poniedziałek, 28 lipca 2014

Rozdział 30

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

*Oczami Jusa* 
 Gdy tylko wpadliśmy na pomysł spaceru do parku, od razu ruszyliśmy w tamtym kierunku. Odruchowo złapałem rękę Emily napotykając przy tym jej spojrzenie. Przeszywała mnie swoimi niebieskimi oczami, uśmiechnąłem się co odwzajemniła. Miała uśmiech najśliczni8ejszy pod słońcem, moja mała księżniczka. 
Będąc na miejscu odpiąłem smycz od obroży psa, ten natychmiast  rzucił się do biegu. Zaśmiałem się i wraz z Em usiadłem na ławce.
- Zimno Ci ? - zapytałem obejmując ją ramieniem.
- Uhm - wtuliła się przymykając oczy.
Przytulałem ją, pocierając jej ramiona aby było cieplej. Szczeniak biegał wkoło naszej ławki, skąd w nim tyle energii ? Zaśmiałem się cicho pokręcając głową.
- Popatrz na psa - uśmiechnąłem się szeroko. 
Podniosła głowę i spojrzała na psa, widząc go biegającego wokoło naszej ławki od razu się uśmiechnęła,
- Niezły co nie ? 
- Tyle energii - pokręciła głową i zachichotała.
Wstała i złapała go na ręce, przytulając do siebie. Polizała ją po twarzy, po czym położył pysk na jej ramię. Znowu się uśmiechnęła, na co ja promieniowałem, naprawdę. Widząc jej uśmiech od razu poprawiał mi się humor. Gdy byłem zły, wkurwiony wystarczyło żeby się uśmiechnęła. Zrobiłbym wszystko aby była szczęśliwa. 
- Justin ? - odezwała się patrząc na mnie 
- Hm ? - oderwałem się od rozmyśleń i wstałem. 
- Wracamy ? Późno już i nam zimno - wskazała na psa, który tulił się do niej lekko drżąc.
- Jasne skarbie - uśmiech - może chcesz moją bluzę ? 
- Nie, tobie też będzie zimno, po prostu mnie przytul i będzie okej - zachichotałem i objąłem ją ramieniem.

*

- Popatrz - Em wołała mnie z sypialni gdy kończyłem prysznic.
- Hm ? - wyszedłem owijając biodra puszystym ręcznikiem. Dziewczyna patrzyła na małą kulkę śpiącą na naszym łóżku. 
- Słodki jest - zagruchała przytulając go do siebie. Uśmiechnąłem się po czym skinąłem głową znikając za drzwiami łazienki. 
Wytarłem całe ciało, następnie zakładając na siebie bokserki Calvina Kleina. Spryskałem się ulubionymi perfumami z Playboya a włosy poprawiłem przeczesując je ręką, czyli jak zawsze. Jest okej. Gasząc światło wyszedłem z łazienki prosto do przyciemnionego pokoju. Em leżała z psem, przeglądając coś w internecie. 
- Łazienka wolna - szepnąłem do jej ucha, ta natomiast zamknęła laptopa i pociągnęła mnie za szyje tak że nasze twarze dzieliły centymetry. Musnąłem jej malinowe usta, po czym cmoknąłem ją w czoło i wstałem, uśmiechając się. Przegryzła dolną wargę i wstała biorąc z szuflady bieliznę a z szafy moją koszulkę.
Po czym znikła za drzwiami łazienki. Wsunąłem się pod kołdrę, pies położył pysk na poduszkę wtulając się w nią, już po chwili mogłem usłyszeć ciche pochrapywanie i dźwięk wody w łazience. Chwyciłem telefon i napisałem SMS do Scootera.  


 Wysłałem wiadomość po czym opadłem na poduszki, usłyszałem wibracje co oznaczało, że przyszła nowa wiadomość. Przesunąłem palcem po ekranie i wyświetlił się SMS od mojego menadżera.

Przeczytałem wiadomość po czym zablokowałem telefon i odłożyłem na szafkę nocną. W tej chwili z łazienki wyszła Em, moja koszulka sięgała jej za tyłek odsłaniając kilka szczegółów jak zgrabna dupa w doskonale pasujących czarnych majtkach mm... Mój "kolega"  dawał swoje znaki życia. 
- Hej skarbie - szepnąłem uwodzicielsko do jej ucha gdy tylko wsunęła się pod kołdrę obok mnie. Mogłem poczuć jej truskawkowy żel pod prysznic. Objąłem ją ramieniem a ta przytuliła się do mojego boku. 
- Dobranoc Jus - cmoknęła mnie w usta. 
- Dobranoc Shawty -  uśmiechnęła się gdy musnąłem jej czoło i przytuliłem ją bardziej do mojego nagiego torsu. Już po chwili mogłem usłyszeć jak równomiernie oddycha, co oznaczyło że już spała.

*

Obudziłem się przez chłodny powiew który wleciał do pokoju z uchylonego okna, otulając moje nagie ramiona. Przetarłem oczy rękoma i rozejrzałem się po pokoju, miejsce obok mnie było puste. Usiadłem na łóżko tak, że moje nogi dotykały chłodnych paneli. Przeczesałem palcami swoje brunatne włosy i wstałem podchodząc do okna. Zobaczyłem tam Emily wraz z psem. Bawiła się z nim rzucając mu jakąś piszczącą zabawkę, uśmiechnąłem się sam do siebie, pokręcając głową z rozbawieniem. Właśnie miałem zejść na dół, gdy zadzwonił  mój telefon - Zayn - o kurwa - powiedziałem na głos. Zayn, mój kumpel od dzikich imprez, narkotyków, dziwek i tym podobnych. Przeciągnąłem palcem po ekranie, odbierając. 
- Siema stary - usłyszałem po drugiej stronie.
- Elo Bro, co tam ? - oparłem się o ścianę nadal patrząc na Em, wiatr rozwiewał jej włosy. 
- No jest sprawa - przerwał na chwilę - impreza. Dziś. Laski. Dragi. No wiesz jak zawsze - cicho zachichotał i mimo, że go nie widziałem mógłbym przysiąc że się szczerzy jak wilk z Czerwonego Kapturka. Zaśmiałem się. - Wchodzisz w to ? 
- Jasne że tak - uśmiechnąłem się - o której ? - spojrzałem na zegarek wskazywał 12 A.M. 
- Hmmm.... o 9:30 P.M. bądź pod klubem 
- Okej, to nara Bro 
- Siema - rozłączył się a ja zakładając na siebie luźne dresy zbiegłem na dół.
Emily właśnie ściągała bluzę a pies biegł w moją stronę.
Kucnąłem i pogłaskałem go po głowie - hej mały - zaszczekał i pobiegł do kuchni, wcześniej robiąc kilka okrążeń wokoło mnie. Trącił łapą miskę z woda i cicho zaskomlał. Popatrzyłem w jego kierunku, miska była pusta. Wszedłem do kuchni, napełniłem ją i podstawiłem przed jego mokrym nosem. Ten radośnie pomerdał ogonem i wypił całą zawartość, następnie pobiegł do salonu, wskakując na kanapę opadł na nią pyskiem. Zaśmiałem się cicho gdy do kuchni weszła Em. 
- Hej skarbie - przywiała się słodkim głosem. 
- Cześć piękna - musnąłem jej czoło - jak było z psem ?
- Dużo biegaliśmy a raczej ja za nim bo uciekał - opadła na krzesło zmęczona - Kochanieeee ? - przeciągnęła "e" 
- Hmm ? - podniosłem wzrok znad telefonu 
- Zrobisz mi kawę ? Chcę wziąć prysznic. 
- Nie ma sprawy - posłałem jej uśmiech.
- Dziękuję misiu - cmoknęła mnie w policzek i pobiegła na górę. Odłożyłem telefon na stół i nalałem wody do czajnika, po czym usiadłem przeglądając Instagram.  Dodałem moje zdjęcie z Emily. 
 
You All That Matters To Me ...  @EmWhite 



Następnie wyszedłem z Aplikacji, wchodząc na Twittera, tweetnąłem : 
Śniadanko z moją Kochaną @Emilyxo mniam... #pycha
Od razu kilka tysięcy ludzi dodało to do ulubionych, czy też przesłało dalej. Nie odbyło się bez komentarzy. 
Zrobiłem Em kawę i tosty, właśnie wtedy gdy schodziła po schodach.  
- Śniadanie ? - pisnęła i przytuliła mnie mocno, zaśmiałem się i pokiwałem głową - Kocham Cię wiesz ? 
- Ja Ciebie też Księżniczko - musnąłem jej czoło - Jedz skarbie półki ciepłe - uśmiechnąłem się i usiadłem na przeciwko niej, popijając kawę. - Gdzie mój tato z dziećmi ? - zapytałem przełykając kolejny łyk gorącej cieczy. 
- Wyszli gdzieś jakoś o 11:30 A.M.  - odpowiedziała połykając kęs kanapki. 
- Mhm - mruknąłem w odpowiedzi- Skarbie pójdę do sklepu, muszę kupić kilka rzeczy - wstałem od stołu, dając mój kubek i talerz do zmywarki. 
- Uhm, okej - zagryzła dolną wargę, po czym wróciła do śniadania. 
- Wrócę niedługo - pocałowałem ją w policzek a ona skinęła głową. 
Pobiegłem na górę, zakładając na siebie szarą bluzę z kapturem i czarne spodnie, które jak zwykle miałem opuszczone w kroku. Psiknąłem się perfumami i przeczesałem ręką włosy, do kieszeni chowając portfel i telefon. Następnie zbiegłem na dół. Emily siedziała w salonie z psem na kolanach, szukając w telewizji coś co mogłaby pooglądać. 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz