Wstałam wcześniej niż zawsze , po czym poszłam do łazienki . Justina nie było w pokoju , to słodkie że nazwał mnie księżniczką ale niech nie liczy na to że padnę na jego kolana . Gdy weszłam do łazienki wziełam prysznic po czym tylko w ręczniku wyszłam do garderoby .
-Mmmm . kusisz - usłyszałam i momentalnie się odwróciłam . Ujrzałam Justina który siedział na parapecie przy otwartym oknie .
- Co ty tu kurwa robisz ?! - zapytałam zdenerwowana
- Jakie przywitanie , ktoś tu chyba wstał lewą nogą
- Chuj cię to obchodzi , wyjdź stąd !!
Chłopak się wkurwił po czym podszedł do mnie bardzo blisko , złapał mnie mocno za nadgarstki i pociągnął
- I tak będziesz moja - wycedził przez zęby .
- Żebyś się nie zdziwił .
Popatrzył na mnie jeszcze groźniej po czym puścił tak że upadłam .
- Gnojek - krzyknęłam a on trzasnął drzwiami i wyszedł .
Usiadłam na podłodze i się rozpłakałam , po chwili do mojego pokoju przyszła , a raczej przybiegła mama .
- Co tu się działo ?! - stanęła w progu a za nią Patty , Jane , Amy i Braian .
Wszyscy weszli do mojego pokoju .
- Nic - odpowiedziałam
- To czemu płaczesz i masz całe czerwone nadgarstki a Justin siedzi wkurwiony na dole ?! - nie dawała za wygraną .
- Nic sie nie stało ,!! Możecie wyjść chce się ubrać .
Wszyscy wyszli oprócz mamy ona staneła w progu
- Widzę cie zaraz na dole , musimy porozmawiać .
Kiwnełam glową a ona wyszła . Wybrałam ciuchy ze szafy i poszłam do łazienki , wróciłam przebrana już w to :
Po czym zeszłam na duł , mam siedziała w salonie z reszta , Justin nadal tu był , siedział z nimi .Poszłam prosto do kuchni , za mną przyszła mama , zignorowałam ją i wyciągłam z szafki płatki a z lodówki mleko . Po czym usiadłam przy stole .
- Powiesz co tam się stało ? - zapytała .
- Mówiłam że nic , co w tym nie rozumiesz ?!
- Nie mów do mnie takim tonem !!
- Ale do cholery jasnej nic tam się nie stało!!
- To czemu miałaś czerwone nadgarstki i płakałaś .
- Boo... nie ważne , moja sprawa .
- Czy ty się tniesz ?!
- Nie ale jak będziesz robić aferę z byle czego to zacznę .
- Nawet nie próbuj .
- No dobra - powiedziałam po czym dokańczałam śniadanie .
- Jak zjesz chodź do salonu , mamy ogłoszenie .
Pokiwałam głową . Po 10 minutach gdy moja miska była pusta , wstałam włożyłam ją do zmywarki i poszłam do salonu , patrząc w telefon , nie chciałam patrzyć na Justina .
- Emily do cholery jasnej odłóż już ten telefon , to ważne co teraz powiem .
Popatrzyłam na nią i schowałam telefon do kieszeni .
- i usiądź , koło Justina jest miejsce - wskazała .
- Wole postać .
- Em , prosze cie usiądź tam !
- Kurwa nie będę obok niego siedzieć !
- Emily jak ty się odzywasz , usiądź tam i bez gadania !
Przewróciłam oczami
- Nie i koniec , albo coś mówisz albo idę !
Justin cały czas mi się przeglądał , moja mama usiadła obok niego a ja poszłam na gorę .
- Emily wracaj !!!
Co to za dziewczyna , Justin pójdziesz po nią ?
*Oczami Justina *
- Justin ?
- Emmm .... tak ?
- Pójdziesz po Emily ? Ja nie mam siły już do niej .
- Egh .. no dobra .
Wstałem i poszedłem na górę , grzecznie zapukałem do jej pokoju .
- Mamo idź sobie .
Otworzyłem .
- Emmm ... to ja .
- To tym bardziej idź sobie .
Nie posłuchałem jej i wszedłem do środka , podchodząc do niej .
- Chodź na duł .
- Po co ?
- No chodź prosze .
- Nie mam takiego zamiaru .
- Chodź albo wezmę cię tam siłą .
- Odczep się odemnie .
- Przepraszam za tamto
- Nie ważne wyjdź .
- Emily , podobasz mi się .
- Kurwa , zrozum ja cię nie lubię .
- Ale możesz kochać !
- NIE !
Próbowałem sie powstrzymać aby znów nie chwycić ją tak jak wtedy . Złapałem ją za podbródek i zmusiłem aby patrzyła mi w oczy .
- PRZEPRASZAM
Nic ie powiedziała nadal patrzyła w moje oczy . Westchnęła
- Jak je przyjme dasz mi spokój ?
- Tak i nie - zaśmiałem się
Zaśmiała się i patrzyła nadal na mnie .
- Aż tak ci się podobam - zaśmiałem się
- Egh .. nie , nie ważne , chodź na duł . - Ominęła mnie i szła w kierunku drzwi .
- Czekaj . - złapałem ją za rękę . Popatrzyła na mnie , a ja podeszłem bliżej niej i wbiłem się w jej usta . Przerwała to .
- Co ty robisz ?!
- Przepraszam , chodź już - speszyłem się .
Przewróciła oczami i zeszliśmy na duł .
- Czy teraz łaskawie usiądziesz obok Justina ?
- Tak .
Usiadłem , Em podeszła i powiedziała .
- Ale tu nie ma miejsca .
Chwyciłem ją za biodra i posadziłem na kolanach .
- Już masz .
Wszyscy się zaśmiali oprócz niej .
- No to tak , ja wraz z Brianem chcieliśmy coś powiedzieć . - zaczęła jej mama .
Braian uśmiechnął sie i zaczął : Ja wczoraj oświadczyłem się Marie .
Emily wyszczerzyła oczy i usiadła prosto , widocznie ją zatkało .Szepnąłem jej do ucha : Nie palnij coś głupiego skarbie .
Odwróciła się w moją stronę i również szepnęła : Nie mów tak do mnie .
- No to - mówili dalej - w tą sobotę jest ślub , tzn takie małe przyjęcie , oczywiście wy wszyscy jesteście gośćmi honorowymi .
Emily nerwowo bawiła się palcami , chciałbym ją złapać za rękę ale nie zrobię tego bo szczeli mi w pysk przy wszystkich . Oparłem głowę o oparcie kanapy , Em nadal siedziała prosto .
- Em skarbie , czy coś chciałabyś powiedzieć ?
- Cicho siedź - szepnąłem
- Nie , wszystko rozumiem .- odpowiedziała .
- Ciesze się myszko , chodź tu do mnie .
Wstała a ja popatrzyłem spod byka na Marie , kurde no nie wiele razy udaje się żeby siedziała na moich kolanach , musiała to zepsuć ! - mówiłem w myśłach .
Marie przytuliła ją : Kocham cię skarbie
Ja cb też mamo - odpowiedziała a mnie scisło w żołądku , jak ja bym chciał usłyszeć od niej takie coś . - myślałem .
- Mam nadzieje że mi pomożecie dziewczyny .- mówiła dalej Marie .
- Emm . tak - odpowiedziała Emily a moja mama szeroko się uśmiechnęła .
- Chciałabym zacząć przygotowania już dziś , skarbie czy mogłabyś zamówić tort ? - zwróciła sie do Em
- Tak coś jeszcze ?
- Możesz kupić dekoracje , Justin z tobą pojedzie jak chcesz
Popatrzyły w moją stronę , ja wstałem i stanąłem za Em
- Jasne że pojadę .- uśmiechnęły się .
- Haha , chcecie dziś ?
- Wszystko mi jedno - odpowiedziałem .
- No dobra , to jedzcie dziś , dam wam pieniądze .
Marie poszła na górę i wróciła z portfelem .
- Tam masz kartę kochanie - popatrzyłam na Em
- Okey , to jedziemy ? - zwróciła się do mnie
- Tak , chodź .
Wyszliśmy , ciągle na nią patrzyłem , chciałbym złapać ją przynajmniej za rękę , albo przytulić .
Podeszłem od jej strony i otworzyłem jej drzwi :
- Proszę Księżniczko
Zaśmiała się i dała mi całus w policzek : Dziękuję .
Nie no nie wierze , ona mnie pocałowała jezu ... WOHOOO - moje myśli wariowały .
Pojechaliśmy w stronę miasta . Droga mijała w ciszy Po około 30 minutach staliśmy już pod cukiernią .
- Jesteśmy - uśmiechnąłem się
- Widze - zasmiała się
- No to wychodzimy - wyszłem pierwszy i otworzyłem jej drzwi . - Zapraszam
Wyszła i zaczęła sie rozglądać - pójdziesz ze mną ? - zapytała
- Jasne - uśmiechnęłem sie i poszłem za nia .
Weszła do pomieszczenia , po czym zamówiła tort i wyszliśmy .
- To gdzie teraz ?
- Po jakieś dekoracje ,
- No to wiem gdzie są fajne chodź to niedaleko przejdziemy sie - złapałem ją za reke
- Jus -popatrzyła na mnie
- AH , tak przepraszam - puściłem jej rękę .
Gdy doszliśmy na miejsce kupiliśmy dekoracje po czym wróciliśmy do auta , wsiedliśmy do niego i pojechaliśmy do domu .
- Jesteśmy - powiedziała jak weszła .
- O to super , będziecie tacy dobrzy i rozwiesicie te dekoracje , bo jest dziś czwartek a jutro nie bedzie czasu ?
- tak - usmiechnela sie
- Przyniose drabine - powiedziałem i poszłem
Wróciłem po chwili - no to ty czy ja ? - popatrzyla na mnie
- ty - poruszałem brwiami
- a tylko spójrz na mój tyłek to nie żyjesz - zaśmiała się
- nieee twój tyłek mnie nie interesuje - kłamałem
- Taa bo wierze - zasmiała sie po czym weszła na drabine .
Moje oczy gapiły się tylko na jej tyłek - kurde ona jest boska .
- Haha wcale nie patrzysz - zasmiała sie
- egh .. co ci podać ? - zmieniłem temat
- Te serpentyny możesz - usmiechnela sie
Podałem jej i dalej trzymałem drabine .
Gdy skończyła wieszac zeszła .
- Egh głodna jestem
- Skarbie - zawołała ja Marie
- Tak ? - zapytala
- Mam coś na ciebie , chodz do kuchni
Dziewczyna poszła , ja oczywiście za nią .
- Prosze- uśmiechnęła sie i podała jej talerz
- O jezu , mamo uwielbiam takie niespodzianki - cmoknęła ja w policzek - dziękuję
Jezu jak ja bym chciał żeby mnie tak całowała .
- mmmm pyszne ... Justin chcesz ? - popatrzyła na mnie
- Tak jasne - wziąłem truskawkę
- Czekaj dodamy bitej śmietany - wstała i wyciągnęła z lodówki
- Chcesz ? - popatrzyła na mnie
- Jasne - powiedziałem a ona psikła mi śmietanę w twarz i śmiała się
- Ej - zaśmiałem się
- Plasiam - usmiechneła się
- Jasne - powiedziałem i psikłem jej śmietanę również w twarz - a masz haha - zasmiałem sie
- Ej - zasmiała się - teraz to zlizuj - smiała się
- No jasne - poruszałem brwiami i do niej podeszłem
Ona popatrzyła na mnie - żrtowałam - powiedziała
- A ja nie - zasmiałem się i wziąłem truskawkę po czym ściągnąłem bitą smietane z jej twarzy - mmm pycha
Zaśmiała się i psiknęła bita śmietaną po całych owocach .
- CZekaj mam pomysł , ja bede ci dawał owoce a ty mówisz co to , bedziesz miec zawiazane oczy okey ? - zapytałem a ona kiwnęła głową .
Wzięłem pierwsze owoce i pokolei jej podawałem , za każdym razem , mówila dobrze ,
- Jejku czy ty czegoś nie znasz ?
- Nie - zasmiała się
- Teraz moja kolej - zawiazała mi oczy i podawała kolejne owoce
- za prosta ta zabawa - zasmiala sie


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz