*Oczami Jusa*
Gdy drzwi się zamknęły odwróciłem się na pięcie i ruszyłem spowrotem do swojej sypialni. Ubierając na siebie dresy i luźną koszulkę z Lakersów zbiegłem na duł. W salonie siedział mój tato. Oglądał mecz na dużym czarnym ekranie plazmowym.
- Jak tam ? - zaśmiał się gdy siadłem obok niego.
- No dobrze - odpowiedziałem lekko skrępowany, Jeremy to wyczuł bo zmienił temat pytając czy pooglądam z nim. Zgodziłem się idąc do kuchni po popcorn i piwo dla siebie. Tata miał już oczywiście swój napój w ręku, gdy mieszkałem z nimi w Kanadzie zawsze oglądając mecz lubił pić piwo. Chyba tak ma każdy kibic. Mój tato się do nich zalicza, nigdy nie przegapił żadnego meczu. Wracając do tego piwa, wtedy zawsze siadałem mu na kolanach i oglądaliśmy razem.
- Gdzie dzieci ? - zapytałem pociągając spory łyk mojego zimnego napoju.
- W pokoju, już śpią. Padły szybko po tej trampolinie - nie odrywając wzroku od telewizora, ciągle do mnie mówił.
- Nie dziwne, strasznie szalały - zaśmiałem się.
- Wszyscy szaleliście - spojrzał na mnie próbując powstrzymać wybuch śmiechu.
Boże kiedy on o tym zapomni ? A może słyszał Emily ? Jezu tylko nie to.. Przeraziłem się na tę myśl. Siedzieliśmy tak zapatrzeni gdy na duł zeszła Emily. Miała na sobie moją koszulkę, która sięgała jej do ud ledwo zasłaniając tyłek. Miałem widok na jej śliczne długie nogi. Jej włsy były mokre, a teraz swobodnie opadały na zgrabne, chude ramiona.
Jej policzki byłe lekko zaróżowione oczy pełne.. szczęścia ? Sam nie wiem, jej oczy zawsze są dla mnie zagadką. Teraz wyglądała o wiele lepiej, niż w lodziarni. Nadal nie potrafię zrozumieć że ona nie może zapomnieć o tej dziwce. Kurwa tak żałuje tego bo zachowałem się jak dupek, no ale nie każdy jest idealny prawda ? A zresztą Em jak na razie chyba o tym zapomniała, więc jest spoko. Poszła do kuchni nalewając sobie soku pomarańczowego, wróciła do nas z szklanką napoju.
- Jak im idzie ? - zapytała siadając na fotelu na przeciwko mnie, założyła nogę na nogę uśmiechając się i biorąc mały łyk soku.
- Dobrze, wygrywają 2:1 - uśmiechnął się z dumą Jeremy, zawsze był taki zadowolony gdy wygrywali - lubisz oglądać mecze ? - spytał zapewne z ciekawości.
- Gdy byłam mniejsza a tata mniej pracował i więcej czasu spędzał w domu, to oglądałam z nim każdy. Przyzwyczaiłam się do tego - znowu się uśmiechnęła.
- Gdzie pracuje twój tata ? - ojciec zadawał jej pytania jakby była na jakimś przesłuchaniu.
- Mój tata pracuje w dużej firmie, nazywa się ona "Black West Corporation". Ma kilka fabryk i sklepów w wszystkich częściach Nowego Yorku - odpowiadała bez żadnego skrępowania.
- Co robi twój tata ? - Jeremy nadal nie dawał sobie spokoju, mimo że kilka razy kopłem go w kostkę. Rozumiem że chcę ją poznać ale chyba starczy jak na pierwszy raz ?
- Ma różne stanowiska, codziennie wieczorami siedzi przy laptopie i wypełnia różnorodne dokumenty. Najczęściej jednak jego praca jest w samochodzie, jeździ po NY do tych wszystkich firm zapisuje straty i zyski, ogólnie mówiąc kontroluje je i sprawdza - nie dawał jej spokoju ale jej to chyba nie przeszkadzało. Odpowiadała na każde pytanie.
- To jak on was wychowuje skoro ciągle go nie ma ?
- Jestem pełnoletnia, nie potrzebuję opieki 24 h/dobę. Tato pracuje w firmie od dwóch lat, i to ja wtedy zajmowałam się młodszą siostrą. Kiedy go nie było np. Tydzień przychodziła babcia. Teraz bywała u nas często, mieszka nie daleko nas więc to nie jest dla niej żadny problem - uśmiechnęła się.
- A tu przyjechałaś bo .. ?
- Po trzech latach moja mama przypomniała sobie że ma 2 córki w NY. Z początku nie chciałam tu wogóle przyjeżdżać ale tak szczerze to chyba nie miałam wyboru. Wszystko było już ustalone, moja siostra była w całkiem innym nastawieniu,cieszyła się że spotka Justina i wg l. - zerknęła w moją stronę i lekko się uśmiechnęła - ja chciałam zostać, mam tam przyjaciół za którymi tęsknię i ogólnie kocham to miasto. Wychowałam się tam. - Jeremy wpatrywał się w nią szukając zapewne kolejnego pytania.
- A ty nie cieszyłaś się że zobaczysz Justina ?- zachichotała
- Może to wydawać się teraz dziwne, ale jakoś specjalnie za nim nie przepadałam. Chodziłam na jego koncerty bo to był mój przymus.
- Dlaczego ? - Jezu tato daj jej spokój! Wrzeszczałem na niego w myślach.
- Ponieważ mój tata nie chciał aby moja siostra chodziła na nie sama, inaczej mówiąc po prostu mi ufał.
- Rozumiem - wypił łyk piwa a Em sok - nie przeszkadza Ci że tak wypytuję ? - uśmiechnął się przepraszająco
- Nie to mi nie przeszkadza - uśmiechnęła się - rozumiem że chce mnie pan po prostu poznać - Jeremy podrapał się w kark.
- Heh, tak właśnie. Justin nie często przedstawia mi swoje dziewczyny - zaśmiał się cicho - a i jeszcze jedno. Mów do mnie Jeremy przez "pan" czuje się staro.
Zaśmiała się - Dobrze
Spojrzałem na zegarek wskazywał 22:30.
- Pójdę wziąć prysznic - odezwałem się w końcu. Oni skinęli głowami i dalej o czymś rozmawiali. Po drodze do łazienki wstąpiłem do sypialni biorąc do ręki czyste bokserki. Zamykając się w łazience rozebrałem się do naga rzucając ciuchy na mały dywanik obok umywalki. Wszedłem pod prysznic od razu pozwalając aby gorące strumienie wody spłynęły na moje nagie ciało. Gdy wreszcie trochę ochłonąłem namydliłem ciało ulubionym żelem pod prysznic a następnie umyłem włosy szamponem. Spłukałem się dokładnie i zakręcając kurki wyszedłem spod prysznica. Stawając obok umywalki owinąłem biodra białym ręcznikiem, natomiast beżowym wytarłem włosy i klatkę piersiową. Gdy już byłem w miarę suchy włożyłem bokserki, psikając się ulubionymi perfumami. Przeczesując ostatni raz włosy palcami wyszedłem z łazienki. Emily była już w pokoju, stała przy oknie. Podeszłem do niej obejmując ją od tyłu. Na początku się wystraszyła ale gdy poczuła że to ja odwróciła się w moją stronę przytulając się mocno. Objąłem ją ramieniem tuląc bardziej.
- Coś się stało ? - odchyliłem jej twarz by spojrzeć jej w oczy. Tylko wtedy wiedziałem że nie kłamię.
- Nic się nie dzieję po prostu smakowicie pachniesz - uśmiechnęła się. Odwzajemniłem jej gest i musnąłem lekko jej brzoskwiniowe usta. Jak mogłem się domyślić pogłębiła to stawając na palce stóp. Schyliłem się a ona objęła mnie ramieniem wokół szyi, wziąłem ją na ręce i posadziłem na parapecie. Cały czas całując objęła mnie nogami w biodrach przysuwając się bardziej, tak że stanowiliśmy jedność. Uśmiechnąłem się przez pocałunek i biorąc ją na ręce, położyłem na łóżku.
- Czas spać księżniczko- pocałowałem ją w czoło gdy zaczęła protestować. Obchodząc łóżko położyłem się obok niej. Gdy tylko znalazłem się pod kołdrą, przysunęła się do mnie kładąc głowę na mojej piersi. Głaskałem ją po głowie do półki oboje nie usnęliśmy.
Obudziłem się przez słońce które wpadało do pokoju i nie dawało spać. Wczoraj zapomniałem zasunąć rolet. Biorąc do ręki telefon zobaczyłem że dopiero 7:30. Emily jeszcze spała odwrócona do mnie brzuchem, nadal była przytulona do mojej piersi. Wstałem tak aby jej nie obudzić. Przewróciła się na bok, ale nadal spała. Korzystając z okazji porobiłem jej kilka zdjęć. Jest taka słodka jak śpi, nie buntuje się tak. Zaśmiałem się sam do siebie, przykryłem ją kołdrą i wyszedłem cicho zamykając drzwi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz