Jeremy był w kuchni i robił tosty dla dzieci. Jaxon widząc Emily zszedł z krzesła i rzucił się w jej ramiona . Ej mały ta dziewczyna jest moja :).
- Hej mały - poczochrałem jego włosy
- Ej nie włosy - poprawił je małą rączką a wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- Za długo z Toba przebywa - zaśmiał się tato
- Haha Tak, hej Księżniczko - cmoknąłem Jazz w czoło siadając obok
- Cześć Justin - nie zastanawiała się długo i wskoczyła na moje kolana. Zaraz obok usiadła Emily z Jaxon'em na kolanach
- Ja też się załapię na to pyszne śniadanko ? - znowu zaburczało mi w brzuchu.
- Pewnie że tak - uśmiechnął się czule i podał mi talerz z tostami. Od razu zabrałem się do jedzenia. Pochłaniając kolejne kęsy.
- Pyszne - mruknąłem przeżuwając końcówkę kanapki. Tato sięgnął do lodówki wyciągając sok. Nalał mi do kubka stawiając obok pustego już talerza.Uśmiechnąłem się lekko co znaczyło że mu dziękuję - Emily a ty nie jesz ? - popatrzyłem na dziewczynę która pomagała trzymać kubek Jaxonowi.
- Jadłam jak biegałeś - odpowiedziała nadal zajmując się chłopcem, ta dziewczyna uwielbia dzieci.
- Tatusiu - spojrzałem na małego który w tej właśnie chwili zszedł z kolan Em i podbiegł do taty.
- Co jest mały ? - wziął go na ręce.
- Pójdziemy na plaże tak jak obiecałeś, chce zrobić ten zamek z piasku - zapytał
- Oczywiście tylko musimy się ubrać, także maszeruj na górę - Jazzy zerwała się z moich kolan a Jaxon ruszył za nią - hej! nie tak szybko! pomału!- ojciec ruszył za nimi a Emily zaczęła chichotać.
- Idziemy z nimi ? - popatrzyłem na nią
- Raczej ja idę a ty nie bo już 11:30 - uśmiechnęła się smutno.
Westchnąłem ciężko - w takim razie miłego odpoczynku skarbie - szybko musnąłem jej usta i pobiegłem na górę umyć zęby. Po zakończonej czynności zbiegłem na dół. Emily nadal siedziała w kuchni wpatrzona w swojego iPhona. Znając ją dodawała zdjęcia na Instagrama.
- Kochanie ? - oderwała wzrok od telefonu i popatrzyła na mnie
- Tak ? - odezwała się
- Chodź się pożegnać - uśmiechnąłem się szeroko a ona zachichotała po czym wstała i do mnie podbiegła rzucając się na moją szyję. Mówiłem już jak bardzo ją kocham ?
- Kocham Cię - pocałowałem ją delikatnie co odwzajemniła.
- A Ja Ciebie - przytuliłem ją jeszcze raz po czym puściłem i ostatni raz musnąłem jej usta.
- Będę coś koło 17 - skinęła głową a ja wziąłem kluczyki z blatu a telefon schowałem do przedniej kieszeni spodni.
- Pa skarbie - pomachała mi gdy wychodziłem.
Znikając za drzwiami udałem się do garażu, obok mojego nowego ale wciąż porysowanego auta stał rodzinny samochód mojego ojca. Wsiadłem do swojego, zapiąłem pas i wciskając przycisk otwierający garaż odpalając silnik. Samochód od razu obudził się do życia. Pomału wycofałem z garażu uważając aby nie zahaczyć o boczne lusterka Suv'a mojego ojca , następnie z podjazdu. Zatrzymałem sie przy bramie, zamykając garaż ruszyłem dalej. Ulice były lekko zapełnione chodź nie tak jak zwykle o tej porze dnia. Mój Fisher Karma pokonywał kolejne kilometry jak zwykle szybko, może dlatego że nie lubię wolnej jazdy ? Sam nie wiem. Zatrzymało mnie czerwone światło. Zahamowałem gwałtownie za czerwonym Audi. Czekając na zielone, włączyłem radio. Leciała akurat piosenka Katy Perry Dark House. Podgłośniłem i zacząłem stukać palcami w kierownicę.
*Oczami Emily*
Pobiegłam na górę chcąc przebrać się w coś odpowiedniego na plażę. Zdecydowałam się na to :
Po czym wzięłam do tego torebkę do której wrzuciłam kilka drobiazgów, na nos założyłam ulubione Ray Banny i poszłam do Jeremiego.
Ubierał dzieci.
- Mogę w czymś pomóc ? - odezwałam się, odwrócił się w moją stronę
- Właściwie to już skończyliśmy - uśmiechnął się - Jaxon weź swoją łopatkę i wiaderko na piasek.
Chłopiec skinął głową i już po chwili trzymał zabawki w ręku. Zeszliśmy na dół. Tato Jusa spakował do małej torby jakieś przekąski i wodę po czym wyszliśmy, wzięłam na ręce Jaxona i posadziłam w foteliku. Jazzy usiadła obok na swoim miejscu. Jeremy zamknął dom i usiadł za kierownicą.
- Mam usiąść z dziećmi ? - zapytałam
- Nie, siadaj tu - wskazał na miejsce pasażera obok siebie. Zrobiłam co powiedział a on otworzył pilotem garaż i wyjechał na drogę. Patrzyłam za okno gdy Jeremy włączył radio, a ja zaczęłam stukać palcami w uda.
- Daleko to jest ? - zapytałam
- Niedaleko. - odpowiedział trzymając mocno zaciśnięte ręce na kierownicy. Między nami panowała niezręczna cisza, nie umiem rozmawiać z rodzicami moich chłopaków. Gdy byłam jeszcze z Taylorem też nie najlepiej mi to wychodziło, przy nich praktycznie wogóle się nie odzywam. Może jestem skrępowana ? Albo nieśmiała ? Ugh.. Jestem dziwna. Stwierdziłam w myślach.
- W porządku - odezwałam się w końcu. Uśmiechnął się lekko. Spojrzałam na dzieci Jaxon podekscytowany patrzył za okno w ręku trzymając łopatkę z wiaderkiem plastikowym, Jazzy też zerkała za okno tylko że bez żadnych emocji.
****
- Jesteśmy na miejscu - rzucił Jeremy na co Jaxon mało co nie wyskoczył z fotelika - hej mały spokojnie - zaśmiał się i odpiął jego pasy. Chłopiec wyskoczył z auta niczym torpeda. - Jax poczekaj - rzucił ostrzegawczo Jeremy, po czym odpiął pas Jazzy.
Wyszłam za nimi, biorąc z bagażnika koc i torbę z jedzeniem i piciem. Zarzuciłam swoją torebkę na ramię a torbę z żywnością wzięłam do ręki. Jeremy wziął na ręce Jaxona a Jazzy złapał za rękę.
Znaleźliśmy wygodne miejsce, rozłożyłam koc i parasol.
- Tatoooo chcę do wody - jęknął Jaxon.
- Ja z nim pójdę - odezwałam się a on skinął głową. Chwyciłam małego za rękę - Jazzy idziesz z nami ?
- Nie chcę - odpowiedziała, kiwnęłam głową i ruszyłam w stronę wody.
- Podoba Ci się ? - zapytałam uśmiechając się
- Tak - pisnął z zadowoleniem a ja cicho się zaśmiałam. Wzięłam go na ręce i zaczęliśmy pomału wchodzić do wody. - aaa zimna - skrzywił się.
- To chodźmy na piasek, zbudujemy zamek - skinął głową i wróciliśmy koło naszego koca.
- Coś się stało ? - zapytał Jeremy
- Nie, jest dobrze przyszliśmy po łopatkę i wiaderko - wyjaśniłam. Jaxon wziął potrzebne rzeczy a ja ściągnęłam spodenki i bluzkę pozostając w bikini. - Chodź mały - złapałam go za rękę i poszliśmy w stronę wody.
* Oczami Jusa *
Zaparkowałem swoje auto w podziemnym parkingu i wyszedłem zamykając je. Ruszyłem w stronę windy. Przywitał mnie ochroniarz który wraz ze mną wjechał na górę. Dziś nagrywamy piosenkę z Arianą.
- Cześć, jestem - rzuciłem do Scootera który przeglądał jakieś teczki. Spojrzał na mnie po czym na zegarek.
- Kim jesteś i co zrobiłeś z Justinem ? - Zaśmiał się
- Eeee.. co ? - zapytałem zdezorientowany.
- Jesteś punktualny co jest ? - zaśmiałem się.
- To dzięki Emily - uśmiechnąłem się na samą myśl o mojej księżniczce.
- Ta dziewczyna jest niesamowita - uśmiechnął się - zaczynamy ?
Skinąłem głową - A gdzie Ariana ?
- Tutaj - usłyszałem za swoimi plecami , odwróciłem się i ujrzałem uśmiechniętą brunetkę w kucyku.
- Hej mała - przytuliłem ją do siebie - możemy zaczynać ?
- Hej Justin - uśmiechnęła się również mnie przytulając - mhm.
Weszliśmy do pomieszczenia nagraniowego i już po chwili poleciały pierwsze słowa naszej piosenki.
Ari zamknęła oczy i wczuła się w rytm. Jej długie rzęsy opadały na pomalowane powieki. Gdy skończyła swoją część zacząłem cicho śpiewać swoją część. Podobnie jak Ariana zamknąłem oczy, wtedy czuję się jakby nikogo nie było wokół, gdy śpiewam czuję się inaczej niż zwykle, tak magicznie jakby istniała tylko muzyka i ja.
- Okej świetnie, mamy to - usłyszałem głos Scootera gdy zaśpiewałem ostatnią linijkę piosenki.
- Yeahhh - uśmiechnęła się moja kompanka - świetnie ci poszło Justin - przytuliła mnie.
- Tobie też Ari - odwzajemniłem uścisk i podszedłem do mojego dumnego menagera, uściskał mnie.
- Dobra robota Justin, chodź posłuchasz - ruszyłem za nim stawając przy masie różnych guzików.
Koleś zajmujący się nagraniem puścił nam nasz kawałek. Wsłuchiwałem się w każdy dźwięk, rzeczywiście poszło naprawdę świetnie. Ariana bez przerwy się uśmiechała, ta dziewczyna tryska energią. Zaśmiałem się cicho i schyliłem głowę w dół. Stała z założonymi rękoma, kiwając głową w rytm muzyki. Jej kucyk wirował na różne strony.
Gdy wysłuchaliśmy piosenki do końca Scooter zaproponował abyśmy poszli coś zjeść. Zgodziliśmy się więc wszyscy w trójkę udaliśmy się do restauracji, która znajdowała się na trzecim piętrze w tym samym budynku.
* Oczami Emily *
- Popatrz - pisnął Jaxon wyrywając mnie z moich myśli
- Co skarbie ? - popatrzyłam na niego, wskazywał mi domek z piasku. - Jakie śliczne, super - uśmiechnęłam się - może zostaniesz budowniczym albo artystą.
- Będę taki jak Justin. Zacznę śpiewać a potem zamieszkam z ładną dziewczynką - zaśmiałam się, ten chłopiec jest świetny.
- Haha, chodźmy coś zjeść - wstał łapiąc mnie za rękę i wróciliśmy na koc, Jeremy leżał na leżaku a Jazzy przeglądała jakąś książeczkę.
- Tatooo - odezwała się dziewczynka.
- Tak ? - odparł jej ojciec.
- Mogę iść do wody ale tak nie daleko - zapytała
- Skarbie.. sama nie możesz, popatrz jaka tu duża woda.
- Ja z tobą pójdę - uśmiechnęła się a Jeremy skinął głową co oznaczało że pozwala. Jaxon usiadł na kocu wcinając kanapkę a ja biorąc do ręki shake ruszyłam z Jazzy w kierunku wody. Dziewczynka piszczała z radości gdy chłodna fala oblała jej stopy, zachichotałam. Usiadłam na piasku a ona chodziła przy brzegu po wodzie. Założyłam na oczy okulary gdy do mnie podbiegła.
- Patrz! - usłyszałam jej radosny głos
- Hm ? - patrzyłam w kierunku gdzie dała palec i ujrzałam małego szczeniaka.
Mała do niego podbiegła.
- Hej czekaj ! - ruszyłam za nią, była szybka chodź miała tylko 6 lat.
Dobiegłam w miejsce gdzie się zatrzymała. -nie ruszaj go Jazzy! - rzuciłam ostrzegawczo.
- Ale patrz jaki słodki - kucnęła obok niego a pies trącił ją nosem, tak że spadła usiadł jej na kolana i zaczął ją lizać.
- Jazzy wstawaj- chwyciłam jej rękę
- Weźmy go - prosiła mnie
- Nie możemy, to pewnie czyjś pies będą smutni jak się zgubi.
- On nie ma nawet obroży, jest taki mały no proszę - prawie zapłakała
- Ej nie płacz, weźmiemy go do twojego taty i zobaczymy co powie.
- Dziękuję - przytuliła mnie mocno- piesku chodź - pobiegła w stronę Jeremiego a szczeniak i ja za nią.
- Tato! Tato! - mówiła.
- Co się stało ? - popatrzył na nią
- Możemy go wziąć - w tym momencie ja i pies dobiegliśmy do koca gdzie siedzieli Jaxon i jego tato.
- Co to za pies ? - popatrzył na szczeniaka który słysząc ton Jeremiego skulił pysk w piasek.
- Tato weźmy go - Jazzy miała łzy w oczach
- Um.. byliśmy koło wody i zobaczyliśmy go, jest mały i nie ma obroży. Pomyślałam że możemy go wziąć do domu i zrobić ogłoszenie w przypadku gdyby ktoś go szukał, jak nie zostałby z nami.- odpowiedziałam na jego pytanie
- Tatoo proszę popatrz na niego - Jazzy usiadła obok psa tuląc go do siebie obok niej Jaxon.
- Egh chyba jestem przegłosowany- westchnął- no dobrze weźmiemy go i zrobimy tak jak mówi Emily
- Dziękuję- Jazzy rzuciła mu się na szyję wraz z Jaxonem a pies szczekał i skakał obok nich.
Zaśmiałam się.
Spojrzałam na telefon wskazywał godzinę 16:15.
- Już, już spokój - zaśmiał się- zbieramy rzeczy i do domu - wstali a ja złożyłam koc i schowałam do torby, to samo robiąc z parasolem przeciwsłonecznym. Jeremy wziął resztę i biorąc Jaxona na ręce ruszył w kierunku auta. Za nim ja i Jazzy z psem na rękach. Załadowałam rzeczy do bagażnika i usiadłam w przodzie, gdy tata Jusa zapinał szeroko uśmiechnięta dziewczynkę, pies położył się między fotelikami, opadając pyskiem na skórzane fotele.
Jeremy usiadł za kierownicą i ruszyliśmy w stronę domu.
* Oczami Jusa *
Po skończonym obiedzie , udałem się do auta. Odblokowując go przyciskiem wsiadłem za kierownicę.
Wycofując z parkingu wjechałem na ruchomą drogę. Ulice L.A. były teraz całe zapełnione,wszyscy wracali z pracy, ustawiając się za BMW, czekałem aż korek trochę przyśpieszy.
***
Zaparkowałem auto w garażu, zdziwiłem się jak miejsce dla auta mojego taty było puste. Zamknąłem samochód i ruszyłem w stronę domu, wyciągając z tylnej kieszeni klucz, otworzyłem frontowe drzwi prowadzące do mieszkania. Ściągając w korytarzu buty wszedłem do kuchni. Nikogo nie było w domu, jeszcze nie wrócili. Biorąc z lodówki puszkę piwa udałem się do salonu, włączyłem telewizor puszczając kanał muzyczny, była reklama, a na kolana wziąłem laptopa. Przeglądałem facebooka gdy usłyszałem śmiech Jazzy i szczekanie psa ? Zdziwiony wstałem i ruszyłem w kierunku holu.
******
Przepraszam za tak długa nieobecność i brak rozdziałów, ale teraz jest mi ciężko cokolwiek dodać.
Ten rozdział piszę chyba z dwa tygodnie. Brak weny znowu mnie dopadł. Na szczęście dziś pod wpływem emocji stwierdziłam że go skończę ;) Mam nadzieję że się podoba.
Jeszcze raz PRZEPRASZAM. Postaram się aby rozdziały pojawiały się przynajmniej raz na tydzień, najczęściej będę je dodawać w sobotę.
Kocham Was <3
Dziękuję za tyle wejść <3
Do następnego Pyśki <3



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz