- Mam za co .. ja jestem takim chamem a ty .. mimo wszystko sobie nie poszłaś .. Masz racje nie zasługuje na Ciebie - wstał i ruszył na górę .
- Co ty mówisz , Justin czekaj - pobiegłam za nim. Był o wiele szybszy niż ja , dlatego zanim dobiegłam na górę trochę się zmęczyłam . -Kurwa Justin stój .
Odwrócił się , miał całe czerwone oczy . - Posłuchaj , ty na mnie zasługujesz i proszę cię nie mów tak jak w salonie , ja Cię Kocham , bardzo mocno - powoli do niego podchodziłam , on stał nieruchomo i przyglądał mi się . Gdy byłam już dostatecznie blisko niego złapałam go za rękę ten jednak odciągnął ją i odsunął się ode mnie . Zdziwiło mnie to . Próbowałam nadal podejść bliżej ale odsuwał się ode mnie .
- O co chodzi ? - popatrzyłam na niego zdziwiona
-Egh ... no .. - podrapał się po karku . - no ... pamiętasz tą kłótnie , wtedy co ich wygoniłem ?
- No tak a co ? - popatrzyłam na niego , unikał spojrzenia .
- No ... bo to byli moi przyjaciele i .. no chce żeby wrócili ale ty.. musisz iść ..
Rozdziawiłam usta ze zdziwienia , nie no nie wierze on mnie wyprasza !! co za gnojek - moja głowa prawie że eksplodowała przez przekleństwa rzucane do niego w myślach .
- i ... Musisz iść teraz .. bo oni są .. już pod domem ..
Do moich oczu próbowały nalecieć łzy ale nie chciałam się przy nim rozpłakać .
- Powiem ci jedno , jesteś skończonym dupkiem , ciekawe po jakiego chuja kazałeś mi dzwonić do mojej mamy co kurwa ?! Co ona sobie teraz pomyśli . , Nawet mnie więcej nie proś żebym gdziekolwiek z tobą poszła , mam ciebie dość zjebałeś mi całe wakacje , nie chce cię więcej widzieć .
Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam po taxi , po czym zbiegłam po schodach . Justin szedł za mną . Naciągnęłam na siebie czarną skórzaną kurtkę i wyszłam przed dom . Stało tam czarne auto obok którego stali : Alfredro , Alice , Chaz , Caroline i .. Selena . Gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się złowieszczo . Po czym lekko się uśmiechnęła ale to nie było już do mnie , tylko do Justina który szedł w ich stronę .
- No heej - przytuliła go i pocałowała w policzek . Ten objął ją mocno i złapał za tyłek .
- Emm a co z nią ? - zapytał Chaz , pewnie chodziło mu o mnie bo poczułam na sobie czyjeś spojrzenie .
- Nic , idzie sobie i nie wraca .
- Ale jak nie wraca , jest ciemno i zimno , nie może iść tak sama .
- No to idź do niej ja mam to gdzieś .. - oparł się o auto .
Chaz ruszył w moją stronę a Caroline mało co nie wyskoczyła z siebie .
- Caro spokojnie , - uspokajała ją Alice .
Usiadłam na chodnik czekając na taxi .
- Hej - usłyszałam zza pleców .
- Cześć .. - odpowiedziałam wpatrzona w drogę przede mną .
- Emmm .. zostaniesz ?
- Nie ..
- Dlaczego ?
- Nie chce mieć nic z nim wspólnego , a poza tym moje taxi już jedzie - wstałam .
- A co jest ? - złapał mnie za nadgarstek i próbował odwrócic w swoją stronę .
- Nic .. jadę do domu cześć .. - zaczęłam otwierać drzwi
- Ej czekaj .. zobaczymy się jeszcze kiedyś ?
- Raczej nie .. - wsiadłam do auta i powiedziałam kierowcy adres po czym ruszyliśmy do domu .
Tutaj mogłam już spokojnie się rozpłakać .
Po jakiś 10 minutach byliśmy już pod domem . Zapłaciłam kierowcy i wyszłam . Przed dom wyszła mama .
- Co ty tu robisz ? - zdziwiła się a ja nic nie odpowiedziałam tylko po prostu się do niej przytuliłam .
- Chce na górę .. mamo nie chce do niego więcej nie chce go widzieć .. - płakałam mocniej
- Czy on cię ..
- Niee , ale ja mam go dość ..
- Okey skarbie . - objęła mnie mocno i poszliśmy do domu .
Jane podbiegła do nas z Amy
- Co się stało ? - zapytała zmartwionym głosem
- Nic , takiego , chcę iść do siebie ...
Wyminęłam je i poszłam na górę .Moje oczy nadal były całe wilgotne od płaczu . Otworzyłam drzwi i rzuciłam się na łóżko , wtulając się w poduszki i płacząc tak głośno że nie słyszałam nawet jak do pokoju weszła mama i usiadła na moim łóżku .
- Kochanie cichutko , powiedz mi co tam się stało ?
- No .. nic proszę , zostaw mnie - płakałam dalej
- Żartujesz sobie , nic się nie stało . To dlaczego tak płaczesz ? - nie dawała za wygraną .
- Bo jestem głupia i naiwna ..
- Co ty mówisz ?! Nie jesteś głupia a tym bardziej naiwna . Widocznie Justin okazał się innym niż myśleliśmy
- Jestem ...
- Córeczko nie mów tak , chodź tu do mnie
Wstałam i wtuliłam się w jej ramiona . W nich czułam się bezpiecznie , tutaj ustawał płacz i powracał dobry humor . - Myszko wiesz że jutro jest moje przyjęcie . Dasz rade czy mam je przełożyć ?
- Nie mamo , nie możesz przekładać czegoś co jest dla Ciebie ważne . Ja będę na tym przyjęciu .
Wytarła mi łzy - moja malutka Księżniczka
Uśmiechnęłam się i jeszcze raz mocno ją przytuliłam .
- Dziękuje za wszystko mamo .
- Niema za co skarbie . Jesteś głodna ?
- Tak , tylko pierwsze musze się odświeżyć
- Dobrze to czekam na dole
- Okey - uśmiechnęłam się i wziełam ręcznik z szafki po czym poszłam do łazienki . Rozebrałam się i weszłam pod gorące strumienie prysznica które już po chwili oblewały moje ciało . Namydliłam je i spłukałam to samo zrobiłam z włosami , wzięłam szampon i wmasowałam w włosy po czym dokładnie spłukałam . Gdy byłam już w lepszej formie wyszłam zakręcając kurek i owijając sie recznikiem . Moje mokre stopy stapały po zimnych płytkach prosto do pokoju . Zatrzymały się przy szyfladzie z bielizną . Wziełam czysta i wróciłam do łazienki . Założyłam ją po czym wyszłam i ubrałam długą koszulkę która służyła za moja pidżamę Po czym zeszłam na duł , w jadalni siedzieli już wszyscy . Gdy Jane mnie zobaczyła podbiegła do mnie i mocno przytuliła - Tak mi przykro
- Już jest okey spokojnie
Usmiechęła się lekko i rozlużniła uścisk . Popatrzyła na mnie po czym złapała za ręke i pociągnęła w w stronę stołu . - Na pewno jest okey ? - zapytała Amy
- Tak - uśmiechnęłam się lekko i podeszłam do niej przytulając ją - przepraszam - szepnęłam a ta mocniej mnie przytuliła
- No spoko - uśmiechnęła się - ja tez przepraszam . Posłałam jej uśmiech i usiadłam na wolne miejsce .
- Smacznego Kochani - powiedziała mama podając posilek .
- Dziękujemy - odpowiedzieliśmy po czym zaczeliśmy jeść .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz