Zamrugała z wrażenia .
- O mój Boże Justin .. - podziwiała widoki - tu jest ślicznie , jejku .
- Cieszę się że Ci się podoba , ale to nie wszystko - Staliśmy dopiero na początku , piknik był trochę dalej , złapałem ją za rękę i poszliśmy .
- Czy to daleko ?
- Nie kochanie .
Uśmiechnęła się , miałem rację , nie było daleko , parę kroków od nas . Szybko tam trafiliśmy . Otworzyła szeroko oczy
- Kiedy ty to wszystko przygotowałeś ?
- A czy to ważne ?
- Niee - uśmiechnęła się przytulając się do mnie - jest super , dziękuję .
- Nie masz za co - przytuliłem ją całując w czoło . - to ja Ci dziękuję .
Wtuliła się we mnie , czułem się zajebiście mogąc znów trzymać moją królewnę w ramionach . Jej zapach przenikał na całe moje ciało .
- Nawet nie wiesz jak Bardzo cię Kocham ... - uniosłem jej głowę wpatrując się w jej oczy . Były śliczne jak zwykle .
- Ja Ciebie tez Justin - o kurwa kurwa kurwa czy ona to powiedziała ?! Ześwirowałem czy co ? Kurwa ona mi wybaczyła kocha mnie takiego dupka kocha kurwa kocha . Pocałowałem ją delikatnie okazując jak najwięcej czułości .
- Chodź usiądziemy - wziąłem ją za rękę i pociągnąłem w stronę koca . Usiedliśmy na puszystym materiale .
- Widziałem że mało tam zjadłaś ale tu się nie wymigasz - wyciągnąłem z kosza kanapkę podając jej .
- Justin ale ja nie jestem głodna ..
- Emily bez gadania proszę weź to - przewróciła oczami biorąc ode mnie kanapkę .
- Smacznego - uśmiechnąłem się wyciągając również dla siebie
- Dziękuję i nawzajem - odwzajemniła uśmiech ukazując swoje śliczne białe zęby .
- Mówiłem Ci już że bardzo cię kocham ?
- Tak mówiłeś - uśmiechnęła się chichocząc
- Ale powtórzę jeszcze raz Kochammm Cięęęęęęęęęęę - krzyknąłem
- Justin wariacie przestań - zaczęła się śmiać
- Heh - uśmiechnąłem się a ona usiadła plecami do mnie opierając głowę o moją klatkę piersiową .
Objąłem ja ramieniem i przytuliłem mocno .
- Ślicznie tu - uśmiechnęła się wtulając się bardziej we mnie .
-Wiem skarbie .
Siedzieliśmy tak cicho w siebie wtuleni gdy zadzwonił jej telefon .
- Przepraszam muszę odebrać - wstała odchodząc trochę
- Dobrze - szepnąłem . Dlaczego nie mogła porozmawiać obok mnie ? kto do cholery dzwoni ?
Niby powiedziała mi że mnie kocha ale do cholery chyba nie ufa .. Poczułem się zraniony , wstałem zbierając koc i koszyk . Emily wróciła .
- Już jedziemy ?
- Tak .. - powiedziałem obojętnie idą na przód .
- Coś się stało ?
- Nie nic .. - szedłem dalej
- okay .- posmutniała . Ona kurwa ,egh .
Gdy doszliśmy do auta wrzuciłem kosz i koc do tyłu sam siadając za kierownicą .
- Justin do cholery co jest ? - warknęła siadając na miejscu pasażera .
- Nic ! - odpaliłem silnik .
- Zaczekaj ! - wysiadła z auta .
- Co ty robisz ?
- Idę na nogach !
Kurwa znowu to robię znów jestem tym zjebanym idiotą .
- Emily zaczekaj .. - podbiegłem do niej łapiąc za ramię .
- Po co ?! ty sobie jedź z tymi humorkami a ja się przejdę .
- Zgłupiałaś , nie zostawiłbym cię tu .
Nie odezwała się , jej wzrok utkwił na napisie "Hollywood"
- Emily no bo .. czuję że mi nie ufasz .
- Ufam .
- Wiesz nie widać tego .
- A jak do cholery mam pokazać ci że ci ufam ? - skrzywiła się i dała ręce skrzyżowane na klatkę piersiową
Podrapałem się w tył głowy - no zaufaj mi ..
- Przecież ufam .. - szepnęła .
- To kto do Cb dzwonił .?
- Jane , wydzierała się na mnie bo nie ma mnie na przyjęciu , nie chciałam rozmawiać przy tobie bo byś się zmartwił że mam przechlapane a mi z tobą było tu dobrze ...
Dobra .. zwariowałem jprdl jaki ja bojaźliwy egh i jeszcze byłem dla niej oschły .. kurwa czemu ta zjebana strona mnie sobie nie pójdzie , Kurwa znikaj nie potrzebuje cie .
- Przepraszam .. - wyszeptałem przytulając ją - nie wiedziałem ..
- Dobrze rozumiem .. - wtuliła się
- Kocham Cię
- Tak wiem , ja Ciebie też
Pocałowałem ją delikatnie i wróciliśmy do auta .Usiadła ponownie na miejscu pasażera a ja za kierownicą .
Odpaliłem silnik i ruszyliśmy .
- Proszę jedź teraz wolniej
- Dobrze kotek - uśmiechnęła się
Jechałem w miarę powoli , nienawidziłem takiej jazdy była dla mnie jak monotonne chodzenie do szkoły tą samą ścieżką ale robiłem wszystko aby zadowolić brunetkę obok mnie dla niej jestem w stanie zrobić wszystko , jest moim tlenem . Bez niej życie traci sens . Jest narkotykiem , uzależnia sprawia że z dnia na dzień pragnę jej bardziej . Nadal nie potrafię zapomnieć dlaczego ja byłem z Seleną ? Tak wiem jestem idiotą użalam się nad sobą .
- Justin nad czym tak myślisz ? - Emily wyrwała mnie z powrotem do rzeczywistości .
- Umm .. nadal nie potrafię sobie wybaczyć tego że byłem kompletnym idiotą . ja
- Justin stop ! przestań żyć przeszłością , wybaczyłam ci , jestem obok i nigdzie się nie wybieram , chyba że zmienisz zdanie .
- Nigdy .
- Więc przestań proszę , nienawidzę jak tak się użalasz .
- Ale to prawda !
- Bardzo cierpiałaś prawda ?
- Umm.. - spuściła głowę
- Odpowiedz mi .
- No tak bo ...
- Bo ?
- Byłam i jestem w tobie zakochana , ja kurwa nie mogę bez ciebie żyć , nie odchodź więcej proszę ja chce zasypiać z myślą że rano przyjdziesz przywitasz się ze mną powiesz " Dzień Dobry Księżniczko " ja chce czuć twoją obecność ..
- Emily skarbie tak mi przykro .. przepraszam ja obiecuję że nie będziesz już sama , będę zawsze twój nawet jeśli ty będziesz miała mnie dość ja nadal będę twój ..
- Kocham Cię tak cholernie mocno .
- A ja Ciebie tez tak cholernie mocno .
Nasza rozmowa dobiegła końca , zaparkowałem samochód pod domem Em .
- Umm.. nie chcę tam iść .
- Jestem przy tobie .
- Okay .
*Oczami Emily *
Wysiadłam z auta , Justin również podszedł do mnie łapiąc moje chude ciało w tali i przyciągając do siebie .
Szłam wolnym krokiem w stronę drzwi , mocno trzymając rękę mojego chłopka . Tak dobrze słyszycie mojego chłopaka , nadal nie mogę uwierzyć że dalej jesteśmy razem .Byłam cholernie zdołowana po tym jak mnie zostawił ale nie mogłam mu tego powiedzieć , za bardzo się przejmował zwalał na siebie winę . A tak naprawdę wina była po naszej stronie , ja za bardzo się przywiązałam i za dużo sobie obiecywałam a on miał zbyt wielką pewność siebie , myślał że może mieć każdą . Lekko uchyliłam drzwi wpychając swoje drobne ciało do środka .
- Jestem - szepnęłam
Mama siedziała na kanapie wraz z Pattie i swoim mężem . Gdy Jane zobaczyła że Justin podjechał na podjazd razem z Amy i Harrym zbiegła na duł .
- Gdzie ty do cholery byłaś ?!
- Mamo ..przepraszam .
- Przepraszam ?! zostawiłaś mnie w dniu mojego przyjęcia ślubnego !
Kurwa przeprosiłam ją ona nie mogła mnie tak traktować .
- A ty ?! Po ilu latach przypomniałaś sobie że masz córki . ?
Mama ucichła . - no właśnie więc proszę nie wypominaj mi że nie było mnie 2 godziny na twoim przyjęciu , to nic wielkiego .
- Moje przyjęcie się skończyło a ty jak nadal chcesz traktować mnie jak szmatę to wiesz .. możesz wracać do tatusia .
Ścięło mnie jak rodzona matka mogła mi tak powiedzieć . Rozpłakałam się . Pattie podeszła do mnie i mnie przytuliła .
- Wiesz trochę przesadziłaś- zwróciła się do mojej matki .
Płakałam w ramię Pattie .
- Jak tego kurwa chcesz to wyjadę , zawsze byłaś dla mnie suką ! - rzuciłam do niej i pobiegłam na górę .
- Emily ! - Justin rzucił się za mną biegiem .Trzasnęłam drzwiami i usiadłam na podłodze obok łóżka , Justin kucnął obok mnie przytulając się do mojego boku .
- Skarbie , będziesz mieszkać u mnie ..
- Nie , wracam do Nowego Yorku ..
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
..
.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz