Próbowałem wejść do domu cicho, co mi nie za bardzo wyszło, bo potknąłem się o piszczącą zabawkę psa.
- Kurwa - zakląłem, gdy zapaliło się światło na końcu korytarza. Spojrzałem w górę i zobaczyłem tatę i Scooter'a.
- Gdzie ty do cholery byłeś ?! - ojciec zaczął swoje kazanie gdy tylko wstałem rzucając kurtkę na szafkę.
- Na imprezie - odpowiedziałem wzruszając ramionami.
- Czyli nie u Scooter'a ? Ciekawie - usłyszałem nowy głos i za pleców ojca i menadżera wyszła Emily.
- Ja.. - zacząłem ale mi przerwała.
- Nie kończ, nie chcę tego słuchać. Okłamałeś mnie- jej oczy się otworzyły i zauważyłem jak słone łzy spływają jej po policzkach.
- Emily.. - podszedłem do niej próbując złapać ją za ramię, odsunęła się strącając moje ramie.
- Nie dotykaj mnie! Leć do niej! - rzuciła we mnie kartką papieru - dobrze ci się ją pierdoliło?! - podniosłem zwinięty papier, był to wydruk zdjęcia z Instagrama tej suki z klubu. Przedstawiało mnie i ją.. w łóżku. Musiała zrobić zdjęcie jak zasnąłem.
- To nie tak jak myślisz..- podszedłem do niej bliżej.
- Jak mogłeś! Ja cię tak kurwa kocham, życie bym za ciebie oddała a ty pierdolisz jakąś dziwkę w klubie ?! - przerwała kręcąc głową - zawiodłam się.. Przykro mi ale to koniec Justin.. - kolejny potok łez wyleciał z jej błękitnych oczu.
- Emily proszę porozmawiajmy! - nie spuszczałem wzroku z jej twarzy. Ona nie może odejść! Jest dla mnie całym światem.
Pokręciła przecząco głową - nie mamy o czym - pobiegła na górę.
- Kurwa - zakląłem uderzając w ścianę.
*
Siedziałem na łóżku w naszej sypialni (czytaj mojej..) Byłem kompletnie załamany.. nie wiedząc co mam robić. Ta blondyna nic nie znaczyła. Jak jest się pijanym a w dodatku naćpanym nie myślisz.. Takie jak ta suka to wykorzystują. Zamrugałem gdy poczułem wilgoć w oczach. Opadłem na poduszki przeglądając Instagram. Emily dodała nowe zdjęcie..Jej spojrzenie było smutne i pełne bólu.
![]() |
| Zawiodłam się ... #sad |
Co ja kurwa zrobiłem, dodałem na Instagram jej zdjęcie podpisując : My Whole World po czym wyszedłem z aplikacji i napisałem do niej SMS.
Rzuciłem telefon na poduszkę obok biorąc na kolana laptopa, wszedłem na facebooka. Gdy tylko się zalogowałem, Harry napisał do mnie :
H: Siema Siema ;D
J: Siema..
H: Stary co jest ?
J: Przejebane.. ta blondi co się z nią przespałem, dodała zdjęcie na Insta, Em to zobaczyła..
H : Mam nadzieję że tylko się pokłóciliście...
J: Zerwała... stary nie wiem co robić..
H: O kurwa... Próbowałeś z nią pogadać?
Właśnie zamierzałem mu odpisać gdy poczułem wibrację - nowa wiadomość- przesunąłem palcem po ekranie odczytując ją.
Łzy popłynęły mi po policzkach a szczęka zacisnęła ze złości. Dlaczego jestem takim pierdolonym chujem ?! Znowu ją zraniłem. Rzuciłem telefonem w ścianę , kawałki szkła z wyświetlacza posypały się po podłodze. Usiadłem na krawędzi łóżka, zamykając laptopa ignorując 5 wiadomości od Harrego. Zapatrzyłem się w pustą przestrzeń, gdy poczułem skrzypienie łóżka po przeciwnej stronie. Gwałtownie się odwróciłem z nadzieją że to ona. Ale nie..
Jazzy wpatrywała się we mnie swoimi dużymi oczami.
- Justin ? - odezwała się, wziąłem ją na kolana, przytulając do siebie.
- Hm Księżniczko ? - zapytałem głaszcząc jej brązowe włoski.
- Dlaczego Emily płacze ? - zastygłem, a moja dłoń się zatrzymała. Wziąłem płytki oddech, patrząc w dal.
Jazzy.. - zacząłem - pokłóciliśmy się i jest jej troszkę smutno
- Przeproś ją - odparła - jak ja coś źle zrobię to przepraszam i tata albo mama mi wybaczają - uśmiechnęła się i dostrzegłem błysk w jej oczach. Jest taka mądra jak na 6-letnią dziewczynkę.
- Przeproszę - mruknąłem całując ją w czoło - śpisz dzisiaj z braciszkiem ? - uśmiechnąłem się a ona ochotniczo pokiwała głową.
Znowu się uśmiechnąłem gilgocząc ją. Zachichotała i zaczęła skakać po łóżku. Śmiałem się z małą gdy do pokoju wszedł mój tato.
- Justin ? - uniosłem głowę patrząc na niego.
- O co chodzi ? - zapytałem.
- Myślę, że chciałbyś wiedzieć że Emily wyszła z domu z walizką
- CO KURWA ? - otworzyłem oczy ze zdumienia - dlaczego jej nie zatrzymałeś ?! Jak dawno temu wyszła ? - zapytałem naciągając na siebie bluzę i luźny dres.
* Oczami Emily *
Kolejny potok łez spłynął z moich oczu. Nie zostanę tu kurwa ani chwili dłużej!- krzyknęłam w myślach wrzucając ciuchy do walizki. Pakowanie nie zajęło mi dużo czasu, wyszłam z pokoju zamykając cicho drzwi. Z pokoju Justina dobiegał śmiech. Oh, świetnie się bawi gdy ja kurwa wyję. Super. Zeszłam na dół trzymając walizkę w górze, aby kółka nie uderzały w drewniane schody. Korytarzem szedł w moją stronę Jeremy z psem. Ojciec Justina zmierzył mnie wzrokiem zatrzymując się na walizce.
- Chcę się pożegnać - szepnęłam i przegryzłam wargę znów czując w oczach słoną substancję.
- Może przynajmniej zaczekaj do.. - przerwałam mu.
- Nie. Dziękuję ale chcę wyjść. Miło było pana poznać, a dzieciaki to świetne brzdące - wymusiłam uśmiech a on przytulił mnie jakbym była jego córką.
- Wzajemnie Emily, wierzę że jeszcze się zobaczymy - skinęłam głową, odsuwając się od niego
- Do widzenia - mruknęłam wychodząc.
Chłodny powiew wiatru uderzył w moje ciało, przeszedł mnie dreszcz. Mimo że było lato, sierpniowe noce stawały się coraz zimniejsze. Otuliłam się szczelniej bluzą i ruszyłam w stronę postoju Taxi z nadzieją że przynajmniej jedna będzie tam stała.
*
- Proszę - powiedziała starsza kobieta, siedząca za ladą w recepcji. Wręczyła mi klucz gdy wypełniłam już wszystkie potrzebne papiery. Skinęłam głową i ruszyłam w stronę windy.
Po tym jak wsiadłam do taxi wybrałam kierunek najbliższego hotelu. Stąd też jestem tutaj.
Winda zatrzymała się na moim piętrze więc wysiadłam ciągnąc za sobą walizkę. Szukałam wzrokiem pomieszczenia w którym przenocuję.
- 65.. 66..67..68.. - Mijałam kolejne drzwi - 69..70..- szłam dalej korytarzem- 71! - w końcu - krzyknęłam w myślach. Wzięłam klucz otwierając drzwi do pomieszczenia. Było ślicznie, otwierając drzwi trafiłam tutaj <klik>
Gdy weszłam bardziej do środka były jeszcze 3 pomieszczenia. Pierwsze drzwi prowadziły do <klik>
a kolejne do : <klik>
Ostatnie pomieszczenie czyli <klik>
Weszłam do sypialni, kładąc walizkę obok łóżka i wyciągając z niej piżamę i bieliznę udałam się do łazienki.
*
Siedziałam w sypialni z laptopem na kolanach, szukając małej posiadłości gdy ktoś zapukał do drzwi.
- Obsługa hotelowa - usłyszałam po drugiej stronie, otworzyłam drzwi. Na korytarzu stał boy hotelowy z tacą. Był całkiem przystojny, zmierzyłam go wzrokiem. Ubrany był w swój strój do pracy, tak jak reszta pracowników. Włosy miał postawione do góry, teraz patrzył na mnie swoimi jasnymi oczkami i lekko się uśmiechał.
- Dobry wieczór, pańskie zamówienie - powiedział nie spuszczając za mnie wzroku.
- Ale ja nic nie zamawiałam - odparłam lekko rozbawiona.
- Przepraszam - odezwał się ktoś za naszymi plecami. Oboje popatrzyliśmy w stronę dochodzącego głosu. - To zamówienie jest chyba moje.
Boy popatrzył w notes - ah, tak. Przepraszam - podrapał się w kark - To mój pierwszy dzień pracy tutaj, naprawdę mi głupio.
- Ej, spokojnie nic się nie stało - odparł brunet z pokoju na przeciwko. Stałam w progu pokoju przyglądając się całej sytuacji. Mój wzrok skierowany był w stronę chłopaka na przeciwko. Miał ciemne włosy, takie jak ten boy i śliczny uśmiech. Stał tam czekając na swoje zamówienie. Boy podjechał do niego z tacą.
- Przepraszam jeśli panią obudziłem - zwrócił się do mnie a chłopak podążył wzrokiem za boyem.
- Nie spałam - uśmiechnęłam się - I nie mów pani, aż taka stara nie jestem - zachichotałam a on się uśmiechną- jestem Emily - wyciągnęłam do niego rękę
- James, miło mi - uścisnął moją dłoń.
- Mi również - uśmiechnęłam się czując na sobie spojrzenie chłopaka z naprzeciwka. Byłam ubrana w koszulkę odsłaniającą mi brzuch i krótkie spodenki, mógł sporo zobaczyć. Zażenowana skrzyżowałam ręce na piersi.
- Przepraszam ale muszę już iść - odezwał się James - Dobranoc - mruknął po czym zniknął w głębi korytarza, odprowadziłam go spojrzeniem po czym odwróciłam głowę w stronę chłopaka.
- A ja jestem Kevin, miło mi - przeszedł dzielący nas korytarz i oparł się o framugę drzwi, ja zrobiłam mały krok w tył.
- Mi również - wymamrotałam- Przepraszam ale idę, dobranoc - lekko się uśmiechnęłam.
- Dobranoc śliczna - mrugnął do mnie a ja zniknęłam za drzwiami. Wróciłam na łóżko, zamknęłam laptopa kładąc go na nocną szafkę po czym wsunęłam się pod kołdrę. Zamknęłam oczy. Znowu wróciły wspomnienia, potok łez wyleciał z moich oczu. Chciałabym zapomnieć ale to nie jest takie proste.
- Obsługa hotelowa - usłyszałam po drugiej stronie, otworzyłam drzwi. Na korytarzu stał boy hotelowy z tacą. Był całkiem przystojny, zmierzyłam go wzrokiem. Ubrany był w swój strój do pracy, tak jak reszta pracowników. Włosy miał postawione do góry, teraz patrzył na mnie swoimi jasnymi oczkami i lekko się uśmiechał.
- Dobry wieczór, pańskie zamówienie - powiedział nie spuszczając za mnie wzroku.
- Ale ja nic nie zamawiałam - odparłam lekko rozbawiona.
- Przepraszam - odezwał się ktoś za naszymi plecami. Oboje popatrzyliśmy w stronę dochodzącego głosu. - To zamówienie jest chyba moje.
Boy popatrzył w notes - ah, tak. Przepraszam - podrapał się w kark - To mój pierwszy dzień pracy tutaj, naprawdę mi głupio.
- Ej, spokojnie nic się nie stało - odparł brunet z pokoju na przeciwko. Stałam w progu pokoju przyglądając się całej sytuacji. Mój wzrok skierowany był w stronę chłopaka na przeciwko. Miał ciemne włosy, takie jak ten boy i śliczny uśmiech. Stał tam czekając na swoje zamówienie. Boy podjechał do niego z tacą.
- Przepraszam jeśli panią obudziłem - zwrócił się do mnie a chłopak podążył wzrokiem za boyem.
- Nie spałam - uśmiechnęłam się - I nie mów pani, aż taka stara nie jestem - zachichotałam a on się uśmiechną- jestem Emily - wyciągnęłam do niego rękę
- James, miło mi - uścisnął moją dłoń.
- Mi również - uśmiechnęłam się czując na sobie spojrzenie chłopaka z naprzeciwka. Byłam ubrana w koszulkę odsłaniającą mi brzuch i krótkie spodenki, mógł sporo zobaczyć. Zażenowana skrzyżowałam ręce na piersi.
- Przepraszam ale muszę już iść - odezwał się James - Dobranoc - mruknął po czym zniknął w głębi korytarza, odprowadziłam go spojrzeniem po czym odwróciłam głowę w stronę chłopaka.
- A ja jestem Kevin, miło mi - przeszedł dzielący nas korytarz i oparł się o framugę drzwi, ja zrobiłam mały krok w tył.
- Mi również - wymamrotałam- Przepraszam ale idę, dobranoc - lekko się uśmiechnęłam.
- Dobranoc śliczna - mrugnął do mnie a ja zniknęłam za drzwiami. Wróciłam na łóżko, zamknęłam laptopa kładąc go na nocną szafkę po czym wsunęłam się pod kołdrę. Zamknęłam oczy. Znowu wróciły wspomnienia, potok łez wyleciał z moich oczu. Chciałabym zapomnieć ale to nie jest takie proste.
*
Promienie słoneczne wpadły do pokoju, drażniąc moje oczy. Wieczorem zapomniałam zasunąć rolet.
- Ugh - jękłam naciągając na siebie kołdrę i próbując usnąć spowrotem. Może by się udało gdyby nie dzwoniący telefon. Westchnęłam głośno i sięgnęłam po mojego iPhona. Spojrzałam na wyświetlacz - Jane - otworzyłam oczy ze zdumienia, siadając. Przesunęłam palcem po ekranie.
- Halo ? - przegryzłam wnętrze policzka.
- Emily ? - zapytał głos po drugiej stronie.
- Tak.. - mruknęłam.
- Jak się cieszę że odebrałaś ! - pisnęła.
- Też się cieszę że ciebie słyszę - odparłam.
- Martwię się Em.. - zawiesiła głos - wczoraj um był u nas Justin.. Pytał czy jesteś tutaj u nas..
Otworzyłam usta ze zdziwienia, znów czując słoną substancję. Zamrugałam gwałtownie i odpowiedziałam
- Co mu powiedziałaś ?
- Że nie.. Wspomniałam też że nie mamy kontaktu od tej kłótni. Em nie chcę się wtrącać ale um co się stało ?
- Jane to nie rozmowa na telefon..
- W takim razie.. um możemy się spotkać ? - mimo że jej nie widziałam mogłam wyczuć że stąpa z nogi na nogę. Zawsze tak robi gdy jest zdenerwowana.
- Um.. jasne - przerwałam na chwilę - dawno cię nie widziałam.
- Ja ciebie też.. Pamiętasz w którym miejscu był Starbucks, ten w którym spotkaliśmy się z mamą podczas zakupów ?
- Tak- mruknęłam - A więc do zobaczenia o 2:00 A.M.
- Okej, pa Emily
- Pa - wymamrotałam kończąc rozmowę
Westchnęłam głośno, siadając na łóżku, szczelnie owinięta swoim niebieskim szlafrokiem.
Cieszyłam się na to spotkanie z Jane, dawno się nie widziałyśmy, bardzo za nią tęsknie...
- Tak- mruknęłam - A więc do zobaczenia o 2:00 A.M.
- Okej, pa Emily
- Pa - wymamrotałam kończąc rozmowę
Westchnęłam głośno, siadając na łóżku, szczelnie owinięta swoim niebieskim szlafrokiem.
Cieszyłam się na to spotkanie z Jane, dawno się nie widziałyśmy, bardzo za nią tęsknie...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz