Justin wstał po czym powiedział do mnie :
- Chodź jedziemy do domu -wstałam za nim a on złapał mnie za rękę a z blatu zgarnął kluczyki . - czekaj zanim wyjdziemy ... zawsze chciałem "coś" tu zrobić - zatrzymał się i przycisnął mnie do ściany napierając na mnie całym ciałem . Nachylił swoje wargi i już po chwili zawzięcie całował . Odwzajemniałam każdy jego pocałunek . Nasze usta grały w tę samą grę . Jus chwycił mnie za uda biorąc na ręce i dociskając bardziej do ściany . Wplątałam palce w jego brunatne włosy . Przeniósł swoje swoje pocałunki na szyję . Odchyliłam głowę a ten zaczął ssać moją skórę .
- Teraz już widać że jesteś moja - uśmiechnął się między pocałunkami i znów wrócił wargami na moje . Muskał je lekko prosząc o większy dostęp . Rozchyliłam usta a on wsunął się w nie językiem . Nasze języki owinęły się wokół siebie . Całujemy się tak bez końca jakby ktoś zatrzymał czas , przestała istnieć rzeczywistość .Tylko my nic więcej . Gdy Jay odrywa ode mnie swoje rozpalone wargi , czas zaczyna ruszać a ja stoję nieruchomo próbując złapać oddech . Wpatruje się w niego a on tylko stoi przede mną , ręką przeczesując włosy . Na jego twarz wkrada się uśmiech .
- Teraz możemy już iść - mówi w końcu ponownie się uśmiechając .
Odwzajemniam i poprawiam bluzkę - mhm chodźmy . - łapie mnie za rękę i wychodzimy . Zatrzymujemy się . Ja oglądam widoki , duże błękitno- zielone jezioro i drzewa wokoło sprawiają że jest tu magicznie . Jus zamyka drzwi a potem obejmuje mnie od tyłu
- Pięknie prawda ? - szepta mi do ucha a po moim ciele przechodzi lekki dreszczyk .
- Tak , ślicznie . Justin - odwracam się w jego stronę - jak ty tu trafiłeś ?
Uśmiecha się - Jak byłem mniejszy przyjeżdżałem tu z tatą i jego kolegą na ryby . Wtedy było tu trochę inaczej , gorzej .
- Dlaczego ?
- Bo nie było ciebie obok- przytula mnie do siebie a ja wtulam się napajając się jego zapachem .
- To słodkie Justin - przytulam się bardziej
- Ty jesteś słodka - rumienię się i chowam twarz w jego klatkę piersiową . - to było oczywiste skarbie - obejmuje mnie i schodzimy po schodach . Uśmiecham się , Jus otwiera mi drzwi i siadam na miejscu pasażera .
- Przyjedziemy tu jeszcze kiedyś ? - pytam gdy siada na swoje miejsce .
- Kiedy tylko będziesz chciała - przekręca kluczyk w stacyjce a ja zapinam pas . Wycofuje a ja już ostatni raz patrzę na drewniany mały aczkolwiek przytulny domek . Jedziemy wąską dróżką aż do czasu gdy Jus włącza się do wieczornej jazdy . Droga mija nam w ciszy , w tle słychać tylko piosenkę Eda Sheerana - Kiss Me . Zaczynam ją nucić , jest taka ... uspakajająca ? sama nie wiem . Patrzę przez szybę i widzę mój dom ... były . Dlaczego moja matka musi taka być ? Po policzku płynie mi łza , szybko ją wycieram . Justin wjeżdża na parking , w domu świeci się światło dlatego że Jeremy jest w środku . Wysiadam i czekam na niego , łapie mnie za rękę przyciskiem przy kluczach zamykając auto . Gdy weszliśmy do domu , Jazzy i Jaxon przybiegli nam na spotkanie .
- Justin ! - Jazzy pisnęła wdrapując się na jego ręce , ten schylił się i wziął ją a Jaxon wyciągnął ręce do mnie . Uśmiechnęłam się i już po chwili go trzymałam .
- Gdzie tato ? - Jus patrzył na Jazzy .
- W kuchni . - słysząc to ruszyliśmy w tamtym kierunku .
Jeremy był przy kuchence i mieszał coś w garnczku .
- O już jesteście ? To świetnie akurat kończę kolację . Także wszyscy do łazienki umyć ręce i wracać mi tu szybko ! - zaśmiał się a my poszliśmy do łazienki , umyliśmy ręce dzieciom a one pognały do kuchni .
- Jaxon cię polubił . - Jus się uśmiechnął .
- Tak myślisz ? - popatrzyłam na niego po czym wycierałam ręce w puszysty biały ręcznik .
- To widać skarbie , świetnie się dogadujesz z małymi dziećmi .-uśmiechnęłam się
- Tobie też nie idzie źle - odwzajemnił po czym złapał mnie za rękę
- Chodź , jestem głodny .
Zeszliśmy na duł , prosto do jadalni , gdzie przy stole siedziały już dzieci ,
- No w końcu ile można myć ręce - zawołał Jeremy - chyba że wy..
- TATO ! nie my nic - Justin podrapał się w kark - co na kolację ? - próbował zmienić temat
- Spaghetti , pamiętam że to lubiłeś - uśmiechnął się
Oczy Justina rozbłysły - uwielbiam - odwzajemnił po czym usiadł a ja obok niego , wcześniej przynosząc sok pomarańczowy . Jeremy poszedł do kuchni a po chwili już niósł kilka talerzy .
- Może panu pomogę ? - wstałam patrząc na niego .
- Po pierwsze mam na imię Jeremy i nie mów do mnie pan , to mnie postarza - zaśmiał się - i nie , siedź spokojnie , poradzę sobie .
- Dobrze - usiadłam na miejscu . Po chwili wszyscy zaczęliśmy jeść . - Mmm pyszne - mruknęłam biorąc do buzi makaron - świetnie pan eee tzn świetnie gotujesz - uśmiechnęłam się
- Dziękuje , ciesze się że smakuje a Tobie Justin ? - popatrzył na syna
- Przecież wiesz , pyszne jest - również się uśmiechnął .
Gdy skończyłam wzięłam ich brudne talerze i dałam do zmywarki , do kuchni przybiegł Jaxon
- Co tam mały ? - kucnęłam obok niego .
- Nudzi mi się , tata rozmawia z Justinem a ja nie chcę oglądać bajki z Jazzy - popatrzył na mnie
- To chodź - wzięłam go na ręce - w coś się pobawimy
- Jesteś fajna , Selena nie chciała się ze mną bawić - o tak fuck yeah i co teraz zdziro ! moja podświadomość wirowała , w końcu jestem lepsza ! Poszliśmy na górę do pokoju Justina .
- Co byś chciał robić ? - popatrzyłam na niego a on wszedł na łóżko Jusa i zaczął skakać . Zaczęłam się śmiać , robiłam mu zdjęcia gdy do pokoju wszedł Justin .
- A wy co tu robicie ? - uśmiechnął się .
- NIC - Jaxon krzyknął zatrzymując się
- Ej mały , ja z tobą co ty na to ? - Justin wskoczył na łóżko i skakał razem z nim , ja zwijałam się ze śmiechu , mój chłopak jest baardzo dorosły - przeciągnęłam o w myślach .
- hahha nie żeby coś , ale trampolina jest w ogródku- zaśmiałam się Jaxon i Justin zatrzymali się .
- Kto pierwszy na dole ! - mały zaśmiał się
- Jaxon i ja czy ty ? - Justin poruszał brwiami .
- Ja mam biegać ? i to z tobą , przegram przecież - wydęłam dolną wargę .
- Dasz radę - uśmiechnął się i razem z Jaxonem na rękach zaczął biec na duł
- Ej ! - ruszyłam za nim niestety tak jak się spodziewałam na schodach zwolniłam , Justin był już koło wejścia na taras . - To nie fair - biegłam za nim , a ten tylko się śmiał . Gdy byłam już prawie koło niego Justin znów przyspieszył i wybiegł na ogród .
- KURDE ! - biegłam najszybciej jak mogłam ale no oczywiście pan "długie nogi , biegający jak gepard " wygrał .
- YEAH wygraliśmy Jaxon - zaśmiał się i przybił z nim "żółwika "
- PFFFFFFFFFF - pokazałam im język próbując złapać oddech . Jaxon był już na trampolinie z Justinem i skakali . - pójdę po picie
- Przyniesiesz mi ? - zeskoczył z trampoliny podchodząc do mnie .
- Chciałbyś - chciałam ruszyć ale chwycił mnie za nadgarstek .
- A jak ładnie poproszę ? - zbliżył się do mnie
- To się zastanowię - pochylił się i delikatnie musnął moje usta
- Mhmm czyli co ? przyniesiesz ? - mruknął mi do ucha . PRZESTAŃ ! - warknęłam w myślach , nogi mam jak galareta , co on robi ze mną robi .
- ehem - odparłam nie mogąc powiedzieć nic więcej .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz