sobota, 30 sierpnia 2014

Rozdział 36

* Oczami Emily *

Oglądaliśmy kolejny film, dołączył do nas James który przywiózł moją bluzkę ( jednak coś zapomniałam) Razem z Luke rzucaliśmy się popcornem, Katy usiadła obok Jamesa.
Chyba było coś pomiędzy nimi, sądząc po jej zachowaniu. Później ją o to wypytam. Oglądałam film przytulona do mojego przyjaciela gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. 
- Otworzę! - Jane wyrwała się z objęć Harrego i pobiegła do drzwi. 
- Kto to może być ? - zapytała Amy.
- Nie wiem, może Blasie albo Mary ? - wzruszyłam ramionami. 
- Ekhem - Jane odchrząknęła a wszystkie spojrzenia zwróciły się na nią, w tym też moje. Obok niej stał Justin... Patrzył prosto na mnie. Przeszywał mnie swoimi orzechowymi oczami, gdy zobaczył że Luke trzyma rękę owiniętą wokół mojej  talii w jego spojrzeniu mogłam dostrzec ból.
- Cześć - wychrypiał. Wyglądał inaczej niż zwykle, podkrążone oczy, nieułożone włosy, wyschnięte wargi. Inaczej mówiąc = wyglądał jak gówno. 
- Hej stary - Harry wstał podając mu rękę a za nim wszyscy oprócz mnie, Luka i Katy. Siedziałam na kanapie, jak mysz pod miotłą. Jakby bojąc się, że przez to że się poruszę wybuchnie wojna czy coś. 
- Spokojnie - szepnął Luke, czując że moje ciało się napięło. Justin podszedł bliżej przez co zamarłam. 
- Emily - zrobił przerwę - możemy porozmawiać ? - zapytał a jego ciemne oczy znów skupiły się na mnie. 
- Sądzę że nie mamy o czym - wydusiłam.
- Proszę.. - dostrzegłam błysk w jego oczach - tylko chwilkę..
- Nie widzisz, że nie chcę z Tobą rozmawiać ?! - syknęła Katy - Chyba starczy jej cierpienia - odpowiedziała powoli z trudem zachowując cierpliwość. 
- Nie wtrącaj się kurwa - Justin splunął przeczesując palcami swoje brunatne włosy.
- Jak mam się kurwa nie wtrącać ?! Moja przyjaciółka ryczy po nocach bo taki idiota jak ty rucha dziwki po klubach - wysyczała. Justin wziął płytki oddech próbując się opanować 
- Powiedziałem nie wtrącaj się kurwa! Nie widzisz ? Żałuje tego kurwa! Nie umiem bez niej żyć.. Byłem wtedy pijany, naćpany. Kurwa mać! - krzyknął sfrustrowany. 
- To nie znaczyło że masz ją zdradzać! Zwłaszcza po akcji z Seleną! - Krzyknęła mu prosto w twarz. Spiorunował ją spojrzeniem jakby zaraz miał się na nią rzucić. Otworzyłam oczy ze zdumienia, w pomieszczeniu było słychać tylko urywane oddechy innych. Justin podwinął rękawy bluzy a Katy przełknęła bojaźliwie ślinę, patrząc na mnie. W jej oczach pojawił się lęk. 
- Nie możesz chodź przez chwilę zatrzymać języka za zębami ?! Wszędzie musisz się wpierdolić! - syknął po raz któryś tego wieczoru. 
- DOŚĆ! - wstałam z kanapy stając pomiędzy nimi. Byłam zdziwiona że potrafiłam się wgl. odezwać. Oboje ucichli.
- Dobrze porozmawiam z Tobą - odparłam cicho. 
- Co ?! no chyba nie! Kurwa Emily, to idiota nie zasługuję na żadną szansę! Zranił cię - fuknęła Katy.
- ZAMKNIJ SIĘ KURWA W KOŃCU - Jus krzyknął.
- Mam dość! - krzyknęłam i wybiegłam z domu. 

*Oczami Justin'a*

- I co kurwa zrobiłaś ?! - jęknąłem. Ta mała suka działa mi na nerwy. Gdyby nie ona już dawno Emily by ze mną porozmawiała. 
- Nie może z tą zamienić nawet jednego słowa! - skrzyżowała ręce na piersi. 
- Niby kurwa dlaczego ?! Według Ciebie ma siedzieć i patrzeć jak liżesz się z Jamsem lub jak robią to tamci ? 
- Może znaleźć sobie lepszego, nie Ciebie - fałszywie się uśmiechnęła - jesteś nic nie wartym dupkiem, cały czas ją ranisz. Myślisz że nie wiem ? Hehs pomyłka, wiem wszystko Emily mówi mi wszystko. 
Nie odpowiedziałem nic, po prostu się odwróciłem i wyszedłem z domu trzaskając drzwiami. 
Wsiadłem do swojego auta i odpalając silnik ruszyłem w stronę plaży. Muszę pomyśleć.

*

Zaparkowałem na parkingu, niedaleko skał na których kiedyś byliśmy z Emily. Wyszedłem z auta i oparłem się o maskę. Wyciągnąłem z kieszeni paczkę papierosów, wsadzając jednego z nich do ust. Zapaliłem go, wzdychając głęboko.  Zaciągnąłem się, wypuszczając dym. Obok skał było długie molo,  na którym dostrzegłem jakąś postać. Zaciekawiony wyrzuciłem papierosa przygniatając go butem i ruszyłem w kierunku molo.
Będąc bliżej dostrzegłem że to dziewczyna, jej długie włosy rozwiewał wiatr, siedziała z głową schowaną w kolana. Podszedłem bliżej
- Hej co tu robisz ? Jest późno, coś się stało ? Mogę jakoś pomóc ? - zapytałem troskliwie a ona odwróciła się. To była Emily. Zamarłem. Płakała, przez nas, prze mnie. Jestem idiotą.
- Emily.. - wychrypiałem.
- Justin... - załkała.
- Skarbie.. tak bardzo cię przepraszam - kucnąłem obok niej - Ja nie daję rady bez Ciebie.. Wiem że zjebałem, zawsze psuje. Ale tak bardzo Cię kocham, może słabo to okazuję ale jesteś dla mnie wszystkim. Gdy wyszłaś z domu poczułem się jakby ktoś wyrwał mi połówkę serca.. Próbowałem cię znaleźć, pobiegłem za Tobą ale było za późno. Nie umiem bez Ciebie funkcjonować, każdej pierdolonej nocy wyłem w poduszkę, jak jakaś baba. Eh.. Gdy mój tato wyjechał nie ruszałem się z łóżka. Chciałem z sobą skończyć, bo bez Ciebie jestem nikim. Musisz być obok, wtedy czuję że oddycham, nie umiem żyć bez Twojego pocałunku na dobranoc i dzień dobry, twojego śmiechu gdy całuję cię po brzuchu lub łaskoczę, twojego uśmiechu gdy rano wstajesz a ja mówię "dzień dobry księżniczko" Potrzebuję cię bo umieram.. - wyszeptałem a ona rozpłakała się bardziej i rzuciła się na mnie przytulając mnie - Shh Kochanie - objąłem ją mocniej, słysząc jej cichy szloch. 

*Oczami Emily*
- Shh kochanie - objął mnie mocniej a ja już nie miałam siły walczyć. Potrzebowałam go. Był moją połówką. Brakowało mi wszystkiego co z nim związane. Przez cały ten czas Justin nie spuszczał wzroku z mojej twarzy, wytarł moje mokre od łez policzki. Ja już widziałam tylko jego oczy, cały świat się rozmazał. Były pełne bólu i troski. On naprawdę żałował. Jego płytki oddech i nasze przyspieszone serca były jedynymi dźwiękami które słyszałam.
- Emily.. - powiedział a ja wiedziałam że już nie mam sił na przekonywanie siebie że on nie jest dla mnie. Przybliżył się do mnie, było czuć bijące od niego ciepło. Czułam jakby coś pchało mnie w jego stronę mówiąc "no dalej Em zrób to " "chcesz tego". Już po chwili poczułam jego ciepłe wargi na moich ustach. Musnął je delikatnie jakby bojąc się że mnie skrzywdzi. Pocałunek był słodki. Rozluźniłam się, jego serce biło tak szybko tuż przy moim. Oboje tego pragnęliśmy, taka jest prawda. Nie potrafię bez niego, jest stworzony dla mnie, jest mój. Nic nie ma sensu gdy jest daleko. W jego ramionach jest bezpiecznie, inaczej.
- Kocham Cię - szepnął - zawsze kochałem i kochać będę.  Wiem że jestem idiotą i zepsułem, jak zwykle ale chciałbym prosić cię o jeszcze jedną szansę.. - wyszeptał.





Notka :
HEEEJ :) 
A więc parę ogłoszeń.
Po pierwsze przykro mi że mimo iż czytacie nie komentujecie :/ Czuje się jakbym pisała to dla Siebie... 
Po drugie nie mam pojęcia kiedy pojawi się nowy rozdział, ponieważ już od jutra będę mieszkać w Internacie. 
Po trzecie Przepraszam że tak długo nie dodawałam.
Po czwarte i ostatnie zbliżamy się do końca, nie widzę dalszego sensu tego pisać, więc pewnie jeszcze z 3 rozdziały i koniec.
To tyle z mojej strony, do następnego.

niedziela, 24 sierpnia 2014

Rozdział 35

* Oczami Emily*

- Mamo ?! - krzyknęłam gdy wróciliśmy do domu.
- Nie ma ich - odparła Jane.
- Skąd wiesz ? 
- Zostawili list, pojechali w podróż służbową - wzruszyła ramionami.
- A Amy ? - spytałam.
- Pewnie wyszła z Blasie - wzruszyła ramionami a ja uniosłam brwi nie wiedząc kto to - Jej przyjaciółka, jezu Em - westchnęła - macie dom dla siebie, ja wychodzę.
- Dokąd ? - zapytałam.
- Wyjdę z Mary na miasto - odpowiedziała idąc po schodach - moja przyjaciółka - krzyknęła zanim zdążyłam zapytać. 
- Pokaże wam pokój - mruknęłam a oni skinęli głową. 
Ruszyliśmy w stronę schodów, Jane właśnie z nich zbiegała. 
- Będę wieczorem - rzuciła biorąc do ręki kurtkę i już po chwili usłyszeliśmy trzask drzwi.
- Nic się nie zmieniła - zachichotała Katy
- Nadal ignoruje to jak boski jestem - wybuchliśmy śmiechem na komentarz Luke.


*

Kolejny tydzień minął strasznie szybko. Przez kolejne poranki wydawało mi się że żyję za karę. Nienawidziłam ich. Przypominały że noc się skończyła i trzeba było znów uporać się z myślami. Znowu wkleić na twarz uśmiech i udawać że naprawdę jest lepiej. W ciągu ostatnich dni udało mi się o nim zapomnieć. Szczerze to nie było nawet czasu na myślenie, jedynie w nocy przed snem i rano. Codziennie coś robiliśmy. Pokazywałam moim przyjaciołom okolice, zakupy, wesołe miasteczko, impreza. Eh upragnione życie nastolatki. 
Dzięki temu mogłam się uśmiechnąć. Odkąd straciłam Justina moje życie stało się monotonią. Nie miałam na nic ochoty, zostanie w łóżku z paczką lodów, oreo i chusteczkami było planem idealnym. Ale nie mogłam Katy co rano wpadała do pokoju, ściągałam moją kołdrę i innym słowem wyciągała mnie z łóżka. Potem była kolej Luka. Łaskotał nas a czasem nawet zrobił śniadanie, dzięki nim ożyłam. 
- Emily ?! - usłyszałam krzyk Jane, zrzuciłam z siebie kołdrę biegnąc na dół - mama dzwoni
- Wystraszyłaś mnie idiotko - mruknęłam.
- Masz problem - wystawiła język podając mi słuchawkę.
- Hej mamuś - uśmiechnęłam się, chodź widziałam że i tak nie widzi. 
- Hej Kochanie, jak tam sobie radzicie ? - spytała. Wyczułam troskę w jej głosie.
- Dobrze, naprawdę - zapewniłam.
- Myszko - powiedziała smutna a w mojej głowie już pojawiły się same czarne scenariusze.
- Co się stało ? 
- Nic kochanie, tylko musimy tu zostać do czwartku,tak mi przykro.
- Mamo nic nie szkodzi, poradzimy sobie 
- Wierzę w to, no ale sama musisz przygotować imprezę.
- Mamo - mruknęłam - nie jestem tu sama 
- Eh, w moim notatniku masz adresy najlepszych sklepów, jeśli chodzi o przyjęcie a pieniądze prześlę na twoją kartę.
- Poradzimy sobie, nie martw się 
- Dobrze, kocham was 
- My Was też, papa.
- Pa słoneczko.
Odłożyłam słuchawkę na miejsce i wróciłam do pokoju.
- Hej śliczna - Luke wparował do mojego pokoju 
- Hej - uśmiechnęłam się
- Kto dzwonił ? - zapytał opierając się o parapet.
- Moja mama, musieli zostać w pracy i mamy dalej dom wolny.
- Lubię to - zaśmiał się 
- Ja też - zachichotałam 
- Myślałam że mnie kochacie - Kate wydęła wargę 
- Kochany! - krzyknęliśmy rzucając się na nią. Zaśmiała się.
- Wasza Kate zrobiła wam śniadanie - Luke wziął ją na ręce obracając ją wokół własnej osi 
- Kocham cię kobieto - zaśmiał się.
- Puszczaj - śmiała się a my z nią. Zeszliśmy wszyscy na dół gdzie na stole czekały już omlety. Nagle w moim brzuchu zaburczało. Usiedliśmy do stołu.

*

- Ja nie chcę 3 metry na niebem! - fuknął Luke.
- A  ja nie będę oglądać Paranormal Activy - odezwała się Katy.
- Czy wy nie możecie się dogadać ?! - dodała Jane 
- Pooglądamy American Pie - Amy wzruszyła ramionami.
- Nieee - fuknęła Jane
- Do cholery! - krzyknęłam - Weźmy Zjawy 
- Ja jestem za - mruknął Luke, tak jak ja kochał horrory. Reszta się uciszyła, dopasowując się. 
- Znajdźcie płytę a ja z Katy przyniesiemy przekąski. 
- Emily ? - Jane zapytała a ja spojrzałam w jej stronę.
- O co chodzi ?
- Harry przyjedzie 
- I Zayn - wtrąciła Amy.
- Okay - wzruszyłam ramionami.
Już po chwili siedzieliśmy wszyscy razem. Ja, Luke i Katy na kanapie.
A Harry, Jane, Zayn i Amy na poduszkach przed kanapą.
- Niech się zesrają tą miłością - mruknął Luke do mojego ucha. Wybuchnęłam śmiechem przez co wszyscy na mnie popatrzyli bo w filmie był straszny moment. 






Notka :
Blasie (17)
 
Mary (16)

sobota, 23 sierpnia 2014

Rozdział 34

* Oczami Emily*

Skończyliśmy kawę i już 10 minut później, byłyśmy w drodze do domu mamy i Briana. Gdy taxi się zatrzymało, wysiadłyśmy płacąc.
- Ja nie wiem czy chcę tam iść - odezwałam się spuszczajac wzrok.
- Emily.. - moja siostra patrzyla w moja strone - dasz rade, my naprawde za toba tesknilismy.
- Um.. no dobrze - ruszylam za nia w strone domu, Jane otworzyla drzwi i wsunela sie do srodka. Ja zaraz po niej.
- Mamo ? - zawolala a ja zacisnelam reke na paskach od torebki.
- W salonie - odezwal sie glos mojej rodzicielki, Poszlysmy tam, obcasy Jane stukaly o drewniana podloge przez co czulam sie bardziej niekomfortowo. Czlapalam tuz za nia, az do duzego jasnego pomieszczenia 
- Emily.. - podnioslam glowe slyszac moje imie Jane odsunela sie dajac 3 parom oczu na mnie spojrzec. Wszyscy przeszywali mnie wzrokiem. Popatrzylam na wszystkich po kolei, moh wzrok zatrzymal sie na mamie. Wstala, lustrujac mnie wzrokiem, nie mogla wydusic ani slowa.
- Emily, kochanie - rozplakala sie - tak bardzo Cie przepraszam - podeszla do mnie mocno przytulajac 
- Ja tez mamo - powiedzialam i ja objelam, moje oczy sie zaszklily, moze potraktowala mnie jak smiecia ale nadal byla moja matka i sadzac po jej zachowaniu wyraznie zalowala wydarzenia z przed kilku tygodni.
Mama puscila mnie i wtedy zobaczylam ze Brian i Amy rowniez czekaja zeby mnie przytulic.
- Nie rob nam tak wiecej mala - powiedzial maz mojej matki sciskajac mnie. Skinela glowa lekko sie usmiechajac.
- Tesknilam misia - Amy pisnela z radosci ze znowu mnie widzi i uszczelnila mnie w niedzwiedzim uscisku 
- Ja tez - dziewczyna sie rozpromienila.
- Moja corcia - powiedziala mama a wszyscy naraz znowu probowali mnie objac - a teraz skarbie powiedz mi co sie dzieje ? Justin byl tu wczoraj - zesztywnialam slyszac jego imie, jednak robilam wszystko zeby tego nie widzieli. 
- Mamo..-zaczelam - Ja naprawde nie chce o tym rozmawiac - przelknelam sline i bojazliwie zaczerpnelam tchu.
- Ja wiem o co chodzi - odezwala sie Jane, ktora do tej pory siedziala cicho na koncu kanapy. Wszystkie 3 spojrzenia ruszyly za nia wzrokiem - ale wam tego nie powiem , chce tylko zeby Em wrocila tutaj, do swojego domu.
- Myslalam ze to oczywiste - Mama cicho zachichotala - wrocisz ?
Powoli skinelam glowa a mama sie rozpromienila 
- Czy moge wziasc twoje auto i razem z Jane pojechac po walizki ? - zapytalam rodzicielki.
- Oczywiscie - odezwala sie 
- Moze wam pomoc ? - spytal Brian 
- Nie, damy rade - usmiechnelam sie zapewniajac go. Skinal glowa a mama podala kluczyki do czarnego Range Rovera

*

Zaparkowalam pod hotelem i razem z Jane ruszylismy do duzego budynku. Szlam w kierunku recepcji. Stanelam w kolejce za malzenstwem z dzieckiem i za 2 nastolatkami, kogos mi przypominali.
- Rejestracja na nazwisko Davis - wyszczerzylam oczy gdy uslyszalam nazwisko. Zerknelam na nastolatkow. Blondynka i brunet stali przy ladzie. Stalam oslupiona nie mogac oderwac wzroku od tej pary. 
Chlopak sie odwrocil a wtedy ja zbaranialam.. Albo mam halucynacje albo stoja przede mna przyjaciele z Nowego Yorku.
- Kate dlugo jeszcze ? - zapytal a wtedy ja mialam pewnosc ze to oni - musze do wc - stapal z nogi na noge z czego ja zachichotalam
- Tam jest wc - moja przyjaciolka wywrocila oczami na co znowu zachichotalam.
- Ale gdzie ? - wydal warge
- Boy hotelowy pokaze - odpowiedziala kobieta za recepcja.
- Dziekuje - mruknal 
Ruszyl w moja strone.
- Szukasz wc ? - zapytalam 
- Tak, jestes boy'em hotelowym ? - skinelam glowa i ruszylam w strone lazienki 
- To tutaj osle - zachichotalam
- Przepraszam co ? Kim ty kurwa jestes ze tak do mnie mowisz - warknal a ja unioslam glowe w gore.
- Czesc Luke - usmiechnelam sie a on zaniemowil 
- EMILY! - krzyknal biorac mnie w ramiona obracajac wokol osi - BOZE TESKNILEM IDIOTKO - mocno mnie przytulil a ja wtulilam sie w jego szyje wzdychajac jego zapach, czulam cytrusowy zel pomieszany z perfumami Playboy'a. 
- Ja tez cioto - przytulil mnie mocniej .
- Ja na Ciebie czekam a ty laski pod kiblem wyrywasz ?! - uslyszelismy nowy glos, Luke postawil mnie na ziemi i stanelam za nim odwracajac sie w strone Kate. Blondynka stala z rekoma na biodrach 
- Wcale nie wyrywam! 
- Oh dobra chodz - fuknela
- Kate - odezwalam sie i wyszlam za plecow Luke, a ona uniosla wzrok.
- O kurwa - to bylo jedno slowo jakie zdolala wydusic - Luke czy ty widzisz Emily czy ja mam halucynacje ?
On zachichotal a ja wywrocilam oczami.
- JESTEM TU - dziewczyna pokonala dzielaca nas przestrzen i uszczelnila mnie w niedzwiedzim uscisku.
- To ja na ciebie czekam a ty laski pod kiblem wyrywasz ?! - Luke nasladowal Kate a ja wybuchlam smiwchem.
- Oh zamknij sie - uderzyla go w ramie na co ten zlapal sie za miejsce gdzie wczesniej byla piastka blondynki i udawal ze go boli. Znowu sie zasmialam. 
- Tesknilam za wami - przytulilam ich obojga.
- My tez - odezwali sie razem jakby to bylo wczesniej planowane.
- Ale co ty tu robisz ? - zapytala Kate unoszac brwi. 
- To samo chcialam spytac - odparlam.
- Jak to co ? - powiedziala a ja stalam zdezorientowana - przeciez za dwa tygodnie 22 sierpnia.
- No i co ? - odparlam wzruszjac ramionami.
- Luke trzymaj mnie bo jej przywale - chlopak sie zasmial
- Masz wtedy urodziny skarbku - usmiechnal sie do mnie 
- O boze faktycznie - zasmiali sie oboje - ale nadal nie rozumiem co tu robicie ?
- Czy ty myslalas ze przegapimy twoje urodziny ? - Kate fuknela - Laska konczysz 18 lat. To musi byc zajebista impreza, a beze mnie to nie impreza!! - zasmialam sie 
- Boze kocham was dupki - usmiechneli sie szeroko znowu uszczelniajac mnie w niedzwiedzim uscisku 
- My ciebie tez ale powiedz co ty tu robisz ? - zapytal Luke.
- Dluga historia - mruknelam - Teraz przyjechalam po walizki 
- JAKIE WALIZKI ?! - oboje zapytali otwierajac oczy ze zdumienia.
- Oh pytania na pozniej, a co do was napewno tu nie spicie - odparlam.
Popatrzyli na siebie po czym na mnie oczekujac wyjasnien.
- Spicie w domu mojej matki - wzruszajac ramionami.
Zasmiali sie.
- Mozemy ? - zapytal Luke.
- Co to za glupie pytanie ? - pokrecilam glowa z rozbawieniem - nie maja nic do gadania. 
- W takim razie pomozemy ci z walizkami - blondynka szeroko sie do mnie usmiechnela 
- Jestem z Jane, pomoze. Czeka kolo windy - wyjasnilam.

*

-To wszystko ? - zapytala moja siostra zapinajac 2 walizke.
- Mhm.. - potwierdzilam.
- Jestes pewna ? 
- No tak - powtorzylam z wiekszym przekonaniem i skinelam glowa 
- W takim razie chodz 
Wyszlysmy z pomieszczenia ciagnac za soba walizki.
- Kevin ? - uslyszalam siostre, odwrocilam sie. Jane stala obok mojego natarczywego sasiada.
- Hej mala - przytulil ja a ta sie usmiechnela.
Zaraz co ?!! Skad oni sie znaja ?!!
- Hej sliczna - zwrocil sie do mnie 
- Skad sie znacie ? - mruknelam 
- A co ? Zazdrosna ? - zaszydzil 
Nie odpowiedzialam 
- Bylam na imprezie z Harry'm, to jego przyjaciel.
- Mhm, niewazne dobra chodz
- Dokad ? - brunet uniosl brwi.
- Nie twoj biznes - splunelam i ruszylam w strone windy. Jane usmiechnela sie do niego przepraszajaco i ruszyla za mna.

*Oczami Kevin'a*
- Nie twoj biznes - splunela i ruszyla w glab korytarza, jej siostra czyli "mala" usmiechnela sie do mnie przepraszajaco i obie zniknely za winda.
Musze sie dowiedziec dlaczego tu byla a jedyne co wiem to jak ma na imie. Jeknelem z frustracji wchodzac do pomieszczenia. Polozylem sie na lozku, patrzac w sufit i po prostu zaczalem myslec. Moj mozg przetwarzal informacje,
- Wiem! - krzyknalem sam do siebie. Zaczynam glupiec w tym pokoju.
Mniejsza z tym. Moim zrodlem informacji byl Harry.
Wzialem telefon do reki i zadzwonilem do kumpla.
- Pib - pib - pib 
- Halo ?
- Ej stary mam prosbe - zapytalem na samym poczatku.
- W domu nie nauczyli cie jak sie witac ? - znajac jego uniosl brwi.
- Kurwa Harry daruj sobie - przerwalam - gdzie Jane ? 
- Skad mam to wiedziec ? 
- To twoja dziewczyna 
- No i co ? Mi jest potrzebna pod wieczor, gowno mnie obchodzi co robi teraz
- Ugh.. okay - zawiesilem glos - A imie Emily cos ci mowi ? 
- No to jej siostra.. Kurwa Kev, streszczaj sie marnujesz czas
- Dlaczego mieszkala w hotelu ? Skoro to jej siostra ?
- Bo zerwala z Bieber'em, cos jeszcze ? 
- Jak to zerwala ?
- Kurwa Kevin, nigdy w zwiazku nie byles ?
- Nie kurwa - zaszydzilem
- Cokolwiek, musze konczyc siema 
- Okay stary - rozlaczylem sie 
A wiec to byla Bieber'a ? Mhmm - usmiechnalem sie sam do siebie..



Notka : 
Przepraszam za bledy, rozdzial pisany z komputera z amerykanska klawiatura.

niedziela, 10 sierpnia 2014

Rozdział 33

*Oczami Emily *

  Wyciągnęłam z walizki ten zestaw klik po czym ruszyłam w stronę łazienki. Rzuciłam moją piżamę na szafkę obok umywalki po czym weszłam pod prysznic. Po szybkim myciu wysuszyłam włosy następnie nakładając na siebie wybrane ciuchy. Nałożyłam trochę make- upu który składał się z pudru, lekkich kresek
i czerwonych ust. Wracając do pokoju założyłam na rękę torebkę klik 
wrzucając do niej potrzebne rzeczy wyszłam z pomieszczenia zamykając drzwi na kluczyk. Następnie ruszyłam w stronę wind aby zjechać do restauracji. Zjechałam na dół, tam gdzie znajdowała się recepcja i podałam kluczyk tej samej kobiecie która mnie tu przyjmowała.
 

 *

- Poproszę jajecznicę - mruknęłam kartkując menu w poszukiwaniu napoi - i sok pomarańczowy - kelner chichotał - co pana ta..- przerwałam bo uniosłam głowę i zobaczyłam Jamesa.- Hej - uśmiechnęłam się.
- Cześć Emily - nadal się śmiał.
Spuściłam głowę czerwieniąc się; zachichotał.
 - Jajecznica i sok ? - upewnił się bazgrząc zamówienie w notesie.
- Mhm- mruknęłam a on zniknął przechodząc do innych stolików.
- Dzień Dobry - usłyszałam głos za sobą, to Kevin.
- Witam - odwróciłam się w inną stronę, byle tylko nie patrzeć na bruneta pożerającego mnie wzrokiem.
- Um.. zajęte ? - spytał drapiąc się w kark. Spojrzałam na puste miejsce naprzeciwko.
- Nie, usiądź jak chcesz - wzruszyłam ramionami. Usiadł. A ja wyciągając z torebki telefon przeglądnęłam Facebooka ignorując 10 wiadomości, zapewne od Justina.


*

James przyniósł moją jajecznicę i sok do stolika po czym złożył zamówienie dla Kevina. 
Tamten wybrał to samo co ja zmieniając jedynie sok pomarańczowy na herbatę.
Zabrałam się do jedzenia, czułam się lekko niezręcznie czując na sobie spojrzenie chłopaka.
- Chcesz coś powiedzieć ? - syknęłam - Nie mogę jeść gdy tak się gapisz.
- Przepraszam - mruknął spuszczając głowę.
- Cokolwiek - wróciłam do jedzenia. James znów pojawił się przy naszym stoliku przynosząc zamówienie bruneta.
- A to dla Ciebie, rozchmurz się - wziął brudne talerze stawiając przede mną czekoladową babeczkę z narysowanym słońcem.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się do niego. Skinął głową i odszedł.
- Smacznego - zwróciłam się do chłopaka naprzeciwko.
- Dziękuję - odparł wracając do posiłku.
Wstałam biorąc na ramię torebkę i zasunęłam krzesło- miłego dnia- wymamrotałam do Kevina. Uniósł głowę.
- Idziesz już ? - zapytał, wyczułam w jego głosie smutek. Chyba miał nadzieję że dokończę z nim śniadanie.
- Tak, muszę wyjść - odpowiedziałam chłodno.
- W takim razie wzajemnie - lekko się uśmiechnął i dalej jadł.
Wyszłam z restauracji kierując się w stronę wyjścia Wsiadłam do Taxi ruszając do centrum.

*

 Mój telefon wskazywał 1:00 A.M., co znaczyło że jeszcze godzina do spotkania z Jane. Przez kłótnie z mamą straciliśmy kontakt, co wiązało się z tym że ignorowałam ją i jej wszystkie wiadomości.Taxi zatrzymało się obok galerii, zapłaciłam za przejazd i wysiadłam, ruszając po chodniku do Starbucks. Miejsce naszego spotkania było po drugiej stronie ulicy. To tu mama zabrała nas gdy przyjechaliśmy do Los Angeles.
Przeszłam przez pasy i ujrzałam zielony znaczek obok szyldu. Jestem na miejscu. Weszłam do środka poprawiając torebkę na ramieniu. Rozglądałam się za znajomą twarzą gdy zawibrował mi telefon. SMS od Jane, napisała że się spóźni bo stoi w korku.Przeczytałam wiadomość i ruszyłam w stronę stolika przy oknie. Usiadłam zerkając na ruchliwą ulicę.

*

 - Przepraszam Cię bardzo, że musiałaś tyle czekać. Głupie korki - wydyszała Jane, która właśnie wpadła do Starbucks. Zmierzyła mnie wzrokiem, zatrzymując się na twarzy. Zobaczyłam łzy w jej oczach - Oh Emily..- ścisnęła mnie mocno a ja to odwzajemniłam uśmiechając się. Stęskniłam się za moją małą siostrzyczką- Tak się cieszę że cię widzę, nawet nie wiesz jak się martwiłam - objęłam ją mocniej po czym usiadłyśmy zamawiając Cappuccino.
- Też się cieszę, tęskniłam.. Przepraszam - mruknęłam czując się głupio że tyle czasu się do niej nie odzywałam.
- Em nie masz za co, zrobiłabym podobnie na twoim miejscu - posłała mi ciepły uśmiech. odwzajemniłam go a kelner przyniósł nasze zamówienie- A teraz opowiedz mi co się stało - powiedziała mieszając swój napój.
- To długa historia - przełknęłam gulę w gardle unikając jej spojrzenia.
- Emily, jestem twoją siostrą i chcę to wiedzieć- fuknęła zirytowana.
- Oh dobrze- odparłam przewracając oczami - Jak już dobrze wiesz po kłótni z mamą przeprowadziłam się do Justina - skinęła głową - było wszystko super aż do pewnego wieczoru.. Wziął wolne w pracy chcąc spędzić cały dzień z nami..
- Nami ? Emily ty jesteś w ciąży?!! - otworzyła usta ze zdziwienia.
- Co ?! Nie! - odparłam - przyjechał jego tato z rodzeństwem - wytłumaczyłam a ona się uspokoiła.
- Dobrze, co dalej ? - zapytała popijając swoje Cappuccino, wzięłam łyk swojego i mówiłam dalej.
- Gdy wrócił ze sklepu, powiedział że musi wyjść bo Scooter pilnie zadzwonił - uniosła brwi - Uwierzyłam w to bo on często tak robi, Justin się ze mną pożegnał i wyszedł- skinęła głową na znak że słucha.
- Siedziałam z jego ojcem w salonie gdy ktoś zadzwonił do drzwi, wtedy przyszedł Scooter, zapytałam go o Justina a ten powiedział że widział się z nim wczoraj - Jane otworzyła oczy ze zdumienia a ja przełknęłam gulę w gardle i mówiłam dalej - Opowiedziałam mu o tym co powiedział mi Justin i ten najzwyczajniej w świecie się wkurzył. Usiadł z nami i na niego czekaliśmy. Zaczęłam się martwić o niego i wgl - wzruszyłam ramionami- weszłam na Instagrama i to co zobaczyłam odebrało mi mowę
- Co to było ? - zapytała ciekawa Jane.
- Zdjęcie..- odparłam - Justina i blondynki w łóżku - zaśmiałam się sarkastycznie kręcąc głową - poskładałam wszystkie fakty - poszedł na imprezę, nie do Scootera, przeleciał dziwkę, okłamał mnie i zdradził to był za duży cios jak dla mnie - mrugnęłam żeby się nie rozpłakać - gdy wrócił do domu zerwałam z nim..
- Emily.. - Jane przesunęła się na sofie w moją stronę i mocno objęła mnie w talii - Tak mi przykro - pogłaskała mnie po plecach i mocniej przytuliła- Gdzie śpisz ?
- W hotelu - odparłam
- Wróć do domu.. - spojrzałam na nią otwierając oczy ze zdumienia, po tym wszystkim co zrobiłam oni nadal mnie chcieli- wszyscy za tobą tęsknimy... proszę.
- Dobrze- odparłam a ona rozpromieniła się i wystawiła drobne ząbki w uśmiechu.




Notka :
Rozdział krótki ale troszkę się w nim dzieje :D
Widzę że odwiedzacie mojego bloga a komentarzy brak :(
Postanowiłam że teraz dodam nowy gdy będą przynajmniej 3 komentarze. To naprawdę nie wielę. To do następnego. 
 3 komentarze= nowy rozdział.

Rozdział 32

* Oczami Justin'a*

Próbowałem wejść do domu cicho, co mi nie za bardzo wyszło, bo potknąłem się o piszczącą zabawkę psa.
- Kurwa - zakląłem, gdy zapaliło się światło na końcu korytarza. Spojrzałem w górę i zobaczyłem tatę i Scooter'a. 
- Gdzie ty do cholery byłeś ?! - ojciec zaczął swoje kazanie gdy tylko wstałem rzucając kurtkę na szafkę. 
- Na imprezie - odpowiedziałem wzruszając ramionami.
- Czyli nie u Scooter'a ? Ciekawie - usłyszałem nowy głos i za pleców ojca i menadżera wyszła Emily.
- Ja.. - zacząłem ale mi przerwała.
- Nie kończ, nie chcę tego słuchać. Okłamałeś mnie- jej oczy się otworzyły i zauważyłem jak słone łzy spływają jej po policzkach. 
- Emily.. - podszedłem do niej próbując złapać ją za ramię, odsunęła się strącając moje ramie. 
- Nie dotykaj mnie! Leć do niej! - rzuciła we mnie kartką papieru - dobrze ci się ją pierdoliło?! - podniosłem zwinięty papier, był to wydruk zdjęcia z Instagrama tej suki z klubu. Przedstawiało mnie i ją.. w łóżku. Musiała zrobić zdjęcie jak zasnąłem. 
- To nie tak jak myślisz..- podszedłem do niej bliżej.
- Jak mogłeś! Ja cię tak kurwa kocham, życie bym za ciebie oddała a ty pierdolisz jakąś dziwkę w klubie ?! - przerwała kręcąc głową - zawiodłam się.. Przykro mi ale to koniec Justin.. - kolejny potok łez wyleciał z jej błękitnych oczu. 
- Emily proszę porozmawiajmy! - nie spuszczałem wzroku z jej twarzy. Ona nie może odejść! Jest dla mnie całym światem.
Pokręciła przecząco głową - nie mamy o czym - pobiegła na górę.
- Kurwa - zakląłem uderzając w ścianę.

*

Siedziałem na łóżku w naszej sypialni (czytaj mojej..) Byłem kompletnie załamany.. nie wiedząc co mam robić. Ta blondyna nic nie znaczyła. Jak jest się pijanym a w dodatku naćpanym nie myślisz.. Takie jak ta suka to wykorzystują. Zamrugałem gdy poczułem wilgoć w oczach. Opadłem na poduszki przeglądając Instagram. Emily dodała nowe zdjęcie..Jej spojrzenie było smutne i pełne bólu.

Zawiodłam się ... #sad
Co ja kurwa zrobiłem, dodałem na Instagram jej zdjęcie podpisując : My Whole World po czym wyszedłem z aplikacji i napisałem do niej SMS.


Rzuciłem telefon na poduszkę obok biorąc na kolana laptopa, wszedłem na facebooka. Gdy tylko się zalogowałem, Harry napisał do mnie : 

H: Siema Siema ;D
J: Siema..
H: Stary co jest ?
J: Przejebane.. ta blondi co się z nią przespałem, dodała zdjęcie na Insta, Em to zobaczyła..
H : Mam nadzieję że tylko się pokłóciliście...
J: Zerwała... stary nie wiem co robić..
H: O kurwa... Próbowałeś z nią pogadać?

Właśnie zamierzałem mu odpisać gdy poczułem wibrację - nowa wiadomość- przesunąłem palcem po ekranie odczytując ją.




 Łzy popłynęły mi po policzkach a szczęka zacisnęła ze złości. Dlaczego jestem takim pierdolonym chujem ?! Znowu ją zraniłem. Rzuciłem telefonem w ścianę , kawałki szkła z wyświetlacza posypały się po podłodze. Usiadłem na krawędzi łóżka, zamykając laptopa ignorując 5 wiadomości od Harrego. Zapatrzyłem się w pustą przestrzeń, gdy poczułem skrzypienie łóżka po przeciwnej stronie. Gwałtownie się odwróciłem z nadzieją że to ona. Ale nie.. 
Jazzy wpatrywała się we mnie swoimi dużymi oczami.
- Justin ? - odezwała się, wziąłem ją na kolana, przytulając do siebie.
- Hm Księżniczko ? - zapytałem głaszcząc jej brązowe włoski. 
- Dlaczego Emily płacze ? - zastygłem, a moja dłoń się zatrzymała. Wziąłem płytki oddech, patrząc w dal. 
Jazzy.. - zacząłem - pokłóciliśmy się i jest jej troszkę smutno 
- Przeproś ją - odparła - jak ja coś źle zrobię to przepraszam i tata albo mama mi wybaczają - uśmiechnęła się i dostrzegłem błysk w jej oczach. Jest taka mądra jak na 6-letnią dziewczynkę.
- Przeproszę - mruknąłem całując ją w czoło - śpisz dzisiaj z braciszkiem ? - uśmiechnąłem się a ona ochotniczo pokiwała głową.
Znowu się uśmiechnąłem gilgocząc ją. Zachichotała i zaczęła skakać po łóżku.  Śmiałem się z małą gdy do pokoju wszedł mój tato.
- Justin ? - uniosłem głowę patrząc na niego.
- O co chodzi ? - zapytałem.
- Myślę, że chciałbyś wiedzieć że Emily wyszła z domu z walizką 
- CO KURWA ? - otworzyłem oczy ze zdumienia - dlaczego jej nie zatrzymałeś ?! Jak dawno temu wyszła ? - zapytałem naciągając na siebie bluzę i luźny dres.


* Oczami Emily *


Kolejny potok łez spłynął z moich oczu. Nie zostanę tu kurwa ani chwili dłużej!- krzyknęłam w myślach wrzucając ciuchy do walizki.  Pakowanie nie zajęło mi dużo czasu, wyszłam z pokoju zamykając cicho drzwi.  Z pokoju Justina dobiegał śmiech. Oh, świetnie się bawi gdy ja kurwa wyję. Super. Zeszłam na dół trzymając walizkę w górze, aby kółka nie uderzały w drewniane schody. Korytarzem szedł w moją stronę Jeremy z psem. Ojciec Justina zmierzył mnie wzrokiem zatrzymując się na walizce.
- Chcę się pożegnać - szepnęłam i przegryzłam wargę znów czując w oczach słoną substancję.
- Może przynajmniej zaczekaj do.. - przerwałam mu.
- Nie. Dziękuję ale chcę wyjść. Miło było pana poznać, a dzieciaki to świetne brzdące - wymusiłam uśmiech a on przytulił mnie jakbym była jego córką.
- Wzajemnie Emily, wierzę że jeszcze się zobaczymy - skinęłam głową, odsuwając się od niego 
- Do widzenia - mruknęłam wychodząc. 
Chłodny powiew wiatru uderzył w moje ciało, przeszedł mnie dreszcz. Mimo że było lato, sierpniowe noce stawały się coraz zimniejsze. Otuliłam się szczelniej bluzą i ruszyłam w stronę postoju Taxi z nadzieją że przynajmniej jedna będzie tam stała.

*

- Proszę - powiedziała starsza kobieta, siedząca  za ladą w recepcji. Wręczyła mi klucz gdy wypełniłam już wszystkie potrzebne papiery. Skinęłam głową i ruszyłam w stronę windy. 
Po tym jak wsiadłam do taxi wybrałam kierunek najbliższego hotelu. Stąd też jestem tutaj. 
Winda zatrzymała się na moim piętrze więc wysiadłam ciągnąc za sobą walizkę. Szukałam wzrokiem pomieszczenia w którym przenocuję.
- 65.. 66..67..68.. - Mijałam kolejne drzwi -  69..70..- szłam dalej korytarzem- 71! - w końcu - krzyknęłam w myślach. Wzięłam klucz otwierając drzwi do pomieszczenia. Było ślicznie, otwierając drzwi trafiłam tutaj <klik>
Gdy weszłam bardziej do środka były jeszcze 3 pomieszczenia. Pierwsze drzwi prowadziły do <klik>
a kolejne do : <klik>
Ostatnie pomieszczenie czyli <klik>  
Weszłam do sypialni, kładąc walizkę obok łóżka i wyciągając z niej piżamę i bieliznę udałam się do łazienki. 

 *

Siedziałam w sypialni z laptopem na kolanach, szukając małej posiadłości gdy ktoś zapukał do drzwi.
- Obsługa hotelowa - usłyszałam po drugiej stronie, otworzyłam drzwi. Na korytarzu stał boy hotelowy z tacą. Był całkiem przystojny, zmierzyłam go wzrokiem. Ubrany był w swój strój do pracy, tak jak reszta pracowników. Włosy miał postawione do góry, teraz patrzył na mnie swoimi jasnymi oczkami i lekko się uśmiechał.
- Dobry wieczór, pańskie zamówienie - powiedział nie spuszczając za mnie wzroku.
- Ale ja nic nie zamawiałam - odparłam lekko rozbawiona. 
- Przepraszam - odezwał się ktoś za naszymi plecami. Oboje popatrzyliśmy w stronę dochodzącego głosu. - To zamówienie jest chyba moje.
Boy popatrzył w notes - ah, tak. Przepraszam - podrapał się w kark - To mój pierwszy dzień pracy tutaj, naprawdę mi głupio.
- Ej, spokojnie nic się nie stało - odparł brunet z pokoju na przeciwko. Stałam w progu pokoju przyglądając się całej sytuacji. Mój wzrok skierowany był w stronę chłopaka na przeciwko. Miał ciemne włosy, takie jak ten boy i śliczny uśmiech. Stał tam czekając na swoje zamówienie. Boy podjechał do niego z tacą.
- Przepraszam jeśli panią obudziłem - zwrócił się do mnie a chłopak podążył wzrokiem za boyem. 
- Nie spałam - uśmiechnęłam się - I nie mów pani, aż taka stara nie jestem - zachichotałam a on się uśmiechną- jestem Emily - wyciągnęłam do niego rękę 
- James, miło mi - uścisnął moją dłoń.
- Mi również - uśmiechnęłam się czując na sobie spojrzenie chłopaka z naprzeciwka. Byłam ubrana w koszulkę odsłaniającą mi brzuch i krótkie spodenki, mógł sporo zobaczyć. Zażenowana skrzyżowałam ręce na piersi. 
- Przepraszam ale muszę już iść - odezwał się James - Dobranoc - mruknął po czym zniknął w głębi korytarza, odprowadziłam go spojrzeniem po czym odwróciłam głowę w stronę chłopaka. 
- A ja jestem Kevin, miło mi - przeszedł dzielący nas korytarz i oparł się o framugę drzwi, ja zrobiłam mały krok w tył. 
- Mi również - wymamrotałam- Przepraszam ale idę, dobranoc - lekko się uśmiechnęłam.
- Dobranoc śliczna - mrugnął do mnie a ja zniknęłam za drzwiami. Wróciłam na łóżko, zamknęłam laptopa  kładąc go na nocną szafkę po czym wsunęłam się pod kołdrę. Zamknęłam oczy. Znowu wróciły wspomnienia, potok łez wyleciał z moich oczu. Chciałabym zapomnieć ale to nie jest takie proste.


*

Promienie słoneczne wpadły do pokoju, drażniąc moje oczy. Wieczorem zapomniałam zasunąć rolet. 
- Ugh - jękłam naciągając na siebie kołdrę i próbując usnąć spowrotem. Może by się udało gdyby nie dzwoniący telefon.  Westchnęłam głośno i sięgnęłam po mojego iPhona. Spojrzałam na wyświetlacz - Jane - otworzyłam oczy ze zdumienia, siadając. Przesunęłam palcem po ekranie.
- Halo ? - przegryzłam wnętrze policzka.
- Emily ? - zapytał głos po drugiej stronie.
- Tak.. - mruknęłam.
- Jak się cieszę że odebrałaś ! - pisnęła.
- Też się cieszę że ciebie słyszę - odparłam.
- Martwię się Em.. - zawiesiła głos - wczoraj um był u nas Justin.. Pytał czy jesteś tutaj u nas..
Otworzyłam usta ze zdziwienia, znów czując słoną substancję. Zamrugałam gwałtownie i odpowiedziałam
- Co mu powiedziałaś ? 
- Że nie.. Wspomniałam też że nie mamy kontaktu od tej kłótni. Em nie chcę się wtrącać ale um co się stało ? 
- Jane to nie rozmowa na telefon..
- W takim razie.. um możemy się spotkać ? - mimo że jej nie widziałam mogłam wyczuć że stąpa z nogi na nogę. Zawsze tak robi gdy jest zdenerwowana. 
- Um.. jasne - przerwałam na chwilę - dawno cię nie widziałam.
- Ja ciebie też.. Pamiętasz w którym miejscu był Starbucks, ten w którym spotkaliśmy się z mamą podczas zakupów ?  
- Tak- mruknęłam - A więc do zobaczenia o 2:00 A.M. 
- Okej, pa Emily 
- Pa - wymamrotałam kończąc rozmowę 
Westchnęłam głośno, siadając na łóżku, szczelnie owinięta swoim niebieskim szlafrokiem. 
Cieszyłam się na to spotkanie z Jane, dawno się nie widziałyśmy, bardzo za nią tęsknie...