jeremy zaczął się śmiać . - to może chodźmy do mnie ? - zaproponował Justin . 
- Wiesz nie chcemy ci przeszkadzać - popatrzył na mnie a potem znów przeniósł wzrok na Justina .
- Tato nie przeszkadzasz - Jus się uśmiechnął .
Odkąd jest z rodziną ja czuję się nieswojo . Ciągle milczę . Im to najwyraźniej nie przeszkadza .
- Justin ? - odzywam się w końcu - może ja gdzieś pójdę , nie chcę wam przeszkadzać
- Nie będziesz przeszkadzać ,  z chęcią lepiej cię poznam . Nie często mój syn przyprowadza a raczej przedstawia mi swoje dziewczyny . Z Seleną był u nas tylko 2 razy . - mówi do mnie tato Jusa .
Uśmiecham się mimo że w środku to mnie rozpierdala . Kurwa ! Jego rodzina uwielbiała tą Selenkę . Eh.. może ja po prostu do niego nie pasuje ? No bo co , ja zwykła prosta dziewczyna która z przymusu przylatuje do Los Angeles . A on ? Kochają go miliony , jest wzorem a wybrał sobie taką jędze jak ja ..
Dużo ma zalet ale tak w skrócie .. Ja i on to dwa różne światy .  A Selena ? Ugh nawet w myślach trudno wymówić jej imię . Powracając do niej .. pasowała do niego , pamiętam ich wtedy gdy całowali się przy aucie , albo jak rozmawiali w sklepie , widać było że coś do siebie czują .
- Jeremy dobrze mówi , nigdzie nie idziesz - podkreślił każde słowo , przerywając moje przemyślenia - a teraz chodź - złapał moją rękę a do ojca rzucił - do zobaczenia w domu .
Nie zdążyłam nic powiedzieć bo już znajdowaliśmy sie przy samochodzie .
- Dlaczego mi to robisz ? - popatrzył na mnie gdy wsiedliśmy do środka auta .
Przełknęłam ślinę - ale co ?
- Chcesz mnie zostawić .. - odwróciłam się w jego stronę , miał spuszczony wzrok .
- To nie tak .ja..
- a jak ? - przerwał  mi
- Ja do ciebie nie pasuje ....  - odparłam spuszczając głowę .
Justin nie odpowiedział , wyciągnął telefon i gdzieś dzwonił .
- Cześć tato ... tak wiem , mam prośbe .. tak tak właśnie .. wiesz gdzie są ? .. no dobra ... do zobaczenia .
Nadal się nie odzywając przekręcił kluczyk w stacyjce i ruszył . Uh muszę mu powiedzieć że skoro mam takie przemyślenia , powinnam wrócić do Nowego Yorku . Po chwili zorientowałam się że nie jedziemy w stronę jego domu . Do kurwy co on kombinuje ?!
- Justin gdzie jedziemy ? - zerknęłam na niego , usta miał zaciśnięte w cienką linie , nadal nie odpowiadał . a ręce zaciskał na kierownicy . Odpuściłam , nie chciał ze mną rozmawiać . Oparłam głowę na fotel , Justin skręcił w jakąś uliczkę i już po chwili byliśmy poza miastem . Wokoło nas same drzewa i duże jezioro .
Wysiadł , ja ciągle go obserwowałam . Otworzył mi drzwi .
- Chodź - rzucił chłodno . Wygramoliłam się z auta a ten złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę domku . Co on ma zamiar robić ?!
- Gdzie idziemy albo raczej gdzie jesteśmy ?
- Tu przyjeżdżam jak muszę pomyśleć ..
- W takim razie po co tu ja ? - uniosłam brwi .
- Bo muszę ci coś wytłumaczyć .. - wyciągnął z tylnej kieszeni swoich czarnych spodni , mały kluczyk i otworzył drzwi ciągnąc mnie do środka . Zamknął je nogą i poprowadził w stronę kanapy .
- Emily posłuchaj , chcę wiedzieć o co ci chodzi .. - popatrzył na mnie - nie rozumiem twojego "nie pasuje do ciebie "
Westchnęłam głośno- to nie tak że ja nie chcę z tobą być . Kocham cię całym moim popierdolonym sercem ale twoja rodzina woli Selene .
Uniósł brwi ,a jego oczy pociemniały - żartujesz ?
Pokręciłam przecząco głową .
- Słuchaj , nawet gdyby moja rodzina wolałaby Selene ja mam to w dupie . KURWA ! - wstał przeczesując włosy palcami  - Kiedy ty zrozumiesz że Ciebie Kocham . CIEBIE KURWA KOCHAM - warknął .
- Justin .. - wstałam
- Moja rodzina to nie ważne , nie oni się liczą , nie ta dziwka tylko ty - splunął- rozumiesz ?! KOCHAM CIEBIE NIE TĄ ZDZIRĘ , TY SIĘ LICZYSZ NIE ONA - powiedział a raczej prawie krzyknął .
- Wiem ..
- To o co chodzi ? Emily ja nie rozumiem , gubię się 
- Sama nie wiem ..
Podszedł do mnie chwytając za podbródek i patrząc prosto w moje oczy - powiedz mi - nalegał .
- No .. bo mi na tobie zależy , nie chcę cię stracić . Boli mnie jak o niej mówią bo ja tej kurwy nienawidzę ! Zjebała mi życie , przez nią przez dwa tygodnie byłam wrakiem . spójrz ! - pokazałam mu nadgarstek - to przez nią . Ja co wieczór płakałam łudziłam się że to wszystko to sen . Myślałam że jak się obudzę ty powiesz mi jak bardzo mnie kochasz , że będziesz obok . Było inaczej budziłam się widziałam że ciebie nie ma .. ja nie wytrzymywałam . - mówiłam ledwie słyszalnym szeptem , moje oczy zalały łzy .
- Emily shh - przytulił mnie tuląc do swojej piersi - ja tego bardzo żałuję ? Nie wiem nawet dlaczego to zrobiłem , jebany błąd . Teraz próbuję to wszystko naprawić a przynajmniej się staram chcę żebyś zapomniała , wycięła ten element z życia , dlatego w tym właśnie momencie obiecuję że o niej nie usłyszysz- przytulił mnie bardziej opierając brodę na mojej głowie , cmoknął mnie lekko w czoło - a teraz proszę nie płacz księżniczko -wytarł mi łzy .
- Ja też cię kocham Justin - uśmiechnął się  , takiego Jusa brakowało .