Gdy skończyłam podziękowałam jeszcze raz i poszłam na górę . Usiadłam pod kołdrę i wzięłam laptopa . Włączyłam Skype i miałam wielką nadzieję że Bedzie dostępna Katy . Zacisnęłam mocno pięści , a gdy skype się włączył i zobaczyłam że jest , mało co nie wyszłam z siebie . Od razu nacisnęłam przycisk "wideorozmowa" Nie musiałam długo czekać , już po chwili odebrała . Była taka szczęśliwa , że w końcu rozmawiamy . Opowiedziałam jej wszystko i to przyjemne i to mniej . Była taka wkurwiona na Justina że myślałam że wyskoczy z ekranu i mu przywali . Dzięki niej na mojej twarzy pojawiał się uśmiech , ta osóbka potrafiła zrobic wszystko aby ujrzeć mnie wesołą , często jej sie to udawało . Pogadałyśmy jeszcze chwilę po czym musiałam iść spac . Ochłonąć po całym dniu . Polożyłam laptopa na szafke obok i wunęłam się pod kołdre . Długo nie mogłam zasnąć , przypomnia mi się Justin . Jego pocaunki , objęcia nadal tkwiły mi w głowie . Tęskniłam za nim cholernie , mimo iż bardzo mnie zranił , ja nie potrafiłam o nim zapomnieć . Jego cholernie zmienny charakter wkurzał , potrafil być opiekuńczy , miły innym razem , przyciskał do ściany nie potrafiąc sie opanowac .. egh .. moja głowa była cała zaprzątnięta nim .. Ja nadal coś do niego czułam chociarz wmawiałam sobie i innym że go nienawidzę . Westchnęłam głośno i zakryłam twarz poduszką próbując odejść w krainę snu . Obudzil mnie szum na korytarzy , wstałam zaspana i postanowiłam zobaczyć co się dzieje . Otworzyłam drzwi i ujrzałam Jane i Amy z jakimś chłopakiem i Justina , zatrzasnęłam drzwi . Po jakiego ten głupek tu przylazł . Ugh , Wywróciłam oczami i usiadłam na łóżko . Wzięłam telefon ,okazało się że mam jedną wiadomość , przesunęłam palcem po ekranie ,
*Od : Katy <3 *
Heej Kicia <3
Zapomniałam ci wczoraj powiedzieć żebyś złożyła życzenia swojej mamie i mocno ją ode mnie uściskała . Powodzenia i miłej imprezki ^^ Całuski Katy ;*
Uśmiechnęłam się po czym w pidżamie , czyli mojej koszulce do ud wyszłam z pokoju .
- Jane gdzie mama ?
- Na dole , ej czekaj poznaj Harr'ego To nasz przyjaciel - uśmiechnęła się a chłopak popatrzył w moją stronę
- Cześć , jestem Emily , mów mi Em miło poznać - wyciągnęłam do niego rękę on ją uścisna i odpowiedział :
- Cześć , ja Harry , równiez mi milo - uśmiechnął się pokazując szereg białych zębów .
- Musze iść , miło było
- Okey , pa
Posłałam im lekki uśmiech po czym zbiegłam na duł Justin był z Patty i moją mamą w kuchni . Postanowiłam zachowywać się tak , jakby go tam nie było
- Hej mamuś - dałam jej całusa w policzek po czym wyciągnęłam z lodowki sok
- No cześć myszko , chcesz cos ?
- Niee , chyba - zaśmiałam się - Dzień Dobry Patty
- Cześć Emily - uśmiechnęła się
- Maamo ?
- Tak ?
- Muszę cię mocno uściskać , od Katy
- No to chodź tu do mnie
Podeszłam i mocno ją przytuliłam
- Moja księżniczka
- Aww , mamo kocham cię
- Ja ciebie tez skarbie
- Okey ide na góre , ogarnę się i przu\yjdę pomóc ok ?
- Tak , idź
Usmiechnęłam się - Pa Patty
- Pa Emily
Ruszyłam w stronę schodów , gdy otwierałam drzwi zobaczyłam że nie ide sama . Za mną był Justin . Gdy otworzyłam drzwi pchnął mnie do środka i je zamknął na klucz .
- Co ty kurwa robisz ?!! Wypierdalaj stąd !!
Popatrzył na mnie - oguchnąłeś ?!! Wypierdalaj ! nie chcę cię widziec ! znać , nie chcę miec nic z tobą wspólnego , więc powiem jeszcze raz - wypierdalaj !!
- Emily daj mi coś powiedzieć !
- Nie chce tego słyszeć , czego nie zrozumiałeś w "nie chce mieć nic z tb wspólnego " ?!
- Ale ja nie potrafię , nie ignoruj mnie
- Czy ty się kurwa słyszysz ?! Nie ignoruj mnie ! Czy to ja cię wczoraj zostawiłam , czy to ja miziałam się z inną na twoich oczach , czy to ja wczoraj wogóle nie obchodziłam się twoją osobą ?! NIE !! więc nie masz nic do powiedzenia . Podeszłam do drzwi i je otworzyłam - Do widzenia !
Podszedł do nich i je zamknął przybliżając się do mnie .
Chciałam mu się wyrwac , wrzeszczeć ale zamknął mi buzie ręką .
- Cholernie mi przykro za wczoraj , nie wiem co we mnie wstąpiło ..- próbowałam odwrócić wzrok ale trzymał mnie za podbródek i nie pozwolił spojrzeć gdzie indziej - Proszę cie Em , zależy mi na tobie ,...
- Zależy Ci ? - parsknęłam śmiechem - hmm .. to dlaczego miziasz się z innymi na moich oczach ?!
- Nie jesteśmy razem to o co masz wąty ?
- No właśnie nie jesteśmy więc , odejdź ode mnie i spierdalaj .Daj mi wreszcie spokój .
- Emily do cholery nie wyjdę stąd !
- Tak no to patrz .- Zrobił zdziwioną minę i popatrzył na mnie Ściągnęłam koszulkę zostając tylko w bieliźnie . -Aaaa mamo ! Pomocy , chodź tu szybko ! - udawałam płacz
- Porąbało cię Em cicho
- aaaa mamo !
Do pokoju wbiegł Harry i Jane
- Co się dzieję ? - popatrzył na mnie
- On .. - udawałam płacz i podeszłam do niego przytulając się .Objął mnie po czym złapał za ramiona i popatrzył w oczy , był cały rozłoszczony . - Idź do Jane
Ona przytuliła mnie a Harry podszedł do Justina . Kurwa nie o to mi chodziło , świetnie Em jesteś bardzo mądra ..- Harry stój , on nic mi nie zrobił - złapałam go za ramię ale otrząsnął moją dłoń .
- Co ty sobie kurwa myślisz gnojku jebany ?!!
- Nie nazywaj mnie tak
- Dotknij ją jeszcze raz a ..
- A co ?! - Justin złapał go za koszulkę i zadarł do góry . Już po chwili się bili . Justin oberwał pod oko a Harry w brzuch .
- Przestańcie - weszłam pomiędzy nich . , oczywiście jak mogłam się domyślić nie posłuchali mnie .
- Jane idź po kogoś , szybko !
Moja sis pobiegła na duł .
- Przestańcie do cholery , Harry on mi nic nie zrobił .Uspokójcie się !
Nie działało , przybiegła Jane z mamą , Patty i jakąś kobietą .
- Boże Justin - Patty rzuciła się na nich i oderwała swojego syna . - Jak ty wyglądasz , chodź przyłoże ci lód..
- Nie , nic mi nie jest .. - wyrwał się z jej uścisku i zbiegł na duł
- Justin poczekaj .. !
piątek, 27 grudnia 2013
poniedziałek, 16 grudnia 2013
Rozdział 10
- Mam za co .. ja jestem takim chamem a ty .. mimo wszystko sobie nie poszłaś .. Masz racje nie zasługuje na Ciebie - wstał i ruszył na górę .
- Co ty mówisz , Justin czekaj - pobiegłam za nim. Był o wiele szybszy niż ja , dlatego zanim dobiegłam na górę trochę się zmęczyłam . -Kurwa Justin stój .
Odwrócił się , miał całe czerwone oczy . - Posłuchaj , ty na mnie zasługujesz i proszę cię nie mów tak jak w salonie , ja Cię Kocham , bardzo mocno - powoli do niego podchodziłam , on stał nieruchomo i przyglądał mi się . Gdy byłam już dostatecznie blisko niego złapałam go za rękę ten jednak odciągnął ją i odsunął się ode mnie . Zdziwiło mnie to . Próbowałam nadal podejść bliżej ale odsuwał się ode mnie .
- O co chodzi ? - popatrzyłam na niego zdziwiona
-Egh ... no .. - podrapał się po karku . - no ... pamiętasz tą kłótnie , wtedy co ich wygoniłem ?
- No tak a co ? - popatrzyłam na niego , unikał spojrzenia .
- No ... bo to byli moi przyjaciele i .. no chce żeby wrócili ale ty.. musisz iść ..
Rozdziawiłam usta ze zdziwienia , nie no nie wierze on mnie wyprasza !! co za gnojek - moja głowa prawie że eksplodowała przez przekleństwa rzucane do niego w myślach .
- i ... Musisz iść teraz .. bo oni są .. już pod domem ..
Do moich oczu próbowały nalecieć łzy ale nie chciałam się przy nim rozpłakać .
- Powiem ci jedno , jesteś skończonym dupkiem , ciekawe po jakiego chuja kazałeś mi dzwonić do mojej mamy co kurwa ?! Co ona sobie teraz pomyśli . , Nawet mnie więcej nie proś żebym gdziekolwiek z tobą poszła , mam ciebie dość zjebałeś mi całe wakacje , nie chce cię więcej widzieć .
Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam po taxi , po czym zbiegłam po schodach . Justin szedł za mną . Naciągnęłam na siebie czarną skórzaną kurtkę i wyszłam przed dom . Stało tam czarne auto obok którego stali : Alfredro , Alice , Chaz , Caroline i .. Selena . Gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się złowieszczo . Po czym lekko się uśmiechnęła ale to nie było już do mnie , tylko do Justina który szedł w ich stronę .
- No heej - przytuliła go i pocałowała w policzek . Ten objął ją mocno i złapał za tyłek .
- Emm a co z nią ? - zapytał Chaz , pewnie chodziło mu o mnie bo poczułam na sobie czyjeś spojrzenie .
- Nic , idzie sobie i nie wraca .
- Ale jak nie wraca , jest ciemno i zimno , nie może iść tak sama .
- No to idź do niej ja mam to gdzieś .. - oparł się o auto .
Chaz ruszył w moją stronę a Caroline mało co nie wyskoczyła z siebie .
- Caro spokojnie , - uspokajała ją Alice .
Usiadłam na chodnik czekając na taxi .
- Hej - usłyszałam zza pleców .
- Cześć .. - odpowiedziałam wpatrzona w drogę przede mną .
- Emmm .. zostaniesz ?
- Nie ..
- Dlaczego ?
- Nie chce mieć nic z nim wspólnego , a poza tym moje taxi już jedzie - wstałam .
- A co jest ? - złapał mnie za nadgarstek i próbował odwrócic w swoją stronę .
- Nic .. jadę do domu cześć .. - zaczęłam otwierać drzwi
- Ej czekaj .. zobaczymy się jeszcze kiedyś ?
- Raczej nie .. - wsiadłam do auta i powiedziałam kierowcy adres po czym ruszyliśmy do domu .
Tutaj mogłam już spokojnie się rozpłakać .
Po jakiś 10 minutach byliśmy już pod domem . Zapłaciłam kierowcy i wyszłam . Przed dom wyszła mama .
- Co ty tu robisz ? - zdziwiła się a ja nic nie odpowiedziałam tylko po prostu się do niej przytuliłam .
- Chce na górę .. mamo nie chce do niego więcej nie chce go widzieć .. - płakałam mocniej
- Czy on cię ..
- Niee , ale ja mam go dość ..
- Okey skarbie . - objęła mnie mocno i poszliśmy do domu .
Jane podbiegła do nas z Amy
- Co się stało ? - zapytała zmartwionym głosem
- Nic , takiego , chcę iść do siebie ...
Wyminęłam je i poszłam na górę .Moje oczy nadal były całe wilgotne od płaczu . Otworzyłam drzwi i rzuciłam się na łóżko , wtulając się w poduszki i płacząc tak głośno że nie słyszałam nawet jak do pokoju weszła mama i usiadła na moim łóżku .
- Kochanie cichutko , powiedz mi co tam się stało ?
- No .. nic proszę , zostaw mnie - płakałam dalej
- Żartujesz sobie , nic się nie stało . To dlaczego tak płaczesz ? - nie dawała za wygraną .
- Bo jestem głupia i naiwna ..
- Co ty mówisz ?! Nie jesteś głupia a tym bardziej naiwna . Widocznie Justin okazał się innym niż myśleliśmy
- Jestem ...
- Córeczko nie mów tak , chodź tu do mnie
Wstałam i wtuliłam się w jej ramiona . W nich czułam się bezpiecznie , tutaj ustawał płacz i powracał dobry humor . - Myszko wiesz że jutro jest moje przyjęcie . Dasz rade czy mam je przełożyć ?
- Nie mamo , nie możesz przekładać czegoś co jest dla Ciebie ważne . Ja będę na tym przyjęciu .
Wytarła mi łzy - moja malutka Księżniczka
Uśmiechnęłam się i jeszcze raz mocno ją przytuliłam .
- Dziękuje za wszystko mamo .
- Niema za co skarbie . Jesteś głodna ?
- Tak , tylko pierwsze musze się odświeżyć
- Dobrze to czekam na dole
- Okey - uśmiechnęłam się i wziełam ręcznik z szafki po czym poszłam do łazienki . Rozebrałam się i weszłam pod gorące strumienie prysznica które już po chwili oblewały moje ciało . Namydliłam je i spłukałam to samo zrobiłam z włosami , wzięłam szampon i wmasowałam w włosy po czym dokładnie spłukałam . Gdy byłam już w lepszej formie wyszłam zakręcając kurek i owijając sie recznikiem . Moje mokre stopy stapały po zimnych płytkach prosto do pokoju . Zatrzymały się przy szyfladzie z bielizną . Wziełam czysta i wróciłam do łazienki . Założyłam ją po czym wyszłam i ubrałam długą koszulkę która służyła za moja pidżamę Po czym zeszłam na duł , w jadalni siedzieli już wszyscy . Gdy Jane mnie zobaczyła podbiegła do mnie i mocno przytuliła - Tak mi przykro
- Już jest okey spokojnie
Usmiechęła się lekko i rozlużniła uścisk . Popatrzyła na mnie po czym złapała za ręke i pociągnęła w w stronę stołu . - Na pewno jest okey ? - zapytała Amy
- Tak - uśmiechnęłam się lekko i podeszłam do niej przytulając ją - przepraszam - szepnęłam a ta mocniej mnie przytuliła
- No spoko - uśmiechnęła się - ja tez przepraszam . Posłałam jej uśmiech i usiadłam na wolne miejsce .
- Smacznego Kochani - powiedziała mama podając posilek .
- Dziękujemy - odpowiedzieliśmy po czym zaczeliśmy jeść .
- Co ty mówisz , Justin czekaj - pobiegłam za nim. Był o wiele szybszy niż ja , dlatego zanim dobiegłam na górę trochę się zmęczyłam . -Kurwa Justin stój .
Odwrócił się , miał całe czerwone oczy . - Posłuchaj , ty na mnie zasługujesz i proszę cię nie mów tak jak w salonie , ja Cię Kocham , bardzo mocno - powoli do niego podchodziłam , on stał nieruchomo i przyglądał mi się . Gdy byłam już dostatecznie blisko niego złapałam go za rękę ten jednak odciągnął ją i odsunął się ode mnie . Zdziwiło mnie to . Próbowałam nadal podejść bliżej ale odsuwał się ode mnie .
- O co chodzi ? - popatrzyłam na niego zdziwiona
-Egh ... no .. - podrapał się po karku . - no ... pamiętasz tą kłótnie , wtedy co ich wygoniłem ?
- No tak a co ? - popatrzyłam na niego , unikał spojrzenia .
- No ... bo to byli moi przyjaciele i .. no chce żeby wrócili ale ty.. musisz iść ..
Rozdziawiłam usta ze zdziwienia , nie no nie wierze on mnie wyprasza !! co za gnojek - moja głowa prawie że eksplodowała przez przekleństwa rzucane do niego w myślach .
- i ... Musisz iść teraz .. bo oni są .. już pod domem ..
Do moich oczu próbowały nalecieć łzy ale nie chciałam się przy nim rozpłakać .
- Powiem ci jedno , jesteś skończonym dupkiem , ciekawe po jakiego chuja kazałeś mi dzwonić do mojej mamy co kurwa ?! Co ona sobie teraz pomyśli . , Nawet mnie więcej nie proś żebym gdziekolwiek z tobą poszła , mam ciebie dość zjebałeś mi całe wakacje , nie chce cię więcej widzieć .
Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam po taxi , po czym zbiegłam po schodach . Justin szedł za mną . Naciągnęłam na siebie czarną skórzaną kurtkę i wyszłam przed dom . Stało tam czarne auto obok którego stali : Alfredro , Alice , Chaz , Caroline i .. Selena . Gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się złowieszczo . Po czym lekko się uśmiechnęła ale to nie było już do mnie , tylko do Justina który szedł w ich stronę .
- No heej - przytuliła go i pocałowała w policzek . Ten objął ją mocno i złapał za tyłek .
- Emm a co z nią ? - zapytał Chaz , pewnie chodziło mu o mnie bo poczułam na sobie czyjeś spojrzenie .
- Nic , idzie sobie i nie wraca .
- Ale jak nie wraca , jest ciemno i zimno , nie może iść tak sama .
- No to idź do niej ja mam to gdzieś .. - oparł się o auto .
Chaz ruszył w moją stronę a Caroline mało co nie wyskoczyła z siebie .
- Caro spokojnie , - uspokajała ją Alice .
Usiadłam na chodnik czekając na taxi .
- Hej - usłyszałam zza pleców .
- Cześć .. - odpowiedziałam wpatrzona w drogę przede mną .
- Emmm .. zostaniesz ?
- Nie ..
- Dlaczego ?
- Nie chce mieć nic z nim wspólnego , a poza tym moje taxi już jedzie - wstałam .
- A co jest ? - złapał mnie za nadgarstek i próbował odwrócic w swoją stronę .
- Nic .. jadę do domu cześć .. - zaczęłam otwierać drzwi
- Ej czekaj .. zobaczymy się jeszcze kiedyś ?
- Raczej nie .. - wsiadłam do auta i powiedziałam kierowcy adres po czym ruszyliśmy do domu .
Tutaj mogłam już spokojnie się rozpłakać .
Po jakiś 10 minutach byliśmy już pod domem . Zapłaciłam kierowcy i wyszłam . Przed dom wyszła mama .
- Co ty tu robisz ? - zdziwiła się a ja nic nie odpowiedziałam tylko po prostu się do niej przytuliłam .
- Chce na górę .. mamo nie chce do niego więcej nie chce go widzieć .. - płakałam mocniej
- Czy on cię ..
- Niee , ale ja mam go dość ..
- Okey skarbie . - objęła mnie mocno i poszliśmy do domu .
Jane podbiegła do nas z Amy
- Co się stało ? - zapytała zmartwionym głosem
- Nic , takiego , chcę iść do siebie ...
Wyminęłam je i poszłam na górę .Moje oczy nadal były całe wilgotne od płaczu . Otworzyłam drzwi i rzuciłam się na łóżko , wtulając się w poduszki i płacząc tak głośno że nie słyszałam nawet jak do pokoju weszła mama i usiadła na moim łóżku .
- Kochanie cichutko , powiedz mi co tam się stało ?
- No .. nic proszę , zostaw mnie - płakałam dalej
- Żartujesz sobie , nic się nie stało . To dlaczego tak płaczesz ? - nie dawała za wygraną .
- Bo jestem głupia i naiwna ..
- Co ty mówisz ?! Nie jesteś głupia a tym bardziej naiwna . Widocznie Justin okazał się innym niż myśleliśmy
- Jestem ...
- Córeczko nie mów tak , chodź tu do mnie
Wstałam i wtuliłam się w jej ramiona . W nich czułam się bezpiecznie , tutaj ustawał płacz i powracał dobry humor . - Myszko wiesz że jutro jest moje przyjęcie . Dasz rade czy mam je przełożyć ?
- Nie mamo , nie możesz przekładać czegoś co jest dla Ciebie ważne . Ja będę na tym przyjęciu .
Wytarła mi łzy - moja malutka Księżniczka
Uśmiechnęłam się i jeszcze raz mocno ją przytuliłam .
- Dziękuje za wszystko mamo .
- Niema za co skarbie . Jesteś głodna ?
- Tak , tylko pierwsze musze się odświeżyć
- Dobrze to czekam na dole
- Okey - uśmiechnęłam się i wziełam ręcznik z szafki po czym poszłam do łazienki . Rozebrałam się i weszłam pod gorące strumienie prysznica które już po chwili oblewały moje ciało . Namydliłam je i spłukałam to samo zrobiłam z włosami , wzięłam szampon i wmasowałam w włosy po czym dokładnie spłukałam . Gdy byłam już w lepszej formie wyszłam zakręcając kurek i owijając sie recznikiem . Moje mokre stopy stapały po zimnych płytkach prosto do pokoju . Zatrzymały się przy szyfladzie z bielizną . Wziełam czysta i wróciłam do łazienki . Założyłam ją po czym wyszłam i ubrałam długą koszulkę która służyła za moja pidżamę Po czym zeszłam na duł , w jadalni siedzieli już wszyscy . Gdy Jane mnie zobaczyła podbiegła do mnie i mocno przytuliła - Tak mi przykro
- Już jest okey spokojnie
Usmiechęła się lekko i rozlużniła uścisk . Popatrzyła na mnie po czym złapała za ręke i pociągnęła w w stronę stołu . - Na pewno jest okey ? - zapytała Amy
- Tak - uśmiechnęłam się lekko i podeszłam do niej przytulając ją - przepraszam - szepnęłam a ta mocniej mnie przytuliła
- No spoko - uśmiechnęła się - ja tez przepraszam . Posłałam jej uśmiech i usiadłam na wolne miejsce .
- Smacznego Kochani - powiedziała mama podając posilek .
- Dziękujemy - odpowiedzieliśmy po czym zaczeliśmy jeść .
czwartek, 21 listopada 2013
Rozdział 9
Uśmiechnęła się lekko .
- A co mówiła twoja mama ? - zapytałem
- No ja zapytałam czy mogę zostać na noc a ona że nie ma sprawy .
- Aha , to dobrze . Twoja mama mnie lubi
- He he no - zaśmiała się - a gdzie Patty ?
- Pojechała gdzieś .. - odpowiedziałem bez żadnych uczuć
- Aha , a kiedy wraca ?
- Czekaj , jeśli chodzi ci o to kiedy ona tu przyjdzie to nie wiem , mieszkamy osobno . To jest tylko mój dom .
- Heh , nie myślałeś o zmianie zawodu ? Bo wszystkowiedzący by do ciebie pasował . - zaśmiała się
- Ha ha , nie taki zawód mi odpowiada , ale zgaduje że o to chodziło ?
Kiwnęła głową a ja się zaśmiałem .
- Może coś zjesz ? - zaproponowałem
- Oj tak , jestem troszkę głodna .
- Trzeba było tak od razu - zaśmiałem się i wziąłem ją na ręce po czym poszliśmy a raczej poszedłem do kuchni . Usadziłem ją na blacie .
- To co zjesz księżniczko ?
Zachichotała - może tosty ?
- No dobra , to ty sobie siedź a ja zrobię .- wyciągnąłem z lodówki ser i ketchup , a z szafki chleb . Włączyłem toster i wrzuciłem dwie kromki . Emily ciągle mi się przyglądała , machając nogami i słodko się uśmiechając . - Zjesz z serem , czy czymś innym ?
- Z serem - uśmiechnęła się .
- No okey - zrobiłem i położyłem na stole stawiając obok ketchup . Wziąłem ją na ręce i posadziłem na krześle .
- Smacznego - uśmiechnąłem się .
- Dziękuje - wzięła do ręki kromkę i zaczęła jeść . - a ty ? - popatrzyła na mnie
- Nie jestem głodny - zaśmiałem się i palcem wytarłem kącik jej ust który brudny był od ketchupu .
Zaśmiała się i jadła dalej
- a co chcesz do picia ? - zapytałem patrząc na nią
- sok pomarańczowy - uśmiechnęła się i kontynuowała jedzenie . Wstałem wyciągając z lodówki sok a z szafki szklankę . Nalałem jej i postawiłem obok talerza . - proszę - uśmiechnąłem się .
- po raz kolejny dziękuję - zaśmiała się .
- Ja pójdę wziąć prysznic jak zjesz przyjdź do tego pokoju co na początku .
- Okey - uśmiechnęła się a ja poszedłem na górę . Biorąc do ręki bokserki wszedłem do łazienki . Zrzuciłem z siebie ubrania i wszedłem pod prysznic .
*Oczami Emily *
- Mmm .. pyszne - mruknęłam do siebie . Po skończonym posiłku włożyłam brudne naczynia do zmywarki po czym poszłam do pokoju po telefon . Spojrzałam na stłuczone szkło z półki , postanowiłam je pozbierać . Przyniosłam kosz i po kolei zaczęłam wrzucać kolejne odłamki aż do momentu gdy nie przecięłam się jednym z nich .
- Cholera - powiedziałam do siebie i puściłam szkło
Otwierałam kolejne szafki szukając apteczki gdy na duł zszedł Justin .
- Co ty robisz ?! - zapytał zdziwiony - Co ty do jasnej cholery robisz - podniósł głos - Kurwa Emily dlaczego grzebiesz po moich szafkach !!
- Justin ja ... - nie dał mi dokończyć ponieważ złapał mnie za nadgarstki i przygniótł do ściany tak jak Caro .
- szuk.. szukałam a-a-apteczki - mówiłam resztą tchu . Chłopak mnie puścił i upadłam na podłogę . Moje oczy zalały się łzami .
- Po co ci apteczka ? - mówił już spokojniej patrząc na mnie . Nic nie mówiąc pokazałam mu krwawiącą rękę - Jezu przepraszam , nie wiedziałem .- tłumaczył się
- Już nie ważne , ja wracam do domu - powiedziałam bez słów wyjaśnień . Wstałam i już miałam wychodzić gdy Justin złapał w rękę szkło i przyłożył sobie do nadgarstka .
- Co ty robisz ?!- wrzasnęłam podbiegając do niego
- Nic - chciał zrobić pierwsze cięcie ale w porę złapałam go i szkło spadło .
- Proszę nie .. - patrzyłam na niego ze łzami w oczach
Nie zwracał na mnie uwagi i próbował sięgnąć szkło .
- Justin proszę .... - płakałam coraz bardziej - Ja cię kocham ... - moje oczy były bardziej mokre - słyszysz Kocham cię - wzięłam jego twarz w dłonie . Miał zapłakane oczy , pierwszy raz widziałam go w takim stanie.- Proszę odezwij się - patrzyłam w jego zapłakane czekoladowe tęczówki .
- Też cię kocham , Bardzo mocno - uśmiechnął się a ja mocno go przytuliłam . Wtulił się we mnie a ja mocno go objęłam .
- Przepraszam .. - wyszeptał .
- Nie masz za co ... - odpowiedziałam i wtuliłam się w niego najmocniej jak potrafiłam .
- A co mówiła twoja mama ? - zapytałem
- No ja zapytałam czy mogę zostać na noc a ona że nie ma sprawy .
- Aha , to dobrze . Twoja mama mnie lubi
- He he no - zaśmiała się - a gdzie Patty ?
- Pojechała gdzieś .. - odpowiedziałem bez żadnych uczuć
- Aha , a kiedy wraca ?
- Czekaj , jeśli chodzi ci o to kiedy ona tu przyjdzie to nie wiem , mieszkamy osobno . To jest tylko mój dom .
- Heh , nie myślałeś o zmianie zawodu ? Bo wszystkowiedzący by do ciebie pasował . - zaśmiała się
- Ha ha , nie taki zawód mi odpowiada , ale zgaduje że o to chodziło ?
Kiwnęła głową a ja się zaśmiałem .
- Może coś zjesz ? - zaproponowałem
- Oj tak , jestem troszkę głodna .
- Trzeba było tak od razu - zaśmiałem się i wziąłem ją na ręce po czym poszliśmy a raczej poszedłem do kuchni . Usadziłem ją na blacie .
- To co zjesz księżniczko ?
Zachichotała - może tosty ?
- No dobra , to ty sobie siedź a ja zrobię .- wyciągnąłem z lodówki ser i ketchup , a z szafki chleb . Włączyłem toster i wrzuciłem dwie kromki . Emily ciągle mi się przyglądała , machając nogami i słodko się uśmiechając . - Zjesz z serem , czy czymś innym ?
- Z serem - uśmiechnęła się .
- No okey - zrobiłem i położyłem na stole stawiając obok ketchup . Wziąłem ją na ręce i posadziłem na krześle .
- Smacznego - uśmiechnąłem się .
- Dziękuje - wzięła do ręki kromkę i zaczęła jeść . - a ty ? - popatrzyła na mnie
- Nie jestem głodny - zaśmiałem się i palcem wytarłem kącik jej ust który brudny był od ketchupu .
Zaśmiała się i jadła dalej
- a co chcesz do picia ? - zapytałem patrząc na nią
- sok pomarańczowy - uśmiechnęła się i kontynuowała jedzenie . Wstałem wyciągając z lodówki sok a z szafki szklankę . Nalałem jej i postawiłem obok talerza . - proszę - uśmiechnąłem się .
- po raz kolejny dziękuję - zaśmiała się .
- Ja pójdę wziąć prysznic jak zjesz przyjdź do tego pokoju co na początku .
- Okey - uśmiechnęła się a ja poszedłem na górę . Biorąc do ręki bokserki wszedłem do łazienki . Zrzuciłem z siebie ubrania i wszedłem pod prysznic .
*Oczami Emily *
- Mmm .. pyszne - mruknęłam do siebie . Po skończonym posiłku włożyłam brudne naczynia do zmywarki po czym poszłam do pokoju po telefon . Spojrzałam na stłuczone szkło z półki , postanowiłam je pozbierać . Przyniosłam kosz i po kolei zaczęłam wrzucać kolejne odłamki aż do momentu gdy nie przecięłam się jednym z nich .
- Cholera - powiedziałam do siebie i puściłam szkło
Otwierałam kolejne szafki szukając apteczki gdy na duł zszedł Justin .
- Co ty robisz ?! - zapytał zdziwiony - Co ty do jasnej cholery robisz - podniósł głos - Kurwa Emily dlaczego grzebiesz po moich szafkach !!
- Justin ja ... - nie dał mi dokończyć ponieważ złapał mnie za nadgarstki i przygniótł do ściany tak jak Caro .
- szuk.. szukałam a-a-apteczki - mówiłam resztą tchu . Chłopak mnie puścił i upadłam na podłogę . Moje oczy zalały się łzami .
- Po co ci apteczka ? - mówił już spokojniej patrząc na mnie . Nic nie mówiąc pokazałam mu krwawiącą rękę - Jezu przepraszam , nie wiedziałem .- tłumaczył się
- Już nie ważne , ja wracam do domu - powiedziałam bez słów wyjaśnień . Wstałam i już miałam wychodzić gdy Justin złapał w rękę szkło i przyłożył sobie do nadgarstka .
- Co ty robisz ?!- wrzasnęłam podbiegając do niego
- Nic - chciał zrobić pierwsze cięcie ale w porę złapałam go i szkło spadło .
- Proszę nie .. - patrzyłam na niego ze łzami w oczach
Nie zwracał na mnie uwagi i próbował sięgnąć szkło .
- Justin proszę .... - płakałam coraz bardziej - Ja cię kocham ... - moje oczy były bardziej mokre - słyszysz Kocham cię - wzięłam jego twarz w dłonie . Miał zapłakane oczy , pierwszy raz widziałam go w takim stanie.- Proszę odezwij się - patrzyłam w jego zapłakane czekoladowe tęczówki .
- Też cię kocham , Bardzo mocno - uśmiechnął się a ja mocno go przytuliłam . Wtulił się we mnie a ja mocno go objęłam .
- Przepraszam .. - wyszeptał .
- Nie masz za co ... - odpowiedziałam i wtuliłam się w niego najmocniej jak potrafiłam .
czwartek, 14 listopada 2013
Rozdział 8
- To co robimy ? - spytał Chaz
- Zatańczmy coś - zaśmiał się Alfredro
Popatrzyłam na niego , znałam go dopiero 30 min a już wiedziałam że jest smieszny i zwariowany
- haha ja nie umiem - zaśmiałam się
- Co ty nie umiesz ? - Jus zdziwił się i pociągnął mnie na środek salonu
- Co ty robisz ? - zaśmiałam się
- Uczę cię tańczyć .
- Haha okey
Uśmiechnął sie właczajac wolna muzyke
- Ey wy też ruszcie dupska z kanapy - zwrócił się do nich . Dopiero teraz zdalam sobie sprawe że oczy Caroline pozeraja mnie wzrokem . Spuściłam głowę i odwróciłam spojrzenie , Chaz wziął Caroline .
- Chodź pokażemy im jak to się robi . Dziewczyna uśmiechnęła się złowieszczo w moją stronę . Kurwa wiem ze mnie nie lubiła , ale żeby psuć mi wieczór . Ugh..
- A ja z kim - posmutniał Alfredro . Chciałam do niego podejść i go pocieszyć , ale zadzwonił dzwonek do drzwi
- Ja otworze - Jus pobiegł w stronę drzwi
Wrócił po chwili z taką dziewczyną u boku :
- To jest Alice - uśmiechnął się
- Cześć Emily jestem - uśmiechnęłam się i wyciągnęłam do niej rękę . Jednak ona zignorowała mój gest i tylko powiedziała : - No cześć
Podeszła do Alfredra
- Cześć kotku - pocałowała go
- Witaj kicia - zaśmiał się i ją przytulił po czym Alice dała buziaka w policzek Caroline - cześć Skarbie .
Dziewczyna odwzajemniła - no hej .
Posmutniałam . Justin podszedł do mnie - To co kontynuacja ? Kiwnęłam głową i wymusiłam na twarzy uśmiech .
- No okey - złapał mnie w tali - teraz ty zarzuć mi ręce na kark
- Okey - zarzuciłam mu ręcę na kark i się zaśmiałam
- Wiesz sądzę że tak będzie łatwiej - podniósł mnie do góry i postawił na swoich nogach .
- Jak wolisz- zaśmiałam się , ty się ruszasz a ja sb stoję - zaśmiałam się
- No tak - uśmiechnął się .
- Jej patrz tańczymy - zasmiałam się - dziękuje - przytuliłam go
- nie masz za co , ale przytulasz mnie więc ależ prosze .. - szepnął mi na ucho .
Zaśmiałam się .
- Może teraz w grupach ? - zaproponował Chaz - dziewczyny kontra chłopaki , co wy na to ?
Skrzywiłam minę a Caroline dziwnie się uśmiechnęła . Jezu jak ona mnie wkurwia - mówiła do siebie w myślach . Jus popatrzył na mnie i widząc że mi się to nie podoba powiedział : Może razem coś zatańczymy ?
- W sensie ? - dopytywała Alice
- Choreografia - uśmiechnął się Jus i popatrzył na wszystkich .
- Jesteśmy na tak - powiedzieli wszyscy oprócz mnie .
- a ty Em ?
- Fajny pomysł - uśmiechnęłam się
- Świetnie , to zaczynamy . Em wiem że nie kapujesz , dlatego pokażemy o co chodzi a ty dołączysz okey ?
Kiwnęłam głową .
- Dobra , Chaz , Alfredro , Caro i Alice zaczynamy , pamiętacie ostatnią choreografie ? - przytakneli - no to ją zatańczymy
- Okey spoko- uśmiechnęli się a ja usiadłam na kanapie
Justin puścił Lolly i zaczęli
Po około 15 minutach podszedł do mnie - kapujesz ?
- Tak - uśmiechnęłam się .
- No to świetnie , stań obok Chaza i Alice .
Poszła na wyznaczone miejsce .
- To zaczynamy - raz dwa trzy już .
Muzyka się zaczęła a my zaczelismy taniec .
-śwwietnie , dajesz dalej .
Wykonywałam kolejne ruchy a gdy muzyka ucichła zatrzymaliśmy się .
- Jesteś boska - Justin obdarzył mnie uśmiechem
- Wcale nie , wam szło lepiej - popatrzyłam na nich .
- No niech ci będzie , okey chodźcie usiądziemy trochę - powiedział i opad na kanape . - zaraz wrócimy , chodzcie chłopaki - popatrzylam na niego błagalnym wzrokiem aby nie zostawiał mnie z nimi ale niestety go zignorował i wraz z chłopakami poszedł .
Gdy tylko zniknął za drzwiami dziewczyny obkrążyły mnie i powiedziały - Jeśli myślisz że będziesz w naszej paczce grubo się mylisz , jesteś brzydka i się nie nadajesz , w dodatku tańczysz jak fajtłapa . Haha porażka - zaśmiały się . O nie kurwa nie będą mną pomiatać
- posłuchajcie , po pierwsze w dupie mam waszą paczkę , jestem tu tylko jeszcze 2 miesiące , potem wylatuje i nie wracam , to że mnie nie lubicie nie znaczy że możecie mną pomiatać ...
*Oczami Justina*
- Ej o co chodzi z Em ? Tak dzwnie się zachowuje - zapytał Chaz
- Dziewczyny jej nie lubią - odpowiedziałem .
- Alice ją lubi - wtrącił Alfredro - Caroline też - dodał Chaz .
Tylko ona się dziwnie zachowuje - kontynulował Alfredro .
- Mam pomysł posłuchajmy o czym rozmawiaja .- zaproponowałem i podeszliśmy lekko uchylając drzwi .
- Wydaje ci się że jak się zjawiasz to każdy bedzie cię wielbił na kolanach - mówiła ze złością Caro
- Nic mi się nie wydaje , boże ja tylko chciałam was poznać , nie chciałam tu przychodzić , moje towarzystwo jest mile widziane , Justin mnie zaprosił .
- Heh jeszcze jedno księżniczko , Justin tylko i wyłącznie chce cię przelecieć .
Zobaczyłem jak Alice z niej drwi a Em ma łzy w oczach .
- Nie mogę , księżniczka myślała że chłopczyk ją kocha i jest jej księciem na białym rumaku - wybuchła śmiechem Alice .
Uderzyłem pięścią o scianę i wszedłem do salonu
- Wypierdalaj stąd kurwo - syknęłem do Alice
- Ale o co ci chodzi ? My tylko rozmawiamy , poznajemy Emily co nie skarbie ?
Popatrzyła na Em takim spojrzeniem jakby ją miała zabić
- Wyjdziesz stąd sama albo z moja pomocą ! - wkurwiłem się
Em znieruchomiała .
- Justin spokojnie - chłopcy mnie uspokojali .
- Nie będę spokojny - zrzuciłem półkę - czy wy słyszeliście co one mówiły , bo ja tak i nie mam zamiaru odpuścić - syknąłem w ich stronę .
- Alice i Caro dlaczego takie jesteście ?
- Bo jak myślicie że zjawi się lalunia i będzie wszystko okey to bardzo się mylicie - wysyczała Caro
- Kurwa wypierdalaj stad szmato - wydzieralem sie na nią .
- Nie trzeba , ja pójdę - odezwała się Em
- Nie ty nie - powiedziałem spokojniejszym tonem - one mają wypierdalać uniosłem głos i zacisnąłem szczękę .
- Sory stary ale jak one to my też - powiedzieli chłopcy .
- Idzcie wszyscy mam to w dupie , ale ty Em zostań .
- O popatrzcie księżniczka ma specjalne traktowanie - zadrwiła ze mnie Caro
- Co kurwa ?! - złapałem ją za szyję i przycisnąłem do ściany - powtórz to jeszcze raz a Chaz widzi cię po raz ostatni .
Chłopak złapał mnie za rękę - Justin spokojnie , Caro przestań puść ją - pusciłem ją i upadła n podłogę .
- JESZCZE RAZ KURWO - popatrzyłem na nią a ona wstała i z pomocą Chaza wyszła
- Nara Bro - pozegnał sie Alfredro
- Cześć ... - odpowiedziałem i usiadłem chowając głowę w ręce
Emily siedziała cicho , wpatrując się w puste pole . Niepewnie usiadłem obok .
- Em ja ..- zacząłem ale mi przerwała
- Justin nie tłumacz się , ja rozumiem , nie nadaje się do waszego towarzystwa wszystko mieszam
- Nie to nie tak - kucnąłem przed nią trzymając ją za kolana . - Em lubię cię , nawet bardzo cię lubię , a jakaś szmata nie będzie cię wyzywać - zacisnąłem szczękę a Em wstała .
- Ja .. juz pójdę - wzięła kurtkę a ja prawie się rozpłakałem . Powstrzymując łzy złapałem ją za rękę - Emily zostań proszę . Ja wszystko wytłumaczę twojej mamie , zostań na noc proszę nie zostawiaj mnie - po policzku spłynęła mi łza .
- Justin nie płacz - przytuliła mnie a ja wtuliłem się w jej ramiona . Tak bardzo uwielbiałem mieć ją w uścisku , czuć zapach jej perfum .
- Zostać proszę . - przytuliłem ją mocniej .
- No dobra , ale muszę zadzwonić do mamy - wyciągnęła telefon .
- Okey , dziękuję - przytuliłem ją a ona lekko się uśmiechnęła .
Usiadłem na kanapie wpatrując się w Emily która rozmawiała przez telefon . Gdy skończyła podeszła i usiadła obok mnie . - Zostaje- powiedziała z uśmiechem .
- tak - ucieszyłem się i wstając wzięłem ją na ręcę i obróciłem wokół własnej osi . - nawet nie wiesz jak się ciesze ..
- Zatańczmy coś - zaśmiał się Alfredro
Popatrzyłam na niego , znałam go dopiero 30 min a już wiedziałam że jest smieszny i zwariowany
- haha ja nie umiem - zaśmiałam się
- Co ty nie umiesz ? - Jus zdziwił się i pociągnął mnie na środek salonu
- Co ty robisz ? - zaśmiałam się
- Uczę cię tańczyć .
- Haha okey
Uśmiechnął sie właczajac wolna muzyke
- Ey wy też ruszcie dupska z kanapy - zwrócił się do nich . Dopiero teraz zdalam sobie sprawe że oczy Caroline pozeraja mnie wzrokem . Spuściłam głowę i odwróciłam spojrzenie , Chaz wziął Caroline .
- Chodź pokażemy im jak to się robi . Dziewczyna uśmiechnęła się złowieszczo w moją stronę . Kurwa wiem ze mnie nie lubiła , ale żeby psuć mi wieczór . Ugh..
- A ja z kim - posmutniał Alfredro . Chciałam do niego podejść i go pocieszyć , ale zadzwonił dzwonek do drzwi
- Ja otworze - Jus pobiegł w stronę drzwi
Wrócił po chwili z taką dziewczyną u boku :
- To jest Alice - uśmiechnął się
- Cześć Emily jestem - uśmiechnęłam się i wyciągnęłam do niej rękę . Jednak ona zignorowała mój gest i tylko powiedziała : - No cześć
Podeszła do Alfredra
- Cześć kotku - pocałowała go
- Witaj kicia - zaśmiał się i ją przytulił po czym Alice dała buziaka w policzek Caroline - cześć Skarbie .
Dziewczyna odwzajemniła - no hej .
Posmutniałam . Justin podszedł do mnie - To co kontynuacja ? Kiwnęłam głową i wymusiłam na twarzy uśmiech .
- No okey - złapał mnie w tali - teraz ty zarzuć mi ręce na kark
- Okey - zarzuciłam mu ręcę na kark i się zaśmiałam
- Wiesz sądzę że tak będzie łatwiej - podniósł mnie do góry i postawił na swoich nogach .
- Jak wolisz- zaśmiałam się , ty się ruszasz a ja sb stoję - zaśmiałam się
- No tak - uśmiechnął się .
- Jej patrz tańczymy - zasmiałam się - dziękuje - przytuliłam go
- nie masz za co , ale przytulasz mnie więc ależ prosze .. - szepnął mi na ucho .
Zaśmiałam się .
- Może teraz w grupach ? - zaproponował Chaz - dziewczyny kontra chłopaki , co wy na to ?
Skrzywiłam minę a Caroline dziwnie się uśmiechnęła . Jezu jak ona mnie wkurwia - mówiła do siebie w myślach . Jus popatrzył na mnie i widząc że mi się to nie podoba powiedział : Może razem coś zatańczymy ?
- W sensie ? - dopytywała Alice
- Choreografia - uśmiechnął się Jus i popatrzył na wszystkich .
- Jesteśmy na tak - powiedzieli wszyscy oprócz mnie .
- a ty Em ?
- Fajny pomysł - uśmiechnęłam się
- Świetnie , to zaczynamy . Em wiem że nie kapujesz , dlatego pokażemy o co chodzi a ty dołączysz okey ?
Kiwnęłam głową .
- Dobra , Chaz , Alfredro , Caro i Alice zaczynamy , pamiętacie ostatnią choreografie ? - przytakneli - no to ją zatańczymy
- Okey spoko- uśmiechnęli się a ja usiadłam na kanapie
Justin puścił Lolly i zaczęli
Po około 15 minutach podszedł do mnie - kapujesz ?
- Tak - uśmiechnęłam się .
- No to świetnie , stań obok Chaza i Alice .
Poszła na wyznaczone miejsce .
- To zaczynamy - raz dwa trzy już .
Muzyka się zaczęła a my zaczelismy taniec .
-śwwietnie , dajesz dalej .
Wykonywałam kolejne ruchy a gdy muzyka ucichła zatrzymaliśmy się .
- Jesteś boska - Justin obdarzył mnie uśmiechem
- Wcale nie , wam szło lepiej - popatrzyłam na nich .
- No niech ci będzie , okey chodźcie usiądziemy trochę - powiedział i opad na kanape . - zaraz wrócimy , chodzcie chłopaki - popatrzylam na niego błagalnym wzrokiem aby nie zostawiał mnie z nimi ale niestety go zignorował i wraz z chłopakami poszedł .
Gdy tylko zniknął za drzwiami dziewczyny obkrążyły mnie i powiedziały - Jeśli myślisz że będziesz w naszej paczce grubo się mylisz , jesteś brzydka i się nie nadajesz , w dodatku tańczysz jak fajtłapa . Haha porażka - zaśmiały się . O nie kurwa nie będą mną pomiatać
- posłuchajcie , po pierwsze w dupie mam waszą paczkę , jestem tu tylko jeszcze 2 miesiące , potem wylatuje i nie wracam , to że mnie nie lubicie nie znaczy że możecie mną pomiatać ...
*Oczami Justina*
- Ej o co chodzi z Em ? Tak dzwnie się zachowuje - zapytał Chaz
- Dziewczyny jej nie lubią - odpowiedziałem .
- Alice ją lubi - wtrącił Alfredro - Caroline też - dodał Chaz .
Tylko ona się dziwnie zachowuje - kontynulował Alfredro .
- Mam pomysł posłuchajmy o czym rozmawiaja .- zaproponowałem i podeszliśmy lekko uchylając drzwi .
- Wydaje ci się że jak się zjawiasz to każdy bedzie cię wielbił na kolanach - mówiła ze złością Caro
- Nic mi się nie wydaje , boże ja tylko chciałam was poznać , nie chciałam tu przychodzić , moje towarzystwo jest mile widziane , Justin mnie zaprosił .
- Heh jeszcze jedno księżniczko , Justin tylko i wyłącznie chce cię przelecieć .
Zobaczyłem jak Alice z niej drwi a Em ma łzy w oczach .
- Nie mogę , księżniczka myślała że chłopczyk ją kocha i jest jej księciem na białym rumaku - wybuchła śmiechem Alice .
Uderzyłem pięścią o scianę i wszedłem do salonu
- Wypierdalaj stąd kurwo - syknęłem do Alice
- Ale o co ci chodzi ? My tylko rozmawiamy , poznajemy Emily co nie skarbie ?
Popatrzyła na Em takim spojrzeniem jakby ją miała zabić
- Wyjdziesz stąd sama albo z moja pomocą ! - wkurwiłem się
Em znieruchomiała .
- Justin spokojnie - chłopcy mnie uspokojali .
- Nie będę spokojny - zrzuciłem półkę - czy wy słyszeliście co one mówiły , bo ja tak i nie mam zamiaru odpuścić - syknąłem w ich stronę .
- Alice i Caro dlaczego takie jesteście ?
- Bo jak myślicie że zjawi się lalunia i będzie wszystko okey to bardzo się mylicie - wysyczała Caro
- Kurwa wypierdalaj stad szmato - wydzieralem sie na nią .
- Nie trzeba , ja pójdę - odezwała się Em
- Nie ty nie - powiedziałem spokojniejszym tonem - one mają wypierdalać uniosłem głos i zacisnąłem szczękę .
- Sory stary ale jak one to my też - powiedzieli chłopcy .
- Idzcie wszyscy mam to w dupie , ale ty Em zostań .
- O popatrzcie księżniczka ma specjalne traktowanie - zadrwiła ze mnie Caro
- Co kurwa ?! - złapałem ją za szyję i przycisnąłem do ściany - powtórz to jeszcze raz a Chaz widzi cię po raz ostatni .
Chłopak złapał mnie za rękę - Justin spokojnie , Caro przestań puść ją - pusciłem ją i upadła n podłogę .
- JESZCZE RAZ KURWO - popatrzyłem na nią a ona wstała i z pomocą Chaza wyszła
- Nara Bro - pozegnał sie Alfredro
- Cześć ... - odpowiedziałem i usiadłem chowając głowę w ręce
Emily siedziała cicho , wpatrując się w puste pole . Niepewnie usiadłem obok .
- Em ja ..- zacząłem ale mi przerwała
- Justin nie tłumacz się , ja rozumiem , nie nadaje się do waszego towarzystwa wszystko mieszam
- Nie to nie tak - kucnąłem przed nią trzymając ją za kolana . - Em lubię cię , nawet bardzo cię lubię , a jakaś szmata nie będzie cię wyzywać - zacisnąłem szczękę a Em wstała .
- Ja .. juz pójdę - wzięła kurtkę a ja prawie się rozpłakałem . Powstrzymując łzy złapałem ją za rękę - Emily zostań proszę . Ja wszystko wytłumaczę twojej mamie , zostań na noc proszę nie zostawiaj mnie - po policzku spłynęła mi łza .
- Justin nie płacz - przytuliła mnie a ja wtuliłem się w jej ramiona . Tak bardzo uwielbiałem mieć ją w uścisku , czuć zapach jej perfum .
- Zostać proszę . - przytuliłem ją mocniej .
- No dobra , ale muszę zadzwonić do mamy - wyciągnęła telefon .
- Okey , dziękuję - przytuliłem ją a ona lekko się uśmiechnęła .
Usiadłem na kanapie wpatrując się w Emily która rozmawiała przez telefon . Gdy skończyła podeszła i usiadła obok mnie . - Zostaje- powiedziała z uśmiechem .
- tak - ucieszyłem się i wstając wzięłem ją na ręcę i obróciłem wokół własnej osi . - nawet nie wiesz jak się ciesze ..
środa, 13 listopada 2013
Rozdział 7
*Oczami Em*
- Masz racje zdecydowanie za prosta ta zabawa - zaśmialiśmy się oboje , gdy do kuchni weszła mama .
- Z czego tak śmiejecie ? - zapytała .
- Z naszej zabawy - chichotałam .
Mama pokręciła głową i wyciągnęła z lodówki wodę po czym poszła do salonu .
- to ja już będę szedł , przychodzi do mnie kolega . Może wpadniesz później robię taką małą imprezę ? - zapytał Jus .
- Emm , nie wiem , ale raczej powinnam przyjść - uśmiechnęłam się .
- Aaaa to super . - uśmiechnął się - to ja lecę paa
- Paa - odmachałam mu i poszłam do salonu . - Mamoo ? - zaczęłam .
- tak ? - zapytała
- no bo wiesz .. mogę iść do Justina dzisiaj .. bo on robi taką mała imprezę ?
- Tak możesz ale wiesz ... nie szalej za bardzo - usmiechnela sie
- No mamo to chyba oczywiste co nie ? - zasmialam sie a mama kiwnela głowa
- To ja lece na gore poszukac czegos na impreze - pobieglam na gore do garderoby .
Szukalam czegos najbardziej odpowiedniego gdy pryszedł mi sms . Przeciagnelam palce po ekranie na co telefon sie odblokowal i zobaczylam imie Justina .
*Od : Justin :3
Hejjjj !! i co wpadniesz ? Mam nadzieie ze tak . Jakbys przyszła to tak za godzine juz mozesz . ;D czekam z niecierpliwoscia . Jus
Usmiechnelam sie i odpisałam :
*Do : Justin :3
Hejo <3 Tak będę , no spoko , to dozobaczenia za godzinę . :)
Usmiechnęłam się i schowałam telefon do tylnej kieszeni spodni , po czym wybrałam to :
Przebrałam sie w wybrany zestaw i zeszłam na duł pokazac sie mamie .
- Co sadzisz mamo ? - zapytalam stajac przed nia w salonie i obracajac sie wokoł własnej osi
- Wygladasz pieknie kochanie - usmiechnela sie
- Tak sadzisz ? - usmiechnelam sie
- TAK , jest bosko - zasmiala sie a w jej oczach pojawily sie lekkie łzy .
- co jest mamuś ? - usiadłam obok niej
- Tak szybko dorastasz , pamiętam jak byłaś mała , biegałaś po domu tylko w pieluszce , taka ciagle szczesliwa
- mamo zawstydzasz - zasmialam sie .
- Ohh przepraszam ale nie moge uwierzyc ze moja ksiezniczka ma juz 18 lat . - po jej policzku spłyneła łza
- mamo nie płacz - przytuliłam ja - ja nadal jestem twoja ksiezniczką , troche starsza ale nadal jestem , zawsze bede . Mama uśmiechnęła się i mocno mnie przytuliła , - Idź myszko bo się spóźnisz .
- Mam pytanie , odwieziesz mnie ? Bo szczerze to nie za bardzo pamiętam drogę do domu Justina .
- Tak tylko wezmę kurtkę , ty też weś , wieczory są chłodne , zmarzniesz .
- Dobrze wezmę - złapałam w rękę skórzaną kurtkę i wyszłam za mamą .
- To wskakuj - siadła za kierownicę , usiadłam obok i pojechaliśmy .
*20 min później*
- To tutaj skarbie - wyjrzałam przez okno . Niezły dom - pomyślałam .
- Dziękuje mamo - wysiadłam z auta i stanęłam przy otwartej szybie - Kocham cię .
- Ja ciebie też księżniczko - posłała mi buziaka - baw się dobrze
*Oczami Jusa*
- ej Justin , jakieś auto podjechało - zawołał Chaz
- To ktoś jeszcze będzie ?- zdziwiła się Caroline .
- Pewno moja przyszła dziewczyna . - zasmiałem się
- Czekaj .. dobrze słyszę przyszła ? Nie mogę Bieber nie zaliczył jeszcze nowej laski.- zasmiał się Alfredro
- Cicho siedź - syknąłem - ona jest nieugięta .Ale taka z niej dupa że weś .
- Może po nią zejdź i się przekonamy ? - zaproponował Chaz
- Dobra, czekajcie tu - zbiegłem na duł i akurat wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi .
Otworzyłem . - No hej piękna .- oparłem się o próg .
- Hehe , hej Justin .
- Buziak na przywitanie ?
- Chyba sobie żartujesz , jeśli zaprosiłeś mnie tu tylko po to aby zrobić sobie dobrze to ja idę - ruszyła w stronę drogi . Kurwa , wszyscy stoją w oknie a ja sobie z laską nie mogę poradzić . Co się z tobą dzieje Bieber - mówiłem do siebie w myślach .
- Ej nie zaczekaj !- podbiegłem do niej i chwyciłem za rękę .
- Puszczaj mnie ! - warknęła
- Em , przepraszam nie zależy mi na tym aby sie z tobą przespać , ja zaprosiłem cię na małą imprezę , prosze zostań .
- Pod warunkiem że trzymasz łapy daleko ode mnie !
- No ehh.... dobra , ale zostań .
- No spoko . Uśmiechnąłem się i powiedziałem : to chodźmy
Wskazałem rękę wejście do domu .
Dziewczyna przeszła przede mną i weszła do środka , czekają na mnie .
- Daj kurtkę - powiedziałem . Ściągła kurtkę i podała mi . Powiesiłem ją - Chodź na górę tam są moi kumple .
- Ugh ja ich nie znam - zrobiła krzywą minę .
- To poznasz .
złapałem ją za rękę i ciągnłęm za sobą po schodach , weszliśmy do pokoju . Zawstydziła się ,
- To jest Emily - spuściła wzrok - Em ? - szepnąłem - spokojnie - szepnąłem tak że tylko ona słyszała .
- Cześć Alfredro - chłopak wyciągnął do niej rękę
- Hej , Emily - uśmiechnęła się - mów mi Em .
- Chaz - wstał i podszedł do niej - emm czy my się nie znamy ?
- Znamy się , samolot i lot do L.A.
- Achhh no tak , no to miło mi znów cię widzieć - Chaz się uśmiechnął .
- A ja jestem Caroline - wstała i przedstawiła się po czym zmierzyła ją wzrokiem od stup do głów .
- Caroline - syknąłem cicho .
Przewróciła oczami i usiadła .
- No to znasz już wszystkich , mówiłem że to impreza bedzie ale zmieniliśmy zdanie i zrobimy takie małe party , nie przeszkadza ci to ?
- Nie - odpowiedziała .
- No to super , chodźmy na duł do salonu .
Złapałem ją za rękę i zeszliśmy a za nami reszta .
- Alice wpadnie - powiedział Alfredro
Em popatrzyła na mnie - To jego dziewczyna - wytłumaczyłem - a Caroline to dziewczyna Chaza .
- Aha - usmiechnela się .
- No to usiądźcie a ja i Chaz przyniesiemy jedzenie i picie .
Znikneliśmy za drzwiami w kuchni .
*Oczami Em *
Usiadłam na kanapie , czując się nieswojo , Caroline ciągle mi się przyglądała , wyglądała ona tak :
Jej oczy wciąż były skierowane na mnie . Na szczęście po chwili przyszedł Justin i już spokojnie mogłam oddychać .
- Co jest ? - szepnął gdy usiadł obok mnie
- Dziwnie się czuje , Caroline ciągle na mnie patrzy - szepnęłam .
- Nie przejmuj się - szepnął i mnie objął .
Usmiechnelam sie i wzielam do reki puszke coli .
- Masz racje zdecydowanie za prosta ta zabawa - zaśmialiśmy się oboje , gdy do kuchni weszła mama .
- Z czego tak śmiejecie ? - zapytała .
- Z naszej zabawy - chichotałam .
Mama pokręciła głową i wyciągnęła z lodówki wodę po czym poszła do salonu .
- to ja już będę szedł , przychodzi do mnie kolega . Może wpadniesz później robię taką małą imprezę ? - zapytał Jus .
- Emm , nie wiem , ale raczej powinnam przyjść - uśmiechnęłam się .
- Aaaa to super . - uśmiechnął się - to ja lecę paa
- Paa - odmachałam mu i poszłam do salonu . - Mamoo ? - zaczęłam .
- tak ? - zapytała
- no bo wiesz .. mogę iść do Justina dzisiaj .. bo on robi taką mała imprezę ?
- Tak możesz ale wiesz ... nie szalej za bardzo - usmiechnela sie
- No mamo to chyba oczywiste co nie ? - zasmialam sie a mama kiwnela głowa
- To ja lece na gore poszukac czegos na impreze - pobieglam na gore do garderoby .
Szukalam czegos najbardziej odpowiedniego gdy pryszedł mi sms . Przeciagnelam palce po ekranie na co telefon sie odblokowal i zobaczylam imie Justina .
*Od : Justin :3
Hejjjj !! i co wpadniesz ? Mam nadzieie ze tak . Jakbys przyszła to tak za godzine juz mozesz . ;D czekam z niecierpliwoscia . Jus
Usmiechnelam sie i odpisałam :
*Do : Justin :3
Hejo <3 Tak będę , no spoko , to dozobaczenia za godzinę . :)
Usmiechnęłam się i schowałam telefon do tylnej kieszeni spodni , po czym wybrałam to :
Przebrałam sie w wybrany zestaw i zeszłam na duł pokazac sie mamie .
- Co sadzisz mamo ? - zapytalam stajac przed nia w salonie i obracajac sie wokoł własnej osi
- Wygladasz pieknie kochanie - usmiechnela sie
- Tak sadzisz ? - usmiechnelam sie
- TAK , jest bosko - zasmiala sie a w jej oczach pojawily sie lekkie łzy .
- co jest mamuś ? - usiadłam obok niej
- Tak szybko dorastasz , pamiętam jak byłaś mała , biegałaś po domu tylko w pieluszce , taka ciagle szczesliwa
- mamo zawstydzasz - zasmialam sie .
- Ohh przepraszam ale nie moge uwierzyc ze moja ksiezniczka ma juz 18 lat . - po jej policzku spłyneła łza
- mamo nie płacz - przytuliłam ja - ja nadal jestem twoja ksiezniczką , troche starsza ale nadal jestem , zawsze bede . Mama uśmiechnęła się i mocno mnie przytuliła , - Idź myszko bo się spóźnisz .
- Mam pytanie , odwieziesz mnie ? Bo szczerze to nie za bardzo pamiętam drogę do domu Justina .
- Tak tylko wezmę kurtkę , ty też weś , wieczory są chłodne , zmarzniesz .
- Dobrze wezmę - złapałam w rękę skórzaną kurtkę i wyszłam za mamą .
- To wskakuj - siadła za kierownicę , usiadłam obok i pojechaliśmy .
*20 min później*
- To tutaj skarbie - wyjrzałam przez okno . Niezły dom - pomyślałam .
- Dziękuje mamo - wysiadłam z auta i stanęłam przy otwartej szybie - Kocham cię .
- Ja ciebie też księżniczko - posłała mi buziaka - baw się dobrze
*Oczami Jusa*
- ej Justin , jakieś auto podjechało - zawołał Chaz
- To ktoś jeszcze będzie ?- zdziwiła się Caroline .
- Pewno moja przyszła dziewczyna . - zasmiałem się
- Czekaj .. dobrze słyszę przyszła ? Nie mogę Bieber nie zaliczył jeszcze nowej laski.- zasmiał się Alfredro
- Cicho siedź - syknąłem - ona jest nieugięta .Ale taka z niej dupa że weś .
- Może po nią zejdź i się przekonamy ? - zaproponował Chaz
- Dobra, czekajcie tu - zbiegłem na duł i akurat wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi .
Otworzyłem . - No hej piękna .- oparłem się o próg .
- Hehe , hej Justin .
- Buziak na przywitanie ?
- Chyba sobie żartujesz , jeśli zaprosiłeś mnie tu tylko po to aby zrobić sobie dobrze to ja idę - ruszyła w stronę drogi . Kurwa , wszyscy stoją w oknie a ja sobie z laską nie mogę poradzić . Co się z tobą dzieje Bieber - mówiłem do siebie w myślach .
- Ej nie zaczekaj !- podbiegłem do niej i chwyciłem za rękę .
- Puszczaj mnie ! - warknęła
- Em , przepraszam nie zależy mi na tym aby sie z tobą przespać , ja zaprosiłem cię na małą imprezę , prosze zostań .
- Pod warunkiem że trzymasz łapy daleko ode mnie !
- No ehh.... dobra , ale zostań .
- No spoko . Uśmiechnąłem się i powiedziałem : to chodźmy
Wskazałem rękę wejście do domu .
Dziewczyna przeszła przede mną i weszła do środka , czekają na mnie .
- Daj kurtkę - powiedziałem . Ściągła kurtkę i podała mi . Powiesiłem ją - Chodź na górę tam są moi kumple .
- Ugh ja ich nie znam - zrobiła krzywą minę .
- To poznasz .
złapałem ją za rękę i ciągnłęm za sobą po schodach , weszliśmy do pokoju . Zawstydziła się ,
- To jest Emily - spuściła wzrok - Em ? - szepnąłem - spokojnie - szepnąłem tak że tylko ona słyszała .
- Cześć Alfredro - chłopak wyciągnął do niej rękę
- Hej , Emily - uśmiechnęła się - mów mi Em .
- Chaz - wstał i podszedł do niej - emm czy my się nie znamy ?
- Znamy się , samolot i lot do L.A.
- Achhh no tak , no to miło mi znów cię widzieć - Chaz się uśmiechnął .
- A ja jestem Caroline - wstała i przedstawiła się po czym zmierzyła ją wzrokiem od stup do głów .
- Caroline - syknąłem cicho .
Przewróciła oczami i usiadła .
- No to znasz już wszystkich , mówiłem że to impreza bedzie ale zmieniliśmy zdanie i zrobimy takie małe party , nie przeszkadza ci to ?
- Nie - odpowiedziała .
- No to super , chodźmy na duł do salonu .
Złapałem ją za rękę i zeszliśmy a za nami reszta .
- Alice wpadnie - powiedział Alfredro
Em popatrzyła na mnie - To jego dziewczyna - wytłumaczyłem - a Caroline to dziewczyna Chaza .
- Aha - usmiechnela się .
- No to usiądźcie a ja i Chaz przyniesiemy jedzenie i picie .
Znikneliśmy za drzwiami w kuchni .
*Oczami Em *
Usiadłam na kanapie , czując się nieswojo , Caroline ciągle mi się przyglądała , wyglądała ona tak :
Jej oczy wciąż były skierowane na mnie . Na szczęście po chwili przyszedł Justin i już spokojnie mogłam oddychać .
- Co jest ? - szepnął gdy usiadł obok mnie
- Dziwnie się czuje , Caroline ciągle na mnie patrzy - szepnęłam .
- Nie przejmuj się - szepnął i mnie objął .
Usmiechnelam sie i wzielam do reki puszke coli .
czwartek, 31 października 2013
Rozdział 6
Wstałam wcześniej niż zawsze , po czym poszłam do łazienki . Justina nie było w pokoju , to słodkie że nazwał mnie księżniczką ale niech nie liczy na to że padnę na jego kolana . Gdy weszłam do łazienki wziełam prysznic po czym tylko w ręczniku wyszłam do garderoby .
-Mmmm . kusisz - usłyszałam i momentalnie się odwróciłam . Ujrzałam Justina który siedział na parapecie przy otwartym oknie .
- Co ty tu kurwa robisz ?! - zapytałam zdenerwowana
- Jakie przywitanie , ktoś tu chyba wstał lewą nogą
- Chuj cię to obchodzi , wyjdź stąd !!
Chłopak się wkurwił po czym podszedł do mnie bardzo blisko , złapał mnie mocno za nadgarstki i pociągnął
- I tak będziesz moja - wycedził przez zęby .
- Żebyś się nie zdziwił .
Popatrzył na mnie jeszcze groźniej po czym puścił tak że upadłam .
- Gnojek - krzyknęłam a on trzasnął drzwiami i wyszedł .
Usiadłam na podłodze i się rozpłakałam , po chwili do mojego pokoju przyszła , a raczej przybiegła mama .
- Co tu się działo ?! - stanęła w progu a za nią Patty , Jane , Amy i Braian .
Wszyscy weszli do mojego pokoju .
- Nic - odpowiedziałam
- To czemu płaczesz i masz całe czerwone nadgarstki a Justin siedzi wkurwiony na dole ?! - nie dawała za wygraną .
- Nic sie nie stało ,!! Możecie wyjść chce się ubrać .
Wszyscy wyszli oprócz mamy ona staneła w progu
- Widzę cie zaraz na dole , musimy porozmawiać .
Kiwnełam glową a ona wyszła . Wybrałam ciuchy ze szafy i poszłam do łazienki , wróciłam przebrana już w to :
Po czym zeszłam na duł , mam siedziała w salonie z reszta , Justin nadal tu był , siedział z nimi .Poszłam prosto do kuchni , za mną przyszła mama , zignorowałam ją i wyciągłam z szafki płatki a z lodówki mleko . Po czym usiadłam przy stole .
- Powiesz co tam się stało ? - zapytała .
- Mówiłam że nic , co w tym nie rozumiesz ?!
- Nie mów do mnie takim tonem !!
- Ale do cholery jasnej nic tam się nie stało!!
- To czemu miałaś czerwone nadgarstki i płakałaś .
- Boo... nie ważne , moja sprawa .
- Czy ty się tniesz ?!
- Nie ale jak będziesz robić aferę z byle czego to zacznę .
- Nawet nie próbuj .
- No dobra - powiedziałam po czym dokańczałam śniadanie .
- Jak zjesz chodź do salonu , mamy ogłoszenie .
Pokiwałam głową . Po 10 minutach gdy moja miska była pusta , wstałam włożyłam ją do zmywarki i poszłam do salonu , patrząc w telefon , nie chciałam patrzyć na Justina .
- Emily do cholery jasnej odłóż już ten telefon , to ważne co teraz powiem .
Popatrzyłam na nią i schowałam telefon do kieszeni .
- i usiądź , koło Justina jest miejsce - wskazała .
- Wole postać .
- Em , prosze cie usiądź tam !
- Kurwa nie będę obok niego siedzieć !
- Emily jak ty się odzywasz , usiądź tam i bez gadania !
Przewróciłam oczami
- Nie i koniec , albo coś mówisz albo idę !
Justin cały czas mi się przeglądał , moja mama usiadła obok niego a ja poszłam na gorę .
- Emily wracaj !!!
Co to za dziewczyna , Justin pójdziesz po nią ?
*Oczami Justina *
- Justin ?
- Emmm .... tak ?
- Pójdziesz po Emily ? Ja nie mam siły już do niej .
- Egh .. no dobra .
Wstałem i poszedłem na górę , grzecznie zapukałem do jej pokoju .
- Mamo idź sobie .
Otworzyłem .
- Emmm ... to ja .
- To tym bardziej idź sobie .
Nie posłuchałem jej i wszedłem do środka , podchodząc do niej .
- Chodź na duł .
- Po co ?
- No chodź prosze .
- Nie mam takiego zamiaru .
- Chodź albo wezmę cię tam siłą .
- Odczep się odemnie .
- Przepraszam za tamto
- Nie ważne wyjdź .
- Emily , podobasz mi się .
- Kurwa , zrozum ja cię nie lubię .
- Ale możesz kochać !
- NIE !
Próbowałem sie powstrzymać aby znów nie chwycić ją tak jak wtedy . Złapałem ją za podbródek i zmusiłem aby patrzyła mi w oczy .
- PRZEPRASZAM
Nic ie powiedziała nadal patrzyła w moje oczy . Westchnęła
- Jak je przyjme dasz mi spokój ?
- Tak i nie - zaśmiałem się
Zaśmiała się i patrzyła nadal na mnie .
- Aż tak ci się podobam - zaśmiałem się
- Egh .. nie , nie ważne , chodź na duł . - Ominęła mnie i szła w kierunku drzwi .
- Czekaj . - złapałem ją za rękę . Popatrzyła na mnie , a ja podeszłem bliżej niej i wbiłem się w jej usta . Przerwała to .
- Co ty robisz ?!
- Przepraszam , chodź już - speszyłem się .
Przewróciła oczami i zeszliśmy na duł .
- Czy teraz łaskawie usiądziesz obok Justina ?
- Tak .
Usiadłem , Em podeszła i powiedziała .
- Ale tu nie ma miejsca .
Chwyciłem ją za biodra i posadziłem na kolanach .
- Już masz .
Wszyscy się zaśmiali oprócz niej .
- No to tak , ja wraz z Brianem chcieliśmy coś powiedzieć . - zaczęła jej mama .
Braian uśmiechnął sie i zaczął : Ja wczoraj oświadczyłem się Marie .
Emily wyszczerzyła oczy i usiadła prosto , widocznie ją zatkało .Szepnąłem jej do ucha : Nie palnij coś głupiego skarbie .
Odwróciła się w moją stronę i również szepnęła : Nie mów tak do mnie .
- No to - mówili dalej - w tą sobotę jest ślub , tzn takie małe przyjęcie , oczywiście wy wszyscy jesteście gośćmi honorowymi .
Emily nerwowo bawiła się palcami , chciałbym ją złapać za rękę ale nie zrobię tego bo szczeli mi w pysk przy wszystkich . Oparłem głowę o oparcie kanapy , Em nadal siedziała prosto .
- Em skarbie , czy coś chciałabyś powiedzieć ?
- Cicho siedź - szepnąłem
- Nie , wszystko rozumiem .- odpowiedziała .
- Ciesze się myszko , chodź tu do mnie .
Wstała a ja popatrzyłem spod byka na Marie , kurde no nie wiele razy udaje się żeby siedziała na moich kolanach , musiała to zepsuć ! - mówiłem w myśłach .
Marie przytuliła ją : Kocham cię skarbie
Ja cb też mamo - odpowiedziała a mnie scisło w żołądku , jak ja bym chciał usłyszeć od niej takie coś . - myślałem .
- Mam nadzieje że mi pomożecie dziewczyny .- mówiła dalej Marie .
- Emm . tak - odpowiedziała Emily a moja mama szeroko się uśmiechnęła .
- Chciałabym zacząć przygotowania już dziś , skarbie czy mogłabyś zamówić tort ? - zwróciła sie do Em
- Tak coś jeszcze ?
- Możesz kupić dekoracje , Justin z tobą pojedzie jak chcesz
Popatrzyły w moją stronę , ja wstałem i stanąłem za Em
- Jasne że pojadę .- uśmiechnęły się .
- Haha , chcecie dziś ?
- Wszystko mi jedno - odpowiedziałem .
- No dobra , to jedzcie dziś , dam wam pieniądze .
Marie poszła na górę i wróciła z portfelem .
- Tam masz kartę kochanie - popatrzyłam na Em
- Okey , to jedziemy ? - zwróciła się do mnie
- Tak , chodź .
Wyszliśmy , ciągle na nią patrzyłem , chciałbym złapać ją przynajmniej za rękę , albo przytulić .
Podeszłem od jej strony i otworzyłem jej drzwi :
- Proszę Księżniczko
Zaśmiała się i dała mi całus w policzek : Dziękuję .
Nie no nie wierze , ona mnie pocałowała jezu ... WOHOOO - moje myśli wariowały .
Pojechaliśmy w stronę miasta . Droga mijała w ciszy Po około 30 minutach staliśmy już pod cukiernią .
- Jesteśmy - uśmiechnąłem się
- Widze - zasmiała się
- No to wychodzimy - wyszłem pierwszy i otworzyłem jej drzwi . - Zapraszam
Wyszła i zaczęła sie rozglądać - pójdziesz ze mną ? - zapytała
- Jasne - uśmiechnęłem sie i poszłem za nia .
Weszła do pomieszczenia , po czym zamówiła tort i wyszliśmy .
- To gdzie teraz ?
- Po jakieś dekoracje ,
- No to wiem gdzie są fajne chodź to niedaleko przejdziemy sie - złapałem ją za reke
- Jus -popatrzyła na mnie
- AH , tak przepraszam - puściłem jej rękę .
Gdy doszliśmy na miejsce kupiliśmy dekoracje po czym wróciliśmy do auta , wsiedliśmy do niego i pojechaliśmy do domu .
- Jesteśmy - powiedziała jak weszła .
- O to super , będziecie tacy dobrzy i rozwiesicie te dekoracje , bo jest dziś czwartek a jutro nie bedzie czasu ?
- tak - usmiechnela sie
- Przyniose drabine - powiedziałem i poszłem
Wróciłem po chwili - no to ty czy ja ? - popatrzyla na mnie
- ty - poruszałem brwiami
- a tylko spójrz na mój tyłek to nie żyjesz - zaśmiała się
- nieee twój tyłek mnie nie interesuje - kłamałem
- Taa bo wierze - zasmiała sie po czym weszła na drabine .
Moje oczy gapiły się tylko na jej tyłek - kurde ona jest boska .
- Haha wcale nie patrzysz - zasmiała sie
- egh .. co ci podać ? - zmieniłem temat
- Te serpentyny możesz - usmiechnela sie
Podałem jej i dalej trzymałem drabine .
Gdy skończyła wieszac zeszła .
- Egh głodna jestem
- Skarbie - zawołała ja Marie
- Tak ? - zapytala
- Mam coś na ciebie , chodz do kuchni
Dziewczyna poszła , ja oczywiście za nią .
- Prosze- uśmiechnęła sie i podała jej talerz
- O jezu , mamo uwielbiam takie niespodzianki - cmoknęła ja w policzek - dziękuję
Jezu jak ja bym chciał żeby mnie tak całowała .
- mmmm pyszne ... Justin chcesz ? - popatrzyła na mnie
- Tak jasne - wziąłem truskawkę
- Czekaj dodamy bitej śmietany - wstała i wyciągnęła z lodówki
- Chcesz ? - popatrzyła na mnie
- Jasne - powiedziałem a ona psikła mi śmietanę w twarz i śmiała się
- Ej - zaśmiałem się
- Plasiam - usmiechneła się
- Jasne - powiedziałem i psikłem jej śmietanę również w twarz - a masz haha - zasmiałem sie
- Ej - zasmiała się - teraz to zlizuj - smiała się
- No jasne - poruszałem brwiami i do niej podeszłem
Ona popatrzyła na mnie - żrtowałam - powiedziała
- A ja nie - zasmiałem się i wziąłem truskawkę po czym ściągnąłem bitą smietane z jej twarzy - mmm pycha
Zaśmiała się i psiknęła bita śmietaną po całych owocach .
- CZekaj mam pomysł , ja bede ci dawał owoce a ty mówisz co to , bedziesz miec zawiazane oczy okey ? - zapytałem a ona kiwnęła głową .
Wzięłem pierwsze owoce i pokolei jej podawałem , za każdym razem , mówila dobrze ,
- Jejku czy ty czegoś nie znasz ?
- Nie - zasmiała się
- Teraz moja kolej - zawiazała mi oczy i podawała kolejne owoce
- za prosta ta zabawa - zasmiala sie
-Mmmm . kusisz - usłyszałam i momentalnie się odwróciłam . Ujrzałam Justina który siedział na parapecie przy otwartym oknie .
- Co ty tu kurwa robisz ?! - zapytałam zdenerwowana
- Jakie przywitanie , ktoś tu chyba wstał lewą nogą
- Chuj cię to obchodzi , wyjdź stąd !!
Chłopak się wkurwił po czym podszedł do mnie bardzo blisko , złapał mnie mocno za nadgarstki i pociągnął
- I tak będziesz moja - wycedził przez zęby .
- Żebyś się nie zdziwił .
Popatrzył na mnie jeszcze groźniej po czym puścił tak że upadłam .
- Gnojek - krzyknęłam a on trzasnął drzwiami i wyszedł .
Usiadłam na podłodze i się rozpłakałam , po chwili do mojego pokoju przyszła , a raczej przybiegła mama .
- Co tu się działo ?! - stanęła w progu a za nią Patty , Jane , Amy i Braian .
Wszyscy weszli do mojego pokoju .
- Nic - odpowiedziałam
- To czemu płaczesz i masz całe czerwone nadgarstki a Justin siedzi wkurwiony na dole ?! - nie dawała za wygraną .
- Nic sie nie stało ,!! Możecie wyjść chce się ubrać .
Wszyscy wyszli oprócz mamy ona staneła w progu
- Widzę cie zaraz na dole , musimy porozmawiać .
Kiwnełam glową a ona wyszła . Wybrałam ciuchy ze szafy i poszłam do łazienki , wróciłam przebrana już w to :
Po czym zeszłam na duł , mam siedziała w salonie z reszta , Justin nadal tu był , siedział z nimi .Poszłam prosto do kuchni , za mną przyszła mama , zignorowałam ją i wyciągłam z szafki płatki a z lodówki mleko . Po czym usiadłam przy stole .
- Powiesz co tam się stało ? - zapytała .
- Mówiłam że nic , co w tym nie rozumiesz ?!
- Nie mów do mnie takim tonem !!
- Ale do cholery jasnej nic tam się nie stało!!
- To czemu miałaś czerwone nadgarstki i płakałaś .
- Boo... nie ważne , moja sprawa .
- Czy ty się tniesz ?!
- Nie ale jak będziesz robić aferę z byle czego to zacznę .
- Nawet nie próbuj .
- No dobra - powiedziałam po czym dokańczałam śniadanie .
- Jak zjesz chodź do salonu , mamy ogłoszenie .
Pokiwałam głową . Po 10 minutach gdy moja miska była pusta , wstałam włożyłam ją do zmywarki i poszłam do salonu , patrząc w telefon , nie chciałam patrzyć na Justina .
- Emily do cholery jasnej odłóż już ten telefon , to ważne co teraz powiem .
Popatrzyłam na nią i schowałam telefon do kieszeni .
- i usiądź , koło Justina jest miejsce - wskazała .
- Wole postać .
- Em , prosze cie usiądź tam !
- Kurwa nie będę obok niego siedzieć !
- Emily jak ty się odzywasz , usiądź tam i bez gadania !
Przewróciłam oczami
- Nie i koniec , albo coś mówisz albo idę !
Justin cały czas mi się przeglądał , moja mama usiadła obok niego a ja poszłam na gorę .
- Emily wracaj !!!
Co to za dziewczyna , Justin pójdziesz po nią ?
*Oczami Justina *
- Justin ?
- Emmm .... tak ?
- Pójdziesz po Emily ? Ja nie mam siły już do niej .
- Egh .. no dobra .
Wstałem i poszedłem na górę , grzecznie zapukałem do jej pokoju .
- Mamo idź sobie .
Otworzyłem .
- Emmm ... to ja .
- To tym bardziej idź sobie .
Nie posłuchałem jej i wszedłem do środka , podchodząc do niej .
- Chodź na duł .
- Po co ?
- No chodź prosze .
- Nie mam takiego zamiaru .
- Chodź albo wezmę cię tam siłą .
- Odczep się odemnie .
- Przepraszam za tamto
- Nie ważne wyjdź .
- Emily , podobasz mi się .
- Kurwa , zrozum ja cię nie lubię .
- Ale możesz kochać !
- NIE !
Próbowałem sie powstrzymać aby znów nie chwycić ją tak jak wtedy . Złapałem ją za podbródek i zmusiłem aby patrzyła mi w oczy .
- PRZEPRASZAM
Nic ie powiedziała nadal patrzyła w moje oczy . Westchnęła
- Jak je przyjme dasz mi spokój ?
- Tak i nie - zaśmiałem się
Zaśmiała się i patrzyła nadal na mnie .
- Aż tak ci się podobam - zaśmiałem się
- Egh .. nie , nie ważne , chodź na duł . - Ominęła mnie i szła w kierunku drzwi .
- Czekaj . - złapałem ją za rękę . Popatrzyła na mnie , a ja podeszłem bliżej niej i wbiłem się w jej usta . Przerwała to .
- Co ty robisz ?!
- Przepraszam , chodź już - speszyłem się .
Przewróciła oczami i zeszliśmy na duł .
- Czy teraz łaskawie usiądziesz obok Justina ?
- Tak .
Usiadłem , Em podeszła i powiedziała .
- Ale tu nie ma miejsca .
Chwyciłem ją za biodra i posadziłem na kolanach .
- Już masz .
Wszyscy się zaśmiali oprócz niej .
- No to tak , ja wraz z Brianem chcieliśmy coś powiedzieć . - zaczęła jej mama .
Braian uśmiechnął sie i zaczął : Ja wczoraj oświadczyłem się Marie .
Emily wyszczerzyła oczy i usiadła prosto , widocznie ją zatkało .Szepnąłem jej do ucha : Nie palnij coś głupiego skarbie .
Odwróciła się w moją stronę i również szepnęła : Nie mów tak do mnie .
- No to - mówili dalej - w tą sobotę jest ślub , tzn takie małe przyjęcie , oczywiście wy wszyscy jesteście gośćmi honorowymi .
Emily nerwowo bawiła się palcami , chciałbym ją złapać za rękę ale nie zrobię tego bo szczeli mi w pysk przy wszystkich . Oparłem głowę o oparcie kanapy , Em nadal siedziała prosto .
- Em skarbie , czy coś chciałabyś powiedzieć ?
- Cicho siedź - szepnąłem
- Nie , wszystko rozumiem .- odpowiedziała .
- Ciesze się myszko , chodź tu do mnie .
Wstała a ja popatrzyłem spod byka na Marie , kurde no nie wiele razy udaje się żeby siedziała na moich kolanach , musiała to zepsuć ! - mówiłem w myśłach .
Marie przytuliła ją : Kocham cię skarbie
Ja cb też mamo - odpowiedziała a mnie scisło w żołądku , jak ja bym chciał usłyszeć od niej takie coś . - myślałem .
- Mam nadzieje że mi pomożecie dziewczyny .- mówiła dalej Marie .
- Emm . tak - odpowiedziała Emily a moja mama szeroko się uśmiechnęła .
- Chciałabym zacząć przygotowania już dziś , skarbie czy mogłabyś zamówić tort ? - zwróciła sie do Em
- Tak coś jeszcze ?
- Możesz kupić dekoracje , Justin z tobą pojedzie jak chcesz
Popatrzyły w moją stronę , ja wstałem i stanąłem za Em
- Jasne że pojadę .- uśmiechnęły się .
- Haha , chcecie dziś ?
- Wszystko mi jedno - odpowiedziałem .
- No dobra , to jedzcie dziś , dam wam pieniądze .
Marie poszła na górę i wróciła z portfelem .
- Tam masz kartę kochanie - popatrzyłam na Em
- Okey , to jedziemy ? - zwróciła się do mnie
- Tak , chodź .
Wyszliśmy , ciągle na nią patrzyłem , chciałbym złapać ją przynajmniej za rękę , albo przytulić .
Podeszłem od jej strony i otworzyłem jej drzwi :
- Proszę Księżniczko
Zaśmiała się i dała mi całus w policzek : Dziękuję .
Nie no nie wierze , ona mnie pocałowała jezu ... WOHOOO - moje myśli wariowały .
Pojechaliśmy w stronę miasta . Droga mijała w ciszy Po około 30 minutach staliśmy już pod cukiernią .
- Jesteśmy - uśmiechnąłem się
- Widze - zasmiała się
- No to wychodzimy - wyszłem pierwszy i otworzyłem jej drzwi . - Zapraszam
Wyszła i zaczęła sie rozglądać - pójdziesz ze mną ? - zapytała
- Jasne - uśmiechnęłem sie i poszłem za nia .
Weszła do pomieszczenia , po czym zamówiła tort i wyszliśmy .
- To gdzie teraz ?
- Po jakieś dekoracje ,
- No to wiem gdzie są fajne chodź to niedaleko przejdziemy sie - złapałem ją za reke
- Jus -popatrzyła na mnie
- AH , tak przepraszam - puściłem jej rękę .
Gdy doszliśmy na miejsce kupiliśmy dekoracje po czym wróciliśmy do auta , wsiedliśmy do niego i pojechaliśmy do domu .
- Jesteśmy - powiedziała jak weszła .
- O to super , będziecie tacy dobrzy i rozwiesicie te dekoracje , bo jest dziś czwartek a jutro nie bedzie czasu ?
- tak - usmiechnela sie
- Przyniose drabine - powiedziałem i poszłem
Wróciłem po chwili - no to ty czy ja ? - popatrzyla na mnie
- ty - poruszałem brwiami
- a tylko spójrz na mój tyłek to nie żyjesz - zaśmiała się
- nieee twój tyłek mnie nie interesuje - kłamałem
- Taa bo wierze - zasmiała sie po czym weszła na drabine .
Moje oczy gapiły się tylko na jej tyłek - kurde ona jest boska .
- Haha wcale nie patrzysz - zasmiała sie
- egh .. co ci podać ? - zmieniłem temat
- Te serpentyny możesz - usmiechnela sie
Podałem jej i dalej trzymałem drabine .
Gdy skończyła wieszac zeszła .
- Egh głodna jestem
- Skarbie - zawołała ja Marie
- Tak ? - zapytala
- Mam coś na ciebie , chodz do kuchni
Dziewczyna poszła , ja oczywiście za nią .
- Prosze- uśmiechnęła sie i podała jej talerz
- O jezu , mamo uwielbiam takie niespodzianki - cmoknęła ja w policzek - dziękuję
Jezu jak ja bym chciał żeby mnie tak całowała .
- mmmm pyszne ... Justin chcesz ? - popatrzyła na mnie
- Tak jasne - wziąłem truskawkę
- Czekaj dodamy bitej śmietany - wstała i wyciągnęła z lodówki
- Chcesz ? - popatrzyła na mnie
- Jasne - powiedziałem a ona psikła mi śmietanę w twarz i śmiała się
- Ej - zaśmiałem się
- Plasiam - usmiechneła się
- Jasne - powiedziałem i psikłem jej śmietanę również w twarz - a masz haha - zasmiałem sie
- Ej - zasmiała się - teraz to zlizuj - smiała się
- No jasne - poruszałem brwiami i do niej podeszłem
Ona popatrzyła na mnie - żrtowałam - powiedziała
- A ja nie - zasmiałem się i wziąłem truskawkę po czym ściągnąłem bitą smietane z jej twarzy - mmm pycha
Zaśmiała się i psiknęła bita śmietaną po całych owocach .
- CZekaj mam pomysł , ja bede ci dawał owoce a ty mówisz co to , bedziesz miec zawiazane oczy okey ? - zapytałem a ona kiwnęła głową .
Wzięłem pierwsze owoce i pokolei jej podawałem , za każdym razem , mówila dobrze ,
- Jejku czy ty czegoś nie znasz ?
- Nie - zasmiała się
- Teraz moja kolej - zawiazała mi oczy i podawała kolejne owoce
- za prosta ta zabawa - zasmiala sie
wtorek, 15 października 2013
Rozdział 5
- Wyglądacie tak jak para - powiedziała Pattie gdy weszliśmy do domu i głośno się śmialiśy
- Jak na osoby które się nie lubią , to ...- mówiła moja mama
Ja uśmiechnęłam się i popatrzyłam w stronę Justina , myśląc że on im wytłumaczy
Powiedział tylko :
- Em zmieniła zdanie
- Nie prawda , on chciał żebym ... - nie dał mi dokończyć lecz złapał mnie za rękę i pociągnął do siebie , tak że prawie się pocałowaliśmy .
- Zmieniłaś zdanie prawda ?
Popatrzył na mnie a ja uległam ponieważ mimo iż nie darzyłam go sympatią miał cudowne oczy , zahipnotyzował mnie nimi .
Kiwnęłam głowa na tak , on mnie puścił a Patty i moja mama się zaśmiały .
- Dzieci , będziecie się całować i przytulać na osobności , teraz pomóżcie nam w grillu .
-Co mam zrobić ?
- Rozpakujcie zakupy , a my pójdziemy ogarnąć w ogródku .
Nasze mamy wyszły a ja i Justin poszliśmy do kuchni .
- Dlaczego nie powiedziałeś prawdy ? - zapytałam gdy skończyliśmy
- Moja mama uważa że ona nigdy do mnie nie pasowała , a po za tym miała by niezły ubaw a do tego nie chciałbym dopuścić , a po za tym co ją to obchodzi .
- To wkońcu twoja mama - powiedziałam po czym ruszyłam na schody .
- Mogę iść z tobą ? - zapytał a ja zdziwiona zgodziłam sie , nie wiem czemu .
Poszedł za mną na górę i usiadł na moim łóżku .Usiadłam obok niego i zaczęłam przeglądać fb na tablecie , chłopak usiadł bliżej po czym zabrał mi urządzenie i patrzył na moje zdjęcia , chciałam odzyskać tableta , ale niestety był wyższy i nie dostałam
- Jak znów mnie pocałujesz oddam ci - przekupywał mnie
- Nie , nigdy w życiu , mam jeszcze telefon ,
Sięgnęłam do kieszeni a tam nic
- Tego szukasz ? - Justin pomachał mi moim iPhonem przed oczami .
- Takk tego , skąd go masz ?
- Pożyczyłem gdy nie chciałaś skłamać - uśmiechnął się łobuzersko .
- Pfff... :P idę powiedzieć Pattie prawdę - już chciałam wyjść ale ten odłożył tableta i telefon na moje łóżko po czym wziął mnie na barana i zeszliśmy na duł .
- Puszczaj ,,,, ja wcale nie zmieniłam zdania , puść mnie .. - próbowałam się wyrwać ale zanim się obejrzałam juz siedzieliśmy w samochodzie , napisał do kogoś esemesa i pojechaliśmy
- Powiesz mi do cholery jasnej gdzie jedziemy - wydzierałam sie
- zobaczysz - uśmiechnął sie łobuzersko
Całą drogę przesiedzieliśmy w ciszy , po chwili zatrzymaliśmy się , byliśmy pod jego domem
- Po co mnie tu przywiozłeś
- Popatrz w bok
Zrobiłam to i ujrzałam auto Seleny
- Nie no , dalej mam udawać?
- Tak - poruszał brwiami na co ja głośno się zaśmiałam
- Nie chce , to głupie
- Prosze , gdy wejdziemy do domu juz nie bedziesz musiała .,
- Nie będe wcale musiała bo wracam na piechote
Wysiadłam z auta i trzasnęłam drzwiami , ruszając w stronę domu .
Co dziwne , nikt za mną nie szedł , nie wiem czemu ale chciałam aby mnie dogonił . Odwróciłam się i to co ujrzałam było odrzucające , on .. całował ją . Nie wiem czemu ale chciało mi się ryczeć , zaczęłam biec coraz szybciej , gdy ujrzałam dom wpadłam do niego jak szalona pobiegłam na górę wtulając sie w poduszkki
- Kochanie co jest ? - usłyszałam głos mamy - gdzie Justin ?
- Nie wiem , on kłamał nadal go nie lubię - wykrzyczałam
- Ale co się stało ?
- Nic , zostawisz mnie samą , zaraz do was zejde musze się ogarnąć
- No dobrze kochanie - mama pocałowała mnie w czoło i wyszła , ja poszłam do łazienki , po czym przebrałam się w to :
Po czym zeszłam na duł , słyszałam dziwny śmiech , a gdy weszłam do ogrodu wiedziałam już do kogo należał .. oczywiście do panny Gomez , gdy ją zobaczyłam miałam odruchy wymiotne .
- o kochanie jesteś - podeszła do mnie Mama
- To jest Sel.. - zaczęła mama
- Tak wiem , my się już znamy , przyniosę talerze
- Pomogę - odezwał się Justin
Poszłam do kuchni , on oczywiście za mną .
- Cos się stało ? - zapytał
- Nie , nic czemu coś miało się stac
- dzwinie sie zachowujesz
- bo cie nie lubie zrozum
- Myślałem że to sie zmieniło
- Źle myślałeś
Podeszłam do szafki wyciągnęłam talerze i wróciłam do ogrodu , siadając na hamak . Ta suka ciągle na mnie patrzyła , siedząc na kolanach Justina myślała że mnie wyprowadzi z równowagi , gratulacje udało jej sie .
- Kochanie przyniesiesz gitarę ? ty tak ślicznie śpiewasz - zapytała mama
- No dobrze - pobiegłam na górę , po chwili siedziałam spowrotem na hamaku z gitarą
-Justin weś swoją gitarę i zagrajcie razem , usiadź tam - mówiłą Patty
westchnęłam głeboko i zapytałam :
- Co mamy grać ?
- Zagrajcie As long As you love me z dedykacją dla mnie - uśmiechnęła sie Selena
- Chyba cie pojebało - odpowiedziałam a wszyscy patrzyli na mnie ze zdziwiwniem
- Kochanie co to było ?- zapytała mama
- Nie będę dla niej śpiewać
-Czemu ?
- Bo nie
Wkurwiłam się i wyszłam
-Em zaczekaj - słyszałam w tyle ale nie wyraźnie bo bieglam przed siebie .
nagle coś mnie zatrzymało
-Łat da ?- odwrociłam się i ujrzałam Justina
- Puść mnie ... - próbowałam sie wyrwać
- Nie - odpowiedziała
- Dlaczego ? - nadal próbowałam się wyrwac
- Bo cię kocham
Zatkało mnie
-że co ?
- No Kocham cie tak ? - patrzyłam na niego ze zdziwieniem
- Ale ja cię nawet nie lubię , a co dopiero.. - chciałam dokończyć ale mnie pocałował .
Nie wiem czemu ale zaczęłam to odwzajemniać .
- Co to ma znaczyć ?!! - usłyszałam za plecami
Oderwałam się od ust chłopaka i zobaczyłam płaczącą Selenę
- ty szmato uwiodłaś go - rzuciła się na mnie
- Zostaw ją nie uwiodła mnie , ja ją Kocham , ty to nic nie warta chodząca dziwka
Zatkało mnie Justin mówił tak o dziewczyne , która przed chwilą całował w ogródku .
- Jak możesz ? - kłóciła się z nim
- Yyyy... normalnie .
Chodźmy Em , idziemy - chłopak złapał mnie za rękę i poszliśmy , a Selena wpadła w furię i odjechała z piskiem opon .
- Trochę chamsko ją potraktowałeś :/ - odezwałam się
- zasługuje na to
- a ja ?
- ZGŁUPIAŁAŚ ? ty nie kotku
- Ugh .. nie rogalopowuj się , nie jestem twoim kotkiem
- Nie ? - posmutniał
- z tego co sobie przypominam to nie
- szkoda , chodź my na tego grilla , powiedziałem że wróce z tb
- Okey , ale mógłbyś nie trzymać mnie za rękę , no wiesz nie jesteśmy parą ?
- No jasne - puścił moja rękę i weszliśmy do ogródka
Gdy weszliśmy nasze mamy dziwnie sie na nas patrzyły , I zajadały jedzenie z grilla , popijając sokiem .
- No nareszcie -odezwała sie moja mama - gdzie wy byliście ?
- Musiałam coś załatwić - odezwałam się .
- No okey , siadaj i jedz - podała mi mięso i usiadła na ławce obok Pattie .
Ja zajełam miejsce na hamaku , a naprzeciwko mnie siedział Justin który dziwnie mi się przyglądał . Po około godzinie skończyliśmy grilla , i zaczęliśmy sprzątać .
- Co mam robić ? - zapytałam
- Może razem z Justinem umyjcie naczynia , co ty na to ? - powiedziała mama
Spojrzałam na nią niechętnie ale mimo wszystko zgodziłam się , poszliśmy razem z chłopakiem do kuchni , tam zaczęliśmy robić to co nam kazano .
- Ej.. - zaczęłam
On tylko unióśł swoją głowę i powiedział - hmmm ?
- Ja cię trochę lubię ale bez przesady , jak cię to uraziło to przepraszam .
Jego twarz trochę się rozjaśniła , ale nic nie odpowiedział .
- Kurde odpowiedz mi coś .. - ciągnęłam
- Ale co ? - zapytał
- Nic już - odparłam i dokańczałam mycie naczyń . Do końca tej czynności żadne z nas sie nie odezwało .
Gdy skończyliśmy , poszłam na górę a Justin do salonu tam wraz z Pattie , mamą , Jane , Brianem i Amy ogladał jakiś kabaret .
Na górze , postanowiłam się przebrać w pidżamę bo była już 21 a ja miałam dość dnia , po tym wszystkim , poszłam do łazienki , wzięłam szybki prysznic i wyszłam ubrana w to :
Gdy wyszłam , na moim łóżku ujrzałam śpiącego Justina .
- Co on tu robi ? - mówiłam do siebie .
Pomyślałam że pójdę chwilę na balkon , zrobiłam to i usiadłam na barierkę .
- Nie rób tego - usłyszałam głos za sobą , momentalnie się odwróciłam i ujrzałam Justina , który był bez koszulki . Jego klata była boska .
Ale ciacho !- mówiłam w myślach . Kurwa Em ty go nie lubisz - przekonywał mnie głos w myślach .
- Ale ja nic nie robie - powiedziałam po czym zeszłam
- Jak nic , chciałaś się zabić !! - mówił głosniejszym tonem
- A nawet jeśli .. to co cię to obchodzi - również podniosłam ton
- Kurde , Em mi na tobie zależy , zabiłbym się jeśli ty byś to zrobiła .
Zatkało mnie . Nie wiedziałam co mam powiedzieć, sławny Justin , chciałby sie dla mnie zabić .
- Emmm.. nie wiem co powiedzieć - wyjąkałam
- Przytul mnie
- Ech.. przepraszam nie mogę - gdy to powiedziałam Justin wszedł na barierkę
- Kurwa co ty robisz ?
- A dla kogo mam żyć , co mam zrobić żebyś mnie pokochała , nikomu na mnie nie zależy , z Seleną byłem po to abyś była zazdrosna , Kocham Cię .
Zatkało mnie , Kurwa głosie w mojej głowie , co ja mam teraz robić ? No jesteś taki mądry to podpowiedz.
- A jakbym ,cię polubiła zmieniłbyś zdanie ?
- Może ..
- Okey , lubię cie - powiedziałam i pociągłam go za rekę w swoją strone . On przytulił mnie
- Jestem spiąca - wyjąkałam
- Oczywiscie - wziął mnie na ręce i zaniósł na łóżko - Śpij księżniczko
Zarumieniłam się i ułożyłam głowę smacznie na poduszcze , po czym pochłonął mnie sen .
- Jak na osoby które się nie lubią , to ...- mówiła moja mama
Ja uśmiechnęłam się i popatrzyłam w stronę Justina , myśląc że on im wytłumaczy
Powiedział tylko :
- Em zmieniła zdanie
- Nie prawda , on chciał żebym ... - nie dał mi dokończyć lecz złapał mnie za rękę i pociągnął do siebie , tak że prawie się pocałowaliśmy .
- Zmieniłaś zdanie prawda ?
Popatrzył na mnie a ja uległam ponieważ mimo iż nie darzyłam go sympatią miał cudowne oczy , zahipnotyzował mnie nimi .
Kiwnęłam głowa na tak , on mnie puścił a Patty i moja mama się zaśmiały .
- Dzieci , będziecie się całować i przytulać na osobności , teraz pomóżcie nam w grillu .
-Co mam zrobić ?
- Rozpakujcie zakupy , a my pójdziemy ogarnąć w ogródku .
Nasze mamy wyszły a ja i Justin poszliśmy do kuchni .
- Dlaczego nie powiedziałeś prawdy ? - zapytałam gdy skończyliśmy
- Moja mama uważa że ona nigdy do mnie nie pasowała , a po za tym miała by niezły ubaw a do tego nie chciałbym dopuścić , a po za tym co ją to obchodzi .
- To wkońcu twoja mama - powiedziałam po czym ruszyłam na schody .
- Mogę iść z tobą ? - zapytał a ja zdziwiona zgodziłam sie , nie wiem czemu .
Poszedł za mną na górę i usiadł na moim łóżku .Usiadłam obok niego i zaczęłam przeglądać fb na tablecie , chłopak usiadł bliżej po czym zabrał mi urządzenie i patrzył na moje zdjęcia , chciałam odzyskać tableta , ale niestety był wyższy i nie dostałam
- Jak znów mnie pocałujesz oddam ci - przekupywał mnie
- Nie , nigdy w życiu , mam jeszcze telefon ,
Sięgnęłam do kieszeni a tam nic
- Tego szukasz ? - Justin pomachał mi moim iPhonem przed oczami .
- Takk tego , skąd go masz ?
- Pożyczyłem gdy nie chciałaś skłamać - uśmiechnął się łobuzersko .
- Pfff... :P idę powiedzieć Pattie prawdę - już chciałam wyjść ale ten odłożył tableta i telefon na moje łóżko po czym wziął mnie na barana i zeszliśmy na duł .
- Puszczaj ,,,, ja wcale nie zmieniłam zdania , puść mnie .. - próbowałam się wyrwać ale zanim się obejrzałam juz siedzieliśmy w samochodzie , napisał do kogoś esemesa i pojechaliśmy
- Powiesz mi do cholery jasnej gdzie jedziemy - wydzierałam sie
- zobaczysz - uśmiechnął sie łobuzersko
Całą drogę przesiedzieliśmy w ciszy , po chwili zatrzymaliśmy się , byliśmy pod jego domem
- Po co mnie tu przywiozłeś
- Popatrz w bok
Zrobiłam to i ujrzałam auto Seleny
- Nie no , dalej mam udawać?
- Tak - poruszał brwiami na co ja głośno się zaśmiałam
- Nie chce , to głupie
- Prosze , gdy wejdziemy do domu juz nie bedziesz musiała .,
- Nie będe wcale musiała bo wracam na piechote
Wysiadłam z auta i trzasnęłam drzwiami , ruszając w stronę domu .
Co dziwne , nikt za mną nie szedł , nie wiem czemu ale chciałam aby mnie dogonił . Odwróciłam się i to co ujrzałam było odrzucające , on .. całował ją . Nie wiem czemu ale chciało mi się ryczeć , zaczęłam biec coraz szybciej , gdy ujrzałam dom wpadłam do niego jak szalona pobiegłam na górę wtulając sie w poduszkki
- Kochanie co jest ? - usłyszałam głos mamy - gdzie Justin ?
- Nie wiem , on kłamał nadal go nie lubię - wykrzyczałam
- Ale co się stało ?
- Nic , zostawisz mnie samą , zaraz do was zejde musze się ogarnąć
- No dobrze kochanie - mama pocałowała mnie w czoło i wyszła , ja poszłam do łazienki , po czym przebrałam się w to :
Po czym zeszłam na duł , słyszałam dziwny śmiech , a gdy weszłam do ogrodu wiedziałam już do kogo należał .. oczywiście do panny Gomez , gdy ją zobaczyłam miałam odruchy wymiotne .
- o kochanie jesteś - podeszła do mnie Mama
- To jest Sel.. - zaczęła mama
- Tak wiem , my się już znamy , przyniosę talerze
- Pomogę - odezwał się Justin
Poszłam do kuchni , on oczywiście za mną .
- Cos się stało ? - zapytał
- Nie , nic czemu coś miało się stac
- dzwinie sie zachowujesz
- bo cie nie lubie zrozum
- Myślałem że to sie zmieniło
- Źle myślałeś
Podeszłam do szafki wyciągnęłam talerze i wróciłam do ogrodu , siadając na hamak . Ta suka ciągle na mnie patrzyła , siedząc na kolanach Justina myślała że mnie wyprowadzi z równowagi , gratulacje udało jej sie .
- Kochanie przyniesiesz gitarę ? ty tak ślicznie śpiewasz - zapytała mama
- No dobrze - pobiegłam na górę , po chwili siedziałam spowrotem na hamaku z gitarą
-Justin weś swoją gitarę i zagrajcie razem , usiadź tam - mówiłą Patty
westchnęłam głeboko i zapytałam :
- Co mamy grać ?
- Zagrajcie As long As you love me z dedykacją dla mnie - uśmiechnęła sie Selena
- Chyba cie pojebało - odpowiedziałam a wszyscy patrzyli na mnie ze zdziwiwniem
- Kochanie co to było ?- zapytała mama
- Nie będę dla niej śpiewać
-Czemu ?
- Bo nie
Wkurwiłam się i wyszłam
-Em zaczekaj - słyszałam w tyle ale nie wyraźnie bo bieglam przed siebie .
nagle coś mnie zatrzymało
-Łat da ?- odwrociłam się i ujrzałam Justina
- Puść mnie ... - próbowałam sie wyrwać
- Nie - odpowiedziała
- Dlaczego ? - nadal próbowałam się wyrwac
- Bo cię kocham
Zatkało mnie
-że co ?
- No Kocham cie tak ? - patrzyłam na niego ze zdziwieniem
- Ale ja cię nawet nie lubię , a co dopiero.. - chciałam dokończyć ale mnie pocałował .
Nie wiem czemu ale zaczęłam to odwzajemniać .
- Co to ma znaczyć ?!! - usłyszałam za plecami
Oderwałam się od ust chłopaka i zobaczyłam płaczącą Selenę
- ty szmato uwiodłaś go - rzuciła się na mnie
- Zostaw ją nie uwiodła mnie , ja ją Kocham , ty to nic nie warta chodząca dziwka
Zatkało mnie Justin mówił tak o dziewczyne , która przed chwilą całował w ogródku .
- Jak możesz ? - kłóciła się z nim
- Yyyy... normalnie .
Chodźmy Em , idziemy - chłopak złapał mnie za rękę i poszliśmy , a Selena wpadła w furię i odjechała z piskiem opon .
- Trochę chamsko ją potraktowałeś :/ - odezwałam się
- zasługuje na to
- a ja ?
- ZGŁUPIAŁAŚ ? ty nie kotku
- Ugh .. nie rogalopowuj się , nie jestem twoim kotkiem
- Nie ? - posmutniał
- z tego co sobie przypominam to nie
- szkoda , chodź my na tego grilla , powiedziałem że wróce z tb
- Okey , ale mógłbyś nie trzymać mnie za rękę , no wiesz nie jesteśmy parą ?
- No jasne - puścił moja rękę i weszliśmy do ogródka
Gdy weszliśmy nasze mamy dziwnie sie na nas patrzyły , I zajadały jedzenie z grilla , popijając sokiem .
- No nareszcie -odezwała sie moja mama - gdzie wy byliście ?
- Musiałam coś załatwić - odezwałam się .
- No okey , siadaj i jedz - podała mi mięso i usiadła na ławce obok Pattie .
Ja zajełam miejsce na hamaku , a naprzeciwko mnie siedział Justin który dziwnie mi się przyglądał . Po około godzinie skończyliśmy grilla , i zaczęliśmy sprzątać .
- Co mam robić ? - zapytałam
- Może razem z Justinem umyjcie naczynia , co ty na to ? - powiedziała mama
Spojrzałam na nią niechętnie ale mimo wszystko zgodziłam się , poszliśmy razem z chłopakiem do kuchni , tam zaczęliśmy robić to co nam kazano .
- Ej.. - zaczęłam
On tylko unióśł swoją głowę i powiedział - hmmm ?
- Ja cię trochę lubię ale bez przesady , jak cię to uraziło to przepraszam .
Jego twarz trochę się rozjaśniła , ale nic nie odpowiedział .
- Kurde odpowiedz mi coś .. - ciągnęłam
- Ale co ? - zapytał
- Nic już - odparłam i dokańczałam mycie naczyń . Do końca tej czynności żadne z nas sie nie odezwało .
Gdy skończyliśmy , poszłam na górę a Justin do salonu tam wraz z Pattie , mamą , Jane , Brianem i Amy ogladał jakiś kabaret .
Na górze , postanowiłam się przebrać w pidżamę bo była już 21 a ja miałam dość dnia , po tym wszystkim , poszłam do łazienki , wzięłam szybki prysznic i wyszłam ubrana w to :
Gdy wyszłam , na moim łóżku ujrzałam śpiącego Justina .
- Co on tu robi ? - mówiłam do siebie .
Pomyślałam że pójdę chwilę na balkon , zrobiłam to i usiadłam na barierkę .
- Nie rób tego - usłyszałam głos za sobą , momentalnie się odwróciłam i ujrzałam Justina , który był bez koszulki . Jego klata była boska .
Ale ciacho !- mówiłam w myślach . Kurwa Em ty go nie lubisz - przekonywał mnie głos w myślach .
- Ale ja nic nie robie - powiedziałam po czym zeszłam
- Jak nic , chciałaś się zabić !! - mówił głosniejszym tonem
- A nawet jeśli .. to co cię to obchodzi - również podniosłam ton
- Kurde , Em mi na tobie zależy , zabiłbym się jeśli ty byś to zrobiła .
Zatkało mnie . Nie wiedziałam co mam powiedzieć, sławny Justin , chciałby sie dla mnie zabić .
- Emmm.. nie wiem co powiedzieć - wyjąkałam
- Przytul mnie
- Ech.. przepraszam nie mogę - gdy to powiedziałam Justin wszedł na barierkę
- Kurwa co ty robisz ?
- A dla kogo mam żyć , co mam zrobić żebyś mnie pokochała , nikomu na mnie nie zależy , z Seleną byłem po to abyś była zazdrosna , Kocham Cię .
Zatkało mnie , Kurwa głosie w mojej głowie , co ja mam teraz robić ? No jesteś taki mądry to podpowiedz.
- A jakbym ,cię polubiła zmieniłbyś zdanie ?
- Może ..
- Okey , lubię cie - powiedziałam i pociągłam go za rekę w swoją strone . On przytulił mnie
- Jestem spiąca - wyjąkałam
- Oczywiscie - wziął mnie na ręce i zaniósł na łóżko - Śpij księżniczko
Zarumieniłam się i ułożyłam głowę smacznie na poduszcze , po czym pochłonął mnie sen .
środa, 2 października 2013
Rozdział 4
- Kochanie wstawaj , idziemy na zakupy idziesz ? - usłyszałam głos mojej mamy
- A która godzina ?
- 11:25
- Co już ? Tak idę , dajcie mi chwilę .
Gdy mama wyszła mimo niechęci wstałam z łóżka . Po czym poszłam do łazienki , gdzie wzięłam szybki prysznic i umyłam zęby po czym ubrałam się w to :
i poszłam na duł . W kuchni siedzieli już wszyscy oprócz mnie .Amy popatrzyła w moją stronę a ja przewróciłam oczami i usiadłam obok mamy i Braiana . Mama podała mi płatki i zaczęłam jeść , po godzinie gdy wszyscy juz byli gotowi , pojechaliśmy na zakupy , wszyscy oprócz Briana , chłopak musiał pracować .
Gdy byliśmy juz pod galerią , a mama zaparkowała , zaczęliśmy przeglądać różne sklepy , po okooło 2 godzinach miałam w koszyku już 3 rzeczy mianowicie : rurki w moro , koszulę z ćwiekami i vansy neonowe. Postanowiłam pójść do kasy i zapłacić , gdy to zrobiłam poszłam do kawiarni i czekałam na mamę i dziewczyny . Po 30 minutach wszyscy już jedliśmy ciastko i popijaliśmy kawę .
- I jak podoba ci się w Los Angeles ? - zapytała mama
- Jest okey - odpowiedziałam
- Tęsknisz za tatą i przyjaciółka ?
- Tak i to bardzo .
- Wracamy ? - zapytała Jane
- Tak już , tylko zapłacę
Mama zapłaciła i poszliśmy do samochodu . Po chwili już staliśmy pod domem , a tam też jakaś dziewczyna albo raczej pani . Gdy mama wyszła z auta powiedziała :
- Pattie a co ty tu robisz ?
- Przyszłam porozmawiać , dawno się nie widzieliśmy .
- No tak , wejdź . - zaprosiła ją do środka .
Dziewczyny weźcie swoje zakupy i chodźcie . - zwróciła się do nas .
Posłuchaliśmy jej .
- Dzień dobry - powiedziała Jane - skąś panią znam , czy ja dobrze myślę że jest pani .....
MAMĄ JUSTINA . - Jane ostatnie dwa słowa niemal wykrzyczała .
Pattie uśmiechnęła się i powiedziała :
- Tak jestem jego mamą , i przyjaźnie się z twoją .
- To super . - Omal nie wyszla z siebie i nie stanęła obok .
- Pattie , to są moje córki : Jane , ją już znasz i Emily . Mieszkają w Nowym Yorku i przyjechały do mnie .
- Cześć dziewczyny , jestem Pattie - uśmiechnęła się
- Emily , milo mi poznać - przedstwiłam się .
- Ciebie Jane , nigdy nie zapomnę - uśmiechnęła się Pattie - ale musze cię zmartwić Justin nie gustuje w młodszch . wybacz. Jane posmutniała a ja zaśmiałam się pod nosem .
- Em - zwróciła się do mnie mama
- Tak ?
- Skoczyłabyś do sklepu ?
- Nie chce mi się na nogach
- Nie na nogach , z Jusem
Zatkało mnie , co ja miałam odpowiedzieć ,
- No okey , a po co ?
- Napiszę Ci .
Mama wyjęła z torebki jakiś noteds po czym zapisała na kartce to co miałam kupić .
- Zadzwonię po Justina , proszę cię Jane zachowuj się normalnie Dziewczyna poczerwieniała i zapewne była wściekła .
- Mamo porozmawiamy ? - powiedziała po chwili do mamy
- Tak już idę .
Siedziałam na kanapie czekając na niego gdy zadzwonił dzwonek do drzwi , mama otworzyła i powiedziała :
- O cześć , Em chodź
- Kto to Em ? zapytał ze zdziwieniem w głosie .
- Moja córka , pojedzie z Tobą .
- To nie podszczelona fanka ?
- Nie , raczej nie .
- Jak raczej to nigdzie się nie wybieram .
- A która godzina ?
- 11:25
- Co już ? Tak idę , dajcie mi chwilę .
Gdy mama wyszła mimo niechęci wstałam z łóżka . Po czym poszłam do łazienki , gdzie wzięłam szybki prysznic i umyłam zęby po czym ubrałam się w to :
i poszłam na duł . W kuchni siedzieli już wszyscy oprócz mnie .Amy popatrzyła w moją stronę a ja przewróciłam oczami i usiadłam obok mamy i Braiana . Mama podała mi płatki i zaczęłam jeść , po godzinie gdy wszyscy juz byli gotowi , pojechaliśmy na zakupy , wszyscy oprócz Briana , chłopak musiał pracować .
Gdy byliśmy juz pod galerią , a mama zaparkowała , zaczęliśmy przeglądać różne sklepy , po okooło 2 godzinach miałam w koszyku już 3 rzeczy mianowicie : rurki w moro , koszulę z ćwiekami i vansy neonowe. Postanowiłam pójść do kasy i zapłacić , gdy to zrobiłam poszłam do kawiarni i czekałam na mamę i dziewczyny . Po 30 minutach wszyscy już jedliśmy ciastko i popijaliśmy kawę .
- I jak podoba ci się w Los Angeles ? - zapytała mama
- Jest okey - odpowiedziałam
- Tęsknisz za tatą i przyjaciółka ?
- Tak i to bardzo .
- Wracamy ? - zapytała Jane
- Tak już , tylko zapłacę
Mama zapłaciła i poszliśmy do samochodu . Po chwili już staliśmy pod domem , a tam też jakaś dziewczyna albo raczej pani . Gdy mama wyszła z auta powiedziała :
- Pattie a co ty tu robisz ?
- Przyszłam porozmawiać , dawno się nie widzieliśmy .
- No tak , wejdź . - zaprosiła ją do środka .
Dziewczyny weźcie swoje zakupy i chodźcie . - zwróciła się do nas .
Posłuchaliśmy jej .
- Dzień dobry - powiedziała Jane - skąś panią znam , czy ja dobrze myślę że jest pani .....
MAMĄ JUSTINA . - Jane ostatnie dwa słowa niemal wykrzyczała .
Pattie uśmiechnęła się i powiedziała :
- Tak jestem jego mamą , i przyjaźnie się z twoją .
- To super . - Omal nie wyszla z siebie i nie stanęła obok .
- Pattie , to są moje córki : Jane , ją już znasz i Emily . Mieszkają w Nowym Yorku i przyjechały do mnie .
- Cześć dziewczyny , jestem Pattie - uśmiechnęła się
- Emily , milo mi poznać - przedstwiłam się .
- Ciebie Jane , nigdy nie zapomnę - uśmiechnęła się Pattie - ale musze cię zmartwić Justin nie gustuje w młodszch . wybacz. Jane posmutniała a ja zaśmiałam się pod nosem .
- Em - zwróciła się do mnie mama
- Tak ?
- Skoczyłabyś do sklepu ?
- Nie chce mi się na nogach
- Nie na nogach , z Jusem
Zatkało mnie , co ja miałam odpowiedzieć ,
- No okey , a po co ?
- Napiszę Ci .
Mama wyjęła z torebki jakiś noteds po czym zapisała na kartce to co miałam kupić .
- Zadzwonię po Justina , proszę cię Jane zachowuj się normalnie Dziewczyna poczerwieniała i zapewne była wściekła .
- Mamo porozmawiamy ? - powiedziała po chwili do mamy
- Tak już idę .
Siedziałam na kanapie czekając na niego gdy zadzwonił dzwonek do drzwi , mama otworzyła i powiedziała :
- O cześć , Em chodź
- Kto to Em ? zapytał ze zdziwieniem w głosie .
- Moja córka , pojedzie z Tobą .
- To nie podszczelona fanka ?
- Nie , raczej nie .
- Jak raczej to nigdzie się nie wybieram .
Oczami Justina .
- No spokojnie , jedziesz z nią tylko do sklepu , co może wudarzyć sie w ciągu tych 15 minut ? - zapytała moja mama .
- One zrobią wszystko , nie chcę jechać z fanką ,tzn podszczeloną fanką .
- Nie musisz się martwić nie jestem twoją fanką - powiedziała brunetka , która właśnie dołączyła do rozmowy .
- Aha .
- Jedziemy ?
Szkoda że nie była moją fanką ponieważ bardzo mi się podobała . Kurwa Justin oceniaj ludzi jak ich zobaczysz , po co ja to powiedziałem . - mówiłem do siebie .
- Justin ! - moja mama wyrwała mnie z rozmyśleń .
- Ahh .. no tak jedziemy .
- Em masz pieniądze - zwróciła się do dziewczyny jej mama .
Ona wzieła je i usiadła na miejscu pasażera w moim samochodzie .
- Przepraszam że nazwałem cię podszczeloną - odezwałem
- Spoko , nie było tematu .
- Czemu mnie nie lubisz ?
- Bo nie
- Ale to dziwne jak ktoś mnie nie lubi
- To raczej twój problem a nie mój .
Nasza rozmowa się skończyła bo właśnie znajdowaliśmy się pod sklepem .
- To tu - powiedziłałem gdy wyszłem
Em wyszła za mną i ruszyła do sklepu . Ona zaczynała mnie pociągać , tak seksownie się ruszała .
- Ej zaczekaj !
Wbiegłem za nią do sklepu ona akurat czytała coś z kartki po czym podeszła do jakiejś pułki i coś włożyła do koszyka po czym ruszyła dalej .
Szedłem za nią ale gdy po drugiej stroni sklepu zobaczyłem moją byłą - Selene , podbiegłem do Em i złapałem ją w tali .
- Co ty kurwa robisz , puść mnie - zaczęła się wyrywać
- Zrób coś dla mnie , proszę , potem dam ci spokój
- Nie , odwal się
- No proszę Em - zrobiłem minę kota ze Shreka i przed nią klęknąłem a ona na to :
- Ha ha nie wydurniaj się i wstań , okey ale co mam zrobić ?
- Tam jest moja była , udawaj moją dziewczynę
- Że co ? zapewniam cię że jak miałabym coś w buzi to wyplułabym to na Cb .
- No proszę , obiecałaś , ona napewno tu podejdźie , no prosze
- Okey ale przymknij się już
- Dziękuję
- Co mam robić ?
- Jak podejdzie to wiesz mów do mnie kochanie musimy iść czy coś w tym stylu .
Em przewróciła oczami i uniosła w górę brwi .
- Coś jeszcze ?
- Muszę cię cały czas obejmywać ,aby wyglądało wiarygodnie i no wiesz czasami cmoknę cię w policzek .
- O boże , będziesz musiał mi to wynagrodzić .
- No dobrze Kochanie .
Em uniosła brwi po czym lekko się uśmiechnęła , podeszłem do niej i objąłem ją ramieniem .
Głośno westchnęła po czym poszliśmy dalej .
Oczami Emily
Justin objął mnie ramieniem a ja poczułam jego boskie perfumy , mimo że go nie lubiłam to perfumy i tak były zajebiste . Gdy byliśmy przy stoisku z nabiałem , Justin szepnął mi do ucha :
- Uwaga idzie zaczynamy grac , śmiej się .
Po moim ciele przeszedł lekki dreszcz , nawet nie wiem dlaczego , ale jego głos , był taki delikatny i przyjemy . Em uspokój się , nienawidzisz go .
- Cześć Justin - usłyszałam po chwili piskliwy głosik . Obróciłam się i ujrzałam Selenę , wyglądała jak ta ostatnia , miała na sobie krótką spódniczkę ledwo zasłaniającą jej tyłek i bluzkę dzięki której można było zobaczyć jej dekolt .
- O hej Selena , co ty tu robisz ?
- Jak myślisz zakupy a ty ?
- Też zakupy .
- A kto to jest ? - zmierzyła mnie wzrokiem .
- Moja dziewczyna - Em
- Aha , nie myślałam że zejdziesz do takiego poziomu .
- Selena uspokój się
- Przynajmniej nie wyglądam jak dziwka w przeciwieństwie do Ciebie - tym razem to ja się odezwałam a jej opadła szczęka na duł .
- Kochanie chodźmy - powiedziałam po czym złapałam Justina za ręke i poszliśmy do kasy .
Chłopak był zdziwiony . Selena ciągle mi się przyglądała wieć dalej grałam zakochaną .
Gdy doszliśmy do samochodu , Justin otworzył tylnie drzwi i wsadziliśmy tam zakupy
- Nieźle ci poszło - uśmiechnął się , miała takie równiutkie białe zęby
- Moja rola się jeszcze nie skończyła
- Czemu ?
- Ciągle się nam przygląda - powiedziałam to a Justin , momentalnie obrócił mnie tak że teraz to ja opierałam się o samochód a on stał przedemną . Po chwili nachylił swoje usta do moich i pocałował mnie .Kompletnie mnie zamurowało , ale musiałam odwzajemnić pocałunek aby wyglądało to wiarygodnie .
- Jedziemy kochanie?
Zapytała a ja nie odpowiedziałam bo wciąż stałam w lekkim szoku .
- Halo , ziemia do Em , wiem że bosko całuję ale powróć na ziemię , jedziemy już
- Co ? Wcale nieprawda , mój były całował lepiej - skłamałam oczywiście , był ochydny , pchał język do mojego gardła a ja omało co na niego nie zwymiotowałam
- Kłamiesz - rzucił nagle
- Co .... Nie prawda
- Em , widzę
- Świetnie całował , i nie sprzeczaj się
- No spoko , ale i tak nigdy mi nie dorówna .
- Ha ha , masz wysoką samoocenę o sobie
- Zgadłaś Kochanie
- Nie mów tak , przecież jej nie ma
- Popatrz w lusterka .
Zrobiłam to i ujrzałam Selenę jadącą za nami .
- Nie no znowu będę musiała cię pocałować ?
- Niestety
- Kurde
Justin zaśmiał się i szeroko uśmiechnął .Gdy byliśmy pod domem Justin wziął zakupy po czym poszedł zanieść je a ja jeszcze zostałam w aucie , szukając mojego portfela który wpadł pod siedzenie .
Auto Seleny zatrzymało się , Justin nadal grał swoją rolę podszedł do mnie i powiedziłał :
- Oj moja kochana niezdaro , portfel masz w siatce - uśmiechnał się i pocałował mnie w policzek , a ja objęłam go ramionami i głęboko pocałowałam , po chwili auto Seleny odjechalo z piskiem opon , uśmiechnęłam się i weszliśmy do środka .
Od Autorki :
Mamy 4 rozdział , jak wam się podoba ?
Mam do was wielką prośbę jak czytacie , zostawcie nawet komentarz jako anonim , to dla mnie dużo znaczy .
Do następnego
:****
poniedziałek, 30 września 2013
Rozdział 3
Wyszłam z domu po walizki . Wyciągnęłam swoją i poszłam w stronę domu . Mój pokój był na pierwszym piętrze , mojej siostry też ale ona zrobiła tego co ja bo była zajęta rozmową z "Amy" . Gdy byłam na schodach Jane zawołała :
- Idę z Amy pozwiedzać idziesz ?
- Nie - odpowiedziałąm po czym poszłam w stronę mojego pokoju . Usiadłam na łóżku które zajmowało prawie cały pokój i wyciągnęłam tableta z walizki . Weszłam na fb i tt . Przeglądałam portale gdy przyszła mi wiadomość . Wyciągnęłam telefon po czym przejechałam palcem po ekranie na co iPhone się odblokował .
Od :Katy ^^
Cześć :* Już tęsknię . Wylądowałaś ? Kocham Cię <3
Odpisałam :
Do Katy ^^
Heyyy <3 ja też tęsknię :( Tak jestem w pokoju , pokaże ci go jak będziemy rozmawiać przez skypa . Też cię kocham buziaczki Em , <3
Odłożyłam telefon na łóżko i poszłam do łazienki w której umyłam się i ubrałam w to :
Po czym poprawiłam makijaż , moja twarz nie wyglądała juz najgorzej . Po wyjściu z łazienki , sprawdziłam telefon , była jedna wiadomość .
Od : Katy ^^
Ach to super , dziś wieczorem prawda ? <3
Odpisałam :
Do : Katy ^^
:D Tak dziś wieczorem <3
Zeszłam na duł , w salonie siedziała moja matka i Braian .
- Cześć - przywitali się
- Hej - odpowiedziałam
- Czemu nie poszłaś ? - zapytała rodzicielka
- Nie mam ochoty - odpowiedziałam .
- Coś się stało ? - zapytała z troską w głosie , widocznie faktycznie się martwiła .
- Nie wszystko okey , gdzie jest sok ?
- Przyniosę Ci - powiedział Braian .
- Pójde z Toba . Wstałam z kanapy i poszłam za mężczyzną w stronę kuchni .
- Prosze - powiedział
- Dzięki
Nalewałam sobie soku gdy do domu wróciły dziewczyny . Jane poszła na górę a Amy przyszła do mnie .
- Cześć idziemy do kina , może pójdziesz z nami ?
- Nie mam ochoty , przepraszam - odpowiedziałam , normalnie to bym poszła ale nie darzyłam jej zbyt wielką sympatia .
- No okey , jak wolisz , nie namawiam - odparła po czym wyszły , a moja mam przyszła do kuchni .
- Co chcesz na kolację ?
- Wszystko jedno - powiedziałam po czym poszłam po słuchawki i wyszłam na podwórko .Szłam przed siebie gdy zobaczyłam Jane i Amy .
- O jednak się zdecydowałaś - mówiła do mnie Amy
- Nie i nigdy się nie zdecyduję nie lubie Cb i tego pieprzonego L.A. zrozum .
- Emily uspokój sie - uciszała mnie siostra .
- Nie , niech ona to zrozumie bo nie będę się powtarzać, Jak moja matka i twój ojciec myślą że będziemy się kolegować to grubo się mylą , nie chce mieć z Tobą nic wspólnego .
- Em , daj spokój jej jest przykro .
- Mam to w dupie - warknęłam po czym wkurzona odwróciłam się i poszłam w innym kierunku .
Byłam wkurwiona , nie miałam w nikim poparcia , nie mogłam się nikomu wygadać , moja przyjaciółka była daleko a ja czułam się samotna . Usiadłam na trawniku i po prostu się rozpłakałam . Siedziałam tak przez dłuższą chwilę , nie zwracając uwagi na godzinę . Niektórzy ludzie przechodzili i pytali czy w czymś pomóc , ale jak mówiłam że nie to szli dalej w swoją stronę . Siedziałam tak dalej na trawie cała zapłakana , chcąc wrócić do Nowego Yorku . Miałam dość tego miasta , ludzi dookoła a przedewszystkim mojej siostry która okazała się dwulicowa . Amy też nie była za fajna , nie lubiłam jej, myślała że może rządzić całym światem , otóż grubo się myliła , jeszcze mnie nie znała i nie poznała mojego prawdziwego "ja" . Wstałam i ruszyłam w kierunku domu , była już 21:15 więc pewnie się martwili . Gdy weszłam do domu u drzwi już była moja rodzicielka .
- Gdzie ty byłaś ? Mieliśy dzwonic na policję . - była cała roztrzęsiona .
- Pomyliłam drogę przepraszam .
- Boże jak ja sie o cb martwiłam . - powiedziała po czym przytuliła mnie , odwajemniłam uścisk , ponieważ tej chwili bardzo tego potrzebowałam .
- Kocham cie Em nie zapominaj o tym .
- Wiem Mamo . , mogę iść do siebie ?
- Tak zaraz przyniosę ci kolację .
- Dziękuję - powiedziałam po czym poszłam na górę . Od razu poszłam pod prysznic , po czym wyszłam i przebrałam się w pidżamę . Na moim łóżku siedziała już mam z kolacją .
- Proszę -powiedziała gdy tylko usiadłam obok niej .
- Dziękuję - odpowiedziałam i wzięlam pierwszy kęs tosta , potem kolejny i tak aż do końca . Gdy zawartość mojego talerza znikła , mam chciała go wziąść i wyjść ale ja złapałam ją za nadgarstek i zapytałam:
- Możemy porozmawiać ?
- Alez oczywiście, o co chodzi ?
- Mamo , dlaczego nie odzywałaś sie do nas przez te 3 lata .
- To nie dostałaś moich E-maili ?
- Nie
-Codziennie ci wysyłałam , pytałam co u was , ale nigdy nie przychodziły mi odpowiedzi , myślałam że już mnie nie kochacie i macie mi za złe że wzięłam rozwód z tata .
- Mamo ja cię kocham , ale jak skontaktowałaś się z tata ?
- Zadzwoniłam do firmy taty a tam podali mi numer , chciałam sie z wami zobaczyć ale nie miałam jak , razem z Brianem wymyśliliśmy ze przyjedziecie na wakacje i opowiecie dlaczego nie odpisywaliście .
- Zmieniłam E- mail dlatego nie dochodziło .
- Ahh już eozumiem , dobra córuś idź spać jutro porozmawiamy już późno , Kocham cię , dobranoc .
Gdy mama wyszła napisałam sms-a
Do : Katy ^^
Cześć Kochanie , dziś nie porozmawiamy , przepraszam ale jestem zmęczona , mam nowe wieśći , jutro na pewno znajdę czas , dobranoc Kocham cie <3
Odpowiedź otrzymałam po krótkiej chwili .
Od :Katy ^^
Ohh no trudno . Cooo ? Informujesz mnie że coś nowego wiesz i muszę czekać do jutra , jesteś wredna <3 Mam nadzieję że znajdziesz czas dla przyjaciółki z Nowego Yorku . Dobranoc i też cię Kocham <3
Gdy Katy odpisała przeczytałam po czym z uśmiechem na ustach zasnęłam .
- Idę z Amy pozwiedzać idziesz ?
- Nie - odpowiedziałąm po czym poszłam w stronę mojego pokoju . Usiadłam na łóżku które zajmowało prawie cały pokój i wyciągnęłam tableta z walizki . Weszłam na fb i tt . Przeglądałam portale gdy przyszła mi wiadomość . Wyciągnęłam telefon po czym przejechałam palcem po ekranie na co iPhone się odblokował .
Od :Katy ^^
Cześć :* Już tęsknię . Wylądowałaś ? Kocham Cię <3
Odpisałam :
Do Katy ^^
Heyyy <3 ja też tęsknię :( Tak jestem w pokoju , pokaże ci go jak będziemy rozmawiać przez skypa . Też cię kocham buziaczki Em , <3
Odłożyłam telefon na łóżko i poszłam do łazienki w której umyłam się i ubrałam w to :
Po czym poprawiłam makijaż , moja twarz nie wyglądała juz najgorzej . Po wyjściu z łazienki , sprawdziłam telefon , była jedna wiadomość .
Od : Katy ^^
Ach to super , dziś wieczorem prawda ? <3
Odpisałam :
Do : Katy ^^
:D Tak dziś wieczorem <3
Zeszłam na duł , w salonie siedziała moja matka i Braian .
- Cześć - przywitali się
- Hej - odpowiedziałam
- Czemu nie poszłaś ? - zapytała rodzicielka
- Nie mam ochoty - odpowiedziałam .
- Coś się stało ? - zapytała z troską w głosie , widocznie faktycznie się martwiła .
- Nie wszystko okey , gdzie jest sok ?
- Przyniosę Ci - powiedział Braian .
- Pójde z Toba . Wstałam z kanapy i poszłam za mężczyzną w stronę kuchni .
- Prosze - powiedział
- Dzięki
Nalewałam sobie soku gdy do domu wróciły dziewczyny . Jane poszła na górę a Amy przyszła do mnie .
- Cześć idziemy do kina , może pójdziesz z nami ?
- Nie mam ochoty , przepraszam - odpowiedziałam , normalnie to bym poszła ale nie darzyłam jej zbyt wielką sympatia .
- No okey , jak wolisz , nie namawiam - odparła po czym wyszły , a moja mam przyszła do kuchni .
- Co chcesz na kolację ?
- Wszystko jedno - powiedziałam po czym poszłam po słuchawki i wyszłam na podwórko .Szłam przed siebie gdy zobaczyłam Jane i Amy .
- O jednak się zdecydowałaś - mówiła do mnie Amy
- Nie i nigdy się nie zdecyduję nie lubie Cb i tego pieprzonego L.A. zrozum .
- Emily uspokój sie - uciszała mnie siostra .
- Nie , niech ona to zrozumie bo nie będę się powtarzać, Jak moja matka i twój ojciec myślą że będziemy się kolegować to grubo się mylą , nie chce mieć z Tobą nic wspólnego .
- Em , daj spokój jej jest przykro .
- Mam to w dupie - warknęłam po czym wkurzona odwróciłam się i poszłam w innym kierunku .
Byłam wkurwiona , nie miałam w nikim poparcia , nie mogłam się nikomu wygadać , moja przyjaciółka była daleko a ja czułam się samotna . Usiadłam na trawniku i po prostu się rozpłakałam . Siedziałam tak przez dłuższą chwilę , nie zwracając uwagi na godzinę . Niektórzy ludzie przechodzili i pytali czy w czymś pomóc , ale jak mówiłam że nie to szli dalej w swoją stronę . Siedziałam tak dalej na trawie cała zapłakana , chcąc wrócić do Nowego Yorku . Miałam dość tego miasta , ludzi dookoła a przedewszystkim mojej siostry która okazała się dwulicowa . Amy też nie była za fajna , nie lubiłam jej, myślała że może rządzić całym światem , otóż grubo się myliła , jeszcze mnie nie znała i nie poznała mojego prawdziwego "ja" . Wstałam i ruszyłam w kierunku domu , była już 21:15 więc pewnie się martwili . Gdy weszłam do domu u drzwi już była moja rodzicielka .
- Gdzie ty byłaś ? Mieliśy dzwonic na policję . - była cała roztrzęsiona .
- Pomyliłam drogę przepraszam .
- Boże jak ja sie o cb martwiłam . - powiedziała po czym przytuliła mnie , odwajemniłam uścisk , ponieważ tej chwili bardzo tego potrzebowałam .
- Kocham cie Em nie zapominaj o tym .
- Wiem Mamo . , mogę iść do siebie ?
- Tak zaraz przyniosę ci kolację .
- Dziękuję - powiedziałam po czym poszłam na górę . Od razu poszłam pod prysznic , po czym wyszłam i przebrałam się w pidżamę . Na moim łóżku siedziała już mam z kolacją .
- Proszę -powiedziała gdy tylko usiadłam obok niej .
- Dziękuję - odpowiedziałam i wzięlam pierwszy kęs tosta , potem kolejny i tak aż do końca . Gdy zawartość mojego talerza znikła , mam chciała go wziąść i wyjść ale ja złapałam ją za nadgarstek i zapytałam:
- Możemy porozmawiać ?
- Alez oczywiście, o co chodzi ?
- Mamo , dlaczego nie odzywałaś sie do nas przez te 3 lata .
- To nie dostałaś moich E-maili ?
- Nie
-Codziennie ci wysyłałam , pytałam co u was , ale nigdy nie przychodziły mi odpowiedzi , myślałam że już mnie nie kochacie i macie mi za złe że wzięłam rozwód z tata .
- Mamo ja cię kocham , ale jak skontaktowałaś się z tata ?
- Zadzwoniłam do firmy taty a tam podali mi numer , chciałam sie z wami zobaczyć ale nie miałam jak , razem z Brianem wymyśliliśmy ze przyjedziecie na wakacje i opowiecie dlaczego nie odpisywaliście .
- Zmieniłam E- mail dlatego nie dochodziło .
- Ahh już eozumiem , dobra córuś idź spać jutro porozmawiamy już późno , Kocham cię , dobranoc .
Gdy mama wyszła napisałam sms-a
Do : Katy ^^
Cześć Kochanie , dziś nie porozmawiamy , przepraszam ale jestem zmęczona , mam nowe wieśći , jutro na pewno znajdę czas , dobranoc Kocham cie <3
Odpowiedź otrzymałam po krótkiej chwili .
Od :Katy ^^
Ohh no trudno . Cooo ? Informujesz mnie że coś nowego wiesz i muszę czekać do jutra , jesteś wredna <3 Mam nadzieję że znajdziesz czas dla przyjaciółki z Nowego Yorku . Dobranoc i też cię Kocham <3
Gdy Katy odpisała przeczytałam po czym z uśmiechem na ustach zasnęłam .
środa, 25 września 2013
Rozdział 2
Obudził mnie budzik , była 6:50 . Powoli wygramoliłam się z łóżka , po czym poszłam do łazienki i wykonałam codzienne czynności . Aby na dobre się obudzić ochlapałam twarz zimną wodą ona całkowicie powróciła mnie do życia . Spojrzałam w lustro wyglądałam jak stwór . Oczy podpuchnięte od nie wyspania oraz czerwone od płaczu . Postanowiłam się trochę ogarnąć , więc wzięłam podkład i przykryłam wory pod oczami , zrobiłam sobie lekki kreski czarną kredką i wyglądałam już o wiele lepiej niestety mój czas już nie był taki fajny , była 7:50 . Zostało mi godzina i 10 minut , raczej mniej bo jeszcze dojazd na lotnisko . Postanowiłam nie myśleć tylko działać , więc wróciłam do pokoju z którego od razu poszłam do garderoby , tam usiadłam na podłodze i zaczęłam myśleć co ubrać , po dłuższych rozmyśleniach postanowiłam ubrać to :
Wyszłam z garderoby ciągnąc za sobą spakowaną wczoraj walizkę . Wzięłam jeszcze z pokoju torebkę do której wrzuciłam telefon i słuchawki oraz portfel i zeszłam na duł . Położyłam walizkę obok drzwi wyjściowych i usiadłam przy stole .
- Cześć córeczko , widzę że dziś lepszy humor ?
- Tak o wiele , zrobisz mi płatki ?
- Jasne
- Dziękuję a gdzie Jane ?
- W dolnej łazience , poprawia makijaż czy coś - powiedział po czym podał mi płatki .
- Aha - odpowiedziałam i zaczęłam jeść . Gdy skończyłam była 8:35 .
- Chyba już będziemy się zbierać , zawołaj siostrę .
Odłożyłam brudne naczynia do zmywarki i poszłam do łazienki .
- Jane jedziemy , ruszaj się .
- Już idę - odpowiedziała .
Poszłam do kuchni tata właśnie ciągnął swoją walizkę tam gdzie ja , po czym wyciągnął telefon i zadzwonił po taxi . Jego lot był o 9:30 ale jechał razem z nami . Około 8:50 byliśmy już na lotnisku . Wyciągnęliśmy nasze walizki po czym pożegnaliśmy się z tatą i już mieliśmy odchodzić gdy ktoś mnie zawołał .
- A ze mną się nie pożegnasz ?
Odwróciłam się i ujrzałam Katy . Odłożyłam walizkę , podbiegłam do niej i mocno przytuliłam .
- Będę dzwonić codziennie .
- A ja będę codziennie ryczeć ci przed laptopem , tu w N.Y.
- Ja będę ryczeć w L.A.
Przytuliliśmy się jeszcze mocniej po czym pożegnaliśmy się i poszłam , odwróciłam się jeszcze by pomachać i ruszyłam w odpowiednim kierunku . Po około 20 minutach już siedziałam w samolocie .
- Proszę zapiąć pasy i przygotować się do wylotu- mówiła po chwili stewardesa .
Wyszłam z garderoby ciągnąc za sobą spakowaną wczoraj walizkę . Wzięłam jeszcze z pokoju torebkę do której wrzuciłam telefon i słuchawki oraz portfel i zeszłam na duł . Położyłam walizkę obok drzwi wyjściowych i usiadłam przy stole .
- Cześć córeczko , widzę że dziś lepszy humor ?
- Tak o wiele , zrobisz mi płatki ?
- Jasne
- Dziękuję a gdzie Jane ?
- W dolnej łazience , poprawia makijaż czy coś - powiedział po czym podał mi płatki .
- Aha - odpowiedziałam i zaczęłam jeść . Gdy skończyłam była 8:35 .
- Chyba już będziemy się zbierać , zawołaj siostrę .
Odłożyłam brudne naczynia do zmywarki i poszłam do łazienki .
- Jane jedziemy , ruszaj się .
- Już idę - odpowiedziała .
Poszłam do kuchni tata właśnie ciągnął swoją walizkę tam gdzie ja , po czym wyciągnął telefon i zadzwonił po taxi . Jego lot był o 9:30 ale jechał razem z nami . Około 8:50 byliśmy już na lotnisku . Wyciągnęliśmy nasze walizki po czym pożegnaliśmy się z tatą i już mieliśmy odchodzić gdy ktoś mnie zawołał .
- A ze mną się nie pożegnasz ?
Odwróciłam się i ujrzałam Katy . Odłożyłam walizkę , podbiegłam do niej i mocno przytuliłam .
- Będę dzwonić codziennie .
- A ja będę codziennie ryczeć ci przed laptopem , tu w N.Y.
- Ja będę ryczeć w L.A.
Przytuliliśmy się jeszcze mocniej po czym pożegnaliśmy się i poszłam , odwróciłam się jeszcze by pomachać i ruszyłam w odpowiednim kierunku . Po około 20 minutach już siedziałam w samolocie .
- Proszę zapiąć pasy i przygotować się do wylotu- mówiła po chwili stewardesa .
***
Lecieliśmy już z dobrą godzinę , ciągle słuchałam muzyki , a moja siostra patrzyła coś na tablecie .
- Idę do łazienki - powiedziałam po chwili .
Wstałam po czym ruszyłam w stronę łazienki , szłam zapatrzona gdy nagle w coś uderzyłam , to był chłopak , podobnie jak ja przewrocił się .
- Przepraszam - powiedziałam
- Nic nie szkodzi , ja też przepraszam patrzyłem w telefon .
- Ha ha ja też
- Spoko , Chaz jestem - powiedział i wystawił w moją strone dłoń
- Emily , miło mi .
- Mi również .
- Przepraszam ale musze do łazienki .
- Ok ok , pa
- Hej
Poszłam do łazienki , po czym wróciłam na miejsce , po drodze patrzyłam na pasażerów , nigdzie nie mogłam go ujrzec jakby rozpłynął się w powietrzu .'
Oczami Chaza
- Hej Justin , nie uwierzysz jaką śliczną dziewczynę widziałem - powiedziałem gdy tylko usiadłem na swoim miejscu .
- Super .
- Miała takie śliczne brązowe oczy
- romawiałeś z nią przynajmniej ?
- Tak ale tylko chwilę musiała do łazienki
- Ha ha olała cię .
- Nie prawda .
Powiedziałem po czym odwróciłem się w stronę okna , było już częściowo widać L.A.
- Zaraz lądujemy
- W końcu , dlaczego Scooter każe mi latac takimi samolotami ?
- Bo twój dziś nie mógł .
- Noo okey , to nic jak wylądujemy szybko się zmywamy więc się przyszykuj .
Oczami Emily
- Hej , lądujemy widzę LA - mówiła podekscytowana siostra.
- W końcu
- Jejku jak tu ładnie
- Jane nie jaraj się tak- powiedziałam a moja siostra dała mi lekkiego kusańca w bok .
-Okey okey .
Proszę zapiąć pasy za chwilę lądujemy . - śłychać było już na całym samolocie .
Zapieliśmy pasy po czym samolot wylądował .
Wyszliśmy z samolotu po czym odebraliśmy bagaże .
Szliśmy gdy nagle ktoś zawołał :
- Emily , Jane tutaj . - odwróciliśmy się i ujrzeliśmy machającą do nas mamę .
Przewróciłam oczami a Jane podbiegła do niej i mocno ją przytuliła . Ja szłam wolnym krokiem i równiez ją przytuliłam , ale nie zrobiłam tego chętnie , wręcz wymusiłam to w sobie .
- Jedziemy ? - zapytałam
- Tak - oczywiście .
Wyszliśmy z lotniska i usiedliśmy chyba do auta mamy . Jechaliśmy krótko , po chwili zatrzymaliśmy się . Chciałam wyjść ale mama powiedziała :
- Nie to nie tu , siedźcie ja musze coś powiedzieć koleżance .
- Okey - uśmiechnęła się Jane
Miałam dość tego jej pozytywizmu .
- Przestań - syknęłam
- O co ci chodzi ?
- Pamiętaj że ona zostawiła nas i po 3 latach sobie przypomniała .
Jane chciała coś powiedzieć ale urwała temat bo mama wróciła do auta .
- Kto tu mieszka ?
- Moja koleżanka .
- Aha - odpowiedziała Jane , ja miałam jej doscyć wiec założyłam słuchawki i odcięłam się od świata .
- Już jesteśmy - powiedziała mama
Wysiadłam z auta i ujrzałam dużą biała willę , oho ho to się matka urządziła- pomyślałam .
- Podoba się ? - zwróciła się do mnie
- Może być - odpowiedziałam
- to się ciesze , nie będziemy tu sami , jeszcze mój narzeczony i jego córka , zaraz ich poznacie .Walizki zostawcie w aucie , zaraz po nie wrócimy , chce wam pokazać dom .
Weszliśmy do środka i aż zaparło mi dech w piersiach , wszędzie luksus .
- Chodźmy do salonu , tam jest Braian i Amy .
Poszliśmy za nią , a tam siedziały dwie wymienione przez nią osoby dziewczyna wyglądał tak :
a narzeczony mojej matki tak :
Nie powiem wyglądał całkiem całkiem . Matka oprowadziła nas po domu po czym poszliśmy po walizki .
wtorek, 24 września 2013
Rozdział 1
Odwróciłam się o 180 stopni i ujrzałam Justina , dziwnie na niego patrzyłam on chyba sądził że jestem jego fanką , szczerze się mylił . Nie chciałam być chamska , więc łagodnym tonem zapytałam :
- Coś się stało ?
- Tak , wypadł Ci portfel - powiedział i podał mi do ręki moją zgubę
- Dziękuję - odpowiedziałam i wyszłam , on powiedział coś do jakiegoś kolesia , chyba menagera i poszli .
Pod salą stał już czarny samochód mojego ojca . Otworzyłam drzwi i usiadłam w przodzie .
- I jak ? - zapytał gdy już ruszyliśmy
- Jak zawsze - odpowiedziałam a Jane się nie zgodziła i dodała
- Było super , zostałam OLLG , Justin śpiewał tylko dla mnie .
Tata chyba nie wiedział o co chodzi z OLLG więc szybko wyjaśniłam :
- Chodzi o to że Bieber wziął ją na scenę , i śpiewał tylko dla niej , przytulił ją i pocałował w policzek oraz wręczył jej wianek .
- Achh to super córciu .
Reszta drogi minęła w ciszy , gdy byliśmy pod domem Jane wyskoczyła z auta jakby tego Biebera ujrzała i poleciała prosto na górę . Ja razem z tatą spokojnie wyszliśmy z samochodu po czym weszliśmy do domu . Poszłam do salonu i włączyłam TV w wiadomościach był Justin , oczywiście przełączyłam ale na próżno wszędzie było o nim głośno . Wyłączyłam TV i poszłam do kuchni . Nalałam sobie do miski mleko i wsypałam płatki po czym usiadłam naprzeciwko taty . Kończył wypełniać jakieś papiery, gdy zadzwonił telefon . Odebrał , porozmawiał chwilę po czym zrzedł mu mina , zakończył połączenie po czym powiedział :
- Zawołaj Jane - przerwałam jedzenie i pobiegłam na górę
- Chodź na duł , tata cię woła .
Jane oderwała oczy od komputera po czym go zamknęła ale przeniosła się na telefon . Zeszliśmy na duł , ja wróciłam do jedzenia a Jane zajęła miejsce obok mnie , ciągle wpatrzona w telefon .
- Dziewczyny - zaczął spokojnie tata - Jane odłóż ten telefon i posłuchaj chwilę - nie mówił już tak spokojnie jak wcześniej . Dziewczyna podskoczyła i schowała iPhona do kieszeni .
- Powiem krótko i na temat : Jutro macie lot do L.A.
- Co ?! - powiedziałam prawie krztusząc się płatkami - nigdzie nie jadę - protestowałam
- Dzwoniła mama
- No i co z tego ?
- Em nie utrudniaj , proszę to nawet lepiej , bo ja jutro wieczorem mam służbowy wyjazd do Londynu na 2 miesiące .
- Zaraz czyli my lecimy do L.A. ? - zapytała siostra
Tata pokiwał głową na co ona aż podskoczyła w miejscu .
- Tam mieszka Justin - cieszyła się
- No super - powiedziałam z sarkazmem i poszłam na górę. Po chwili usłyszałam że ktoś idzie w stronę mojego pokoju . To był tata , bo po chwili zapukał do drzwi i zapytał czy może wejść . Pokiwałam twierdząco głową .
- Em posłuchaj , wiem ze nie chcesz jechać ale musisz . Mama będzie smutna .
- W dupie ją mam - krzyknęłam
- Wiem że tak mówisz ale to twoja mama zrozum , Kochanie proszę
- Nie
- Em , bez dyskusji zacznij się pakować .
- A co z Katy ? Mam rzucić wszystko , zostawić przyjaciółkę i lecieć do pieprzonego L.A. ?
- Są telefony , Skype..
- Nie chcę tak
- Nie utrudniaj , proszę - powiedział i wyszedł .
Nie chciałam tam jechać , moi rodzice rozwiedli się gdy miałam 15 lat , czyli dokładnie 3 lata temu , matka wyjechała i zostawiła nas , z tego co wiem ma chłopaka który ma córkę z pierwszego małżeństwa i że mieszka w L.A. Poza tym nie wiem nic , ona nie dzwoni nie pisze i nagle po 3 latach przypomina sobie że ma 2 córki w N.Y.
Miałam ją gdzieś , ale na prośbę taty zaczęłam się pakować . Wyciągnęłam z garderoby 2 walizki i usiadłam obok szafy . Zaczęłam wrzucać ciuchy do walizek , po 30 minutach skończyłam . Postanowiłam zejść do taty , siedział w salonie z laptopem na kolanach , zamawiał bilety . Usiadłam obok niego i położyłam głowę na jego ramieniu , chciało mi się płakać .
- Nie płacz kochanie - powiedział i mnie przytulił .
Otarłam łzy i powiedziałam :
- Tato a ty wiesz coś jeszcze o niej oprócz tego co wiem .
- Nie , tak samo jak z wami nie utrzymuje ze mną kontaktu . Dzisiaj zadzwoniła pierwszy raz od 3 lat .
- Na ile mamy tam jechać ?
- Na 3 miesiące .
- Co ? Nie wytrzymam dnia .
- Dasz radę , jesteś dzielna .
- A co z moim wynagrodzeniem za koncerty Justina ?
- No to tak : Pozwalam Ci na tatuaż
Uśmiechnęłam się szeroko , marzyłam o tatuażu juz od dawna , tata mi nie pozwalał mimo iż miałam 18 lat , ja poszanowałam jego decyzję i nie zrobiłam .
- Następnie , dostaniesz to auto o które prosiłaś .
- DZIEKI - wykrzyczałam na cały dom .
Pożegnałam się z tatą i poszłam na górę , była 22:15 . Po wejściu do łazienki była 23:55 . Samolot miałam o 9:00 więc aby się wyrobić muszę wstać o 7:00 . Włączyłam komputer po czym zalogowałam się na fb , tt i Skype . Zadzwoniłam do Katy , chciałam jej o wszystkim powiedzieć żeby mogła się jakoś uspokoić do rana , nie chciałam ryczeć na lotnisku . Tak jak myślałam , załamała się , porozmawiałam z nią 2 godziny , rycząc przez skypa prosiłam aby rano do mnie przyjechała , zgodziła się . Wyłączyłam komputer , była 2:00 . No super 5 godzin spania - powiedziałam w myśl ach i zasnęłam
- Coś się stało ?
- Tak , wypadł Ci portfel - powiedział i podał mi do ręki moją zgubę
- Dziękuję - odpowiedziałam i wyszłam , on powiedział coś do jakiegoś kolesia , chyba menagera i poszli .
Pod salą stał już czarny samochód mojego ojca . Otworzyłam drzwi i usiadłam w przodzie .
- I jak ? - zapytał gdy już ruszyliśmy
- Jak zawsze - odpowiedziałam a Jane się nie zgodziła i dodała
- Było super , zostałam OLLG , Justin śpiewał tylko dla mnie .
Tata chyba nie wiedział o co chodzi z OLLG więc szybko wyjaśniłam :
- Chodzi o to że Bieber wziął ją na scenę , i śpiewał tylko dla niej , przytulił ją i pocałował w policzek oraz wręczył jej wianek .
- Achh to super córciu .
Reszta drogi minęła w ciszy , gdy byliśmy pod domem Jane wyskoczyła z auta jakby tego Biebera ujrzała i poleciała prosto na górę . Ja razem z tatą spokojnie wyszliśmy z samochodu po czym weszliśmy do domu . Poszłam do salonu i włączyłam TV w wiadomościach był Justin , oczywiście przełączyłam ale na próżno wszędzie było o nim głośno . Wyłączyłam TV i poszłam do kuchni . Nalałam sobie do miski mleko i wsypałam płatki po czym usiadłam naprzeciwko taty . Kończył wypełniać jakieś papiery, gdy zadzwonił telefon . Odebrał , porozmawiał chwilę po czym zrzedł mu mina , zakończył połączenie po czym powiedział :
- Zawołaj Jane - przerwałam jedzenie i pobiegłam na górę
- Chodź na duł , tata cię woła .
Jane oderwała oczy od komputera po czym go zamknęła ale przeniosła się na telefon . Zeszliśmy na duł , ja wróciłam do jedzenia a Jane zajęła miejsce obok mnie , ciągle wpatrzona w telefon .
- Dziewczyny - zaczął spokojnie tata - Jane odłóż ten telefon i posłuchaj chwilę - nie mówił już tak spokojnie jak wcześniej . Dziewczyna podskoczyła i schowała iPhona do kieszeni .
- Powiem krótko i na temat : Jutro macie lot do L.A.
- Co ?! - powiedziałam prawie krztusząc się płatkami - nigdzie nie jadę - protestowałam
- Dzwoniła mama
- No i co z tego ?
- Em nie utrudniaj , proszę to nawet lepiej , bo ja jutro wieczorem mam służbowy wyjazd do Londynu na 2 miesiące .
- Zaraz czyli my lecimy do L.A. ? - zapytała siostra
Tata pokiwał głową na co ona aż podskoczyła w miejscu .
- Tam mieszka Justin - cieszyła się
- No super - powiedziałam z sarkazmem i poszłam na górę. Po chwili usłyszałam że ktoś idzie w stronę mojego pokoju . To był tata , bo po chwili zapukał do drzwi i zapytał czy może wejść . Pokiwałam twierdząco głową .
- Em posłuchaj , wiem ze nie chcesz jechać ale musisz . Mama będzie smutna .
- W dupie ją mam - krzyknęłam
- Wiem że tak mówisz ale to twoja mama zrozum , Kochanie proszę
- Nie
- Em , bez dyskusji zacznij się pakować .
- A co z Katy ? Mam rzucić wszystko , zostawić przyjaciółkę i lecieć do pieprzonego L.A. ?
- Są telefony , Skype..
- Nie chcę tak
- Nie utrudniaj , proszę - powiedział i wyszedł .
Nie chciałam tam jechać , moi rodzice rozwiedli się gdy miałam 15 lat , czyli dokładnie 3 lata temu , matka wyjechała i zostawiła nas , z tego co wiem ma chłopaka który ma córkę z pierwszego małżeństwa i że mieszka w L.A. Poza tym nie wiem nic , ona nie dzwoni nie pisze i nagle po 3 latach przypomina sobie że ma 2 córki w N.Y.
Miałam ją gdzieś , ale na prośbę taty zaczęłam się pakować . Wyciągnęłam z garderoby 2 walizki i usiadłam obok szafy . Zaczęłam wrzucać ciuchy do walizek , po 30 minutach skończyłam . Postanowiłam zejść do taty , siedział w salonie z laptopem na kolanach , zamawiał bilety . Usiadłam obok niego i położyłam głowę na jego ramieniu , chciało mi się płakać .
- Nie płacz kochanie - powiedział i mnie przytulił .
Otarłam łzy i powiedziałam :
- Tato a ty wiesz coś jeszcze o niej oprócz tego co wiem .
- Nie , tak samo jak z wami nie utrzymuje ze mną kontaktu . Dzisiaj zadzwoniła pierwszy raz od 3 lat .
- Na ile mamy tam jechać ?
- Na 3 miesiące .
- Co ? Nie wytrzymam dnia .
- Dasz radę , jesteś dzielna .
- A co z moim wynagrodzeniem za koncerty Justina ?
- No to tak : Pozwalam Ci na tatuaż
Uśmiechnęłam się szeroko , marzyłam o tatuażu juz od dawna , tata mi nie pozwalał mimo iż miałam 18 lat , ja poszanowałam jego decyzję i nie zrobiłam .
- Następnie , dostaniesz to auto o które prosiłaś .
- DZIEKI - wykrzyczałam na cały dom .
Pożegnałam się z tatą i poszłam na górę , była 22:15 . Po wejściu do łazienki była 23:55 . Samolot miałam o 9:00 więc aby się wyrobić muszę wstać o 7:00 . Włączyłam komputer po czym zalogowałam się na fb , tt i Skype . Zadzwoniłam do Katy , chciałam jej o wszystkim powiedzieć żeby mogła się jakoś uspokoić do rana , nie chciałam ryczeć na lotnisku . Tak jak myślałam , załamała się , porozmawiałam z nią 2 godziny , rycząc przez skypa prosiłam aby rano do mnie przyjechała , zgodziła się . Wyłączyłam komputer , była 2:00 . No super 5 godzin spania - powiedziałam w myśl ach i zasnęłam
niedziela, 22 września 2013
Prolog
Byłam właśnie w drodze na koncert Justina Biebera w N.Y. , razem z moją siostrą , 16 letnią Jane , która nie mogła się doczekać aż w końcu będziemy na miejscu . Chodziłam z nią na prawie każdy koncert tego typa . Tata nie miał zabardzo czasu ciągle tylko praca i praca , a mama mieszkała w L.A. , więc ja musiałam latać za nią po wszystkich koncertach . Nie lubiłam Justina Biebera , Tak dobrze słyszycie nie lubiłam go . Byliśy już pod salą w której miało się to wszystko odbyć , tata podwiózł nas samochodem bo akurat miał spotkanie w N.Y. . Wysiedliśmy z auta , po czym popatrzyłam w stronę taty . Powiedział tylko :
- Córcia , przecież wiesz że ja nie mogę tak ?
Pokiwałam głową
- Obiecuję ci że to wynagrodzę , miej oko na Jane - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło , podobnie zrobił z moja siostrą , po czym wsiadł do auta i odjechał .
Patrzyłam błagalnym wzrokiem w stronę odjeżdżającego auta , miałam nadzieję że zawróci i mnie stąd weżmie , niestety tak nie było . Odetchnęłam głeboko i popatrzyłam w strone Jane , która juz nie mogła się doczekać .
- Emily ruszajmy - pośpieszała mnie a ja stałam jak wryta .
Przewróciłam oczami i wkońcu ruszyłam , wraz z siostrą weszłam do środka , cała sala była zapchana fankami . Jak zwykle mieliśmy bilety Meet And Great . Nie wiem czemu tato ciągle wydawał tyle kasy na takie coś. Gdy udało nam się dopchać pod scenę , koncert się zaczął . Czasami żałuje że mam 18 lat .
Pierwsze jak zawsze chłopak zaczął piosenką All Aroud the World . Już to zapamiętałam bo od 6 miesięcy jeżdże za nim po całych Stanach . Stałam otoczona dziewczynami które piszczały i marzyły by dotknąć Justina , on tylko się do nich uśmiechał i śpiewał dalej . Chłopak śpiewał piosenkę za piosenką , stałam jak wyczekując końca , gdy do mojej siostry podeszła blondynka i zapytała :
- Cześć , masz ochotę iść na scenę ?
Moja siostra oszalała , zaczęła płakać i trząść się , jeszcze nigdy nie widziałam jej w takim stanie . Pierwszy raz od 6 miesięcy udało jej się zostać OLLG . Po chwili ujrzałam na scenie moją zapłakaną siostrę . Justin zaczął do niej podchodzić , ciągle śpiewając , Jane płakała coraz gorzej , a chłopak usiadł obok niej i założył jej wianek z długimi fioletowymi wstążami . Zapytał jej jak ma na imię
- Jane - odpowiedział drżącym głosem .
Justin przytulił ją i znikli za kulisami . . Gdy wróciła jej oczy nadal były całe czerwone od płaczu . Podbiegła do mnie i wtuliła się płacząc po czym powiedziała :
- Jesteś najlepszą siostrą na świecie , ciesze się że jeździsz ze mną mimo że go nie lubisz .
Parę dziewczyn popatrzyło sie na mnie a ja nie zwracałam na nich uwagi tylko przytuliłam Jane .
Gdy koncert się skończył poszliśmy jeszcze tylko zrobiś sobie zdjęcie z Justinem . Gdy doszliśmy do odpowiedniej sali , czekała na nas dużaaa kolejka . Staneliśmy na końcu i z cierpliwością czekaliśmy . Gdy nadeszła nasza kolej staneliśy obok niego , chciałam stać obok Jane ale szatyn złapał mnie za ramię a Jane usadowił z drugiej strony , wymusiłam na mojej twarzy śmiech i już było po wszystkim , dostaliśmy jakieś upominki które od razu wręczyłam siostrze . Mieliśmy już wychodzić gdy ktoś złapał mnie za nadgarstek .
- Córcia , przecież wiesz że ja nie mogę tak ?
Pokiwałam głową
- Obiecuję ci że to wynagrodzę , miej oko na Jane - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło , podobnie zrobił z moja siostrą , po czym wsiadł do auta i odjechał .
Patrzyłam błagalnym wzrokiem w stronę odjeżdżającego auta , miałam nadzieję że zawróci i mnie stąd weżmie , niestety tak nie było . Odetchnęłam głeboko i popatrzyłam w strone Jane , która juz nie mogła się doczekać .
- Emily ruszajmy - pośpieszała mnie a ja stałam jak wryta .
Przewróciłam oczami i wkońcu ruszyłam , wraz z siostrą weszłam do środka , cała sala była zapchana fankami . Jak zwykle mieliśmy bilety Meet And Great . Nie wiem czemu tato ciągle wydawał tyle kasy na takie coś. Gdy udało nam się dopchać pod scenę , koncert się zaczął . Czasami żałuje że mam 18 lat .
Pierwsze jak zawsze chłopak zaczął piosenką All Aroud the World . Już to zapamiętałam bo od 6 miesięcy jeżdże za nim po całych Stanach . Stałam otoczona dziewczynami które piszczały i marzyły by dotknąć Justina , on tylko się do nich uśmiechał i śpiewał dalej . Chłopak śpiewał piosenkę za piosenką , stałam jak wyczekując końca , gdy do mojej siostry podeszła blondynka i zapytała :
- Cześć , masz ochotę iść na scenę ?
Moja siostra oszalała , zaczęła płakać i trząść się , jeszcze nigdy nie widziałam jej w takim stanie . Pierwszy raz od 6 miesięcy udało jej się zostać OLLG . Po chwili ujrzałam na scenie moją zapłakaną siostrę . Justin zaczął do niej podchodzić , ciągle śpiewając , Jane płakała coraz gorzej , a chłopak usiadł obok niej i założył jej wianek z długimi fioletowymi wstążami . Zapytał jej jak ma na imię
- Jane - odpowiedział drżącym głosem .
Justin przytulił ją i znikli za kulisami . . Gdy wróciła jej oczy nadal były całe czerwone od płaczu . Podbiegła do mnie i wtuliła się płacząc po czym powiedziała :
- Jesteś najlepszą siostrą na świecie , ciesze się że jeździsz ze mną mimo że go nie lubisz .
Parę dziewczyn popatrzyło sie na mnie a ja nie zwracałam na nich uwagi tylko przytuliłam Jane .
Gdy koncert się skończył poszliśmy jeszcze tylko zrobiś sobie zdjęcie z Justinem . Gdy doszliśmy do odpowiedniej sali , czekała na nas dużaaa kolejka . Staneliśmy na końcu i z cierpliwością czekaliśmy . Gdy nadeszła nasza kolej staneliśy obok niego , chciałam stać obok Jane ale szatyn złapał mnie za ramię a Jane usadowił z drugiej strony , wymusiłam na mojej twarzy śmiech i już było po wszystkim , dostaliśmy jakieś upominki które od razu wręczyłam siostrze . Mieliśmy już wychodzić gdy ktoś złapał mnie za nadgarstek .
****
No to mamy prolog , co sądzicie ? Podoba się ?
Kolejny pojawi się w Poniedziałek czyli jutro albo we wtorek .
Do następnego , autorka .
Bohaterowie
![]() |
| Emily (18) -siostra Jane,główna bohaterka |
![]() |
| Alfredro (20 ) - bliski przyjaciel Justina . |
![]() |
| Jane (16) - młodsza siostra Emily, fanka Justina. |
![]() | |
| Selena (21) - była Justina , ciągle chce do niego wrócić . |
![]() |
| Justin (19) - piosenkarz , mieszka w L.A. , główny bohater |
![]() |
| Katy - Przyjaciółka Em, mieszka w Nowym Yorku |
![]() |
| Chaz (19) - kumpel Justina , również mieszka w L.A. |
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















