niedziela, 10 sierpnia 2014

Rozdział 33

*Oczami Emily *

  Wyciągnęłam z walizki ten zestaw klik po czym ruszyłam w stronę łazienki. Rzuciłam moją piżamę na szafkę obok umywalki po czym weszłam pod prysznic. Po szybkim myciu wysuszyłam włosy następnie nakładając na siebie wybrane ciuchy. Nałożyłam trochę make- upu który składał się z pudru, lekkich kresek
i czerwonych ust. Wracając do pokoju założyłam na rękę torebkę klik 
wrzucając do niej potrzebne rzeczy wyszłam z pomieszczenia zamykając drzwi na kluczyk. Następnie ruszyłam w stronę wind aby zjechać do restauracji. Zjechałam na dół, tam gdzie znajdowała się recepcja i podałam kluczyk tej samej kobiecie która mnie tu przyjmowała.
 

 *

- Poproszę jajecznicę - mruknęłam kartkując menu w poszukiwaniu napoi - i sok pomarańczowy - kelner chichotał - co pana ta..- przerwałam bo uniosłam głowę i zobaczyłam Jamesa.- Hej - uśmiechnęłam się.
- Cześć Emily - nadal się śmiał.
Spuściłam głowę czerwieniąc się; zachichotał.
 - Jajecznica i sok ? - upewnił się bazgrząc zamówienie w notesie.
- Mhm- mruknęłam a on zniknął przechodząc do innych stolików.
- Dzień Dobry - usłyszałam głos za sobą, to Kevin.
- Witam - odwróciłam się w inną stronę, byle tylko nie patrzeć na bruneta pożerającego mnie wzrokiem.
- Um.. zajęte ? - spytał drapiąc się w kark. Spojrzałam na puste miejsce naprzeciwko.
- Nie, usiądź jak chcesz - wzruszyłam ramionami. Usiadł. A ja wyciągając z torebki telefon przeglądnęłam Facebooka ignorując 10 wiadomości, zapewne od Justina.


*

James przyniósł moją jajecznicę i sok do stolika po czym złożył zamówienie dla Kevina. 
Tamten wybrał to samo co ja zmieniając jedynie sok pomarańczowy na herbatę.
Zabrałam się do jedzenia, czułam się lekko niezręcznie czując na sobie spojrzenie chłopaka.
- Chcesz coś powiedzieć ? - syknęłam - Nie mogę jeść gdy tak się gapisz.
- Przepraszam - mruknął spuszczając głowę.
- Cokolwiek - wróciłam do jedzenia. James znów pojawił się przy naszym stoliku przynosząc zamówienie bruneta.
- A to dla Ciebie, rozchmurz się - wziął brudne talerze stawiając przede mną czekoladową babeczkę z narysowanym słońcem.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się do niego. Skinął głową i odszedł.
- Smacznego - zwróciłam się do chłopaka naprzeciwko.
- Dziękuję - odparł wracając do posiłku.
Wstałam biorąc na ramię torebkę i zasunęłam krzesło- miłego dnia- wymamrotałam do Kevina. Uniósł głowę.
- Idziesz już ? - zapytał, wyczułam w jego głosie smutek. Chyba miał nadzieję że dokończę z nim śniadanie.
- Tak, muszę wyjść - odpowiedziałam chłodno.
- W takim razie wzajemnie - lekko się uśmiechnął i dalej jadł.
Wyszłam z restauracji kierując się w stronę wyjścia Wsiadłam do Taxi ruszając do centrum.

*

 Mój telefon wskazywał 1:00 A.M., co znaczyło że jeszcze godzina do spotkania z Jane. Przez kłótnie z mamą straciliśmy kontakt, co wiązało się z tym że ignorowałam ją i jej wszystkie wiadomości.Taxi zatrzymało się obok galerii, zapłaciłam za przejazd i wysiadłam, ruszając po chodniku do Starbucks. Miejsce naszego spotkania było po drugiej stronie ulicy. To tu mama zabrała nas gdy przyjechaliśmy do Los Angeles.
Przeszłam przez pasy i ujrzałam zielony znaczek obok szyldu. Jestem na miejscu. Weszłam do środka poprawiając torebkę na ramieniu. Rozglądałam się za znajomą twarzą gdy zawibrował mi telefon. SMS od Jane, napisała że się spóźni bo stoi w korku.Przeczytałam wiadomość i ruszyłam w stronę stolika przy oknie. Usiadłam zerkając na ruchliwą ulicę.

*

 - Przepraszam Cię bardzo, że musiałaś tyle czekać. Głupie korki - wydyszała Jane, która właśnie wpadła do Starbucks. Zmierzyła mnie wzrokiem, zatrzymując się na twarzy. Zobaczyłam łzy w jej oczach - Oh Emily..- ścisnęła mnie mocno a ja to odwzajemniłam uśmiechając się. Stęskniłam się za moją małą siostrzyczką- Tak się cieszę że cię widzę, nawet nie wiesz jak się martwiłam - objęłam ją mocniej po czym usiadłyśmy zamawiając Cappuccino.
- Też się cieszę, tęskniłam.. Przepraszam - mruknęłam czując się głupio że tyle czasu się do niej nie odzywałam.
- Em nie masz za co, zrobiłabym podobnie na twoim miejscu - posłała mi ciepły uśmiech. odwzajemniłam go a kelner przyniósł nasze zamówienie- A teraz opowiedz mi co się stało - powiedziała mieszając swój napój.
- To długa historia - przełknęłam gulę w gardle unikając jej spojrzenia.
- Emily, jestem twoją siostrą i chcę to wiedzieć- fuknęła zirytowana.
- Oh dobrze- odparłam przewracając oczami - Jak już dobrze wiesz po kłótni z mamą przeprowadziłam się do Justina - skinęła głową - było wszystko super aż do pewnego wieczoru.. Wziął wolne w pracy chcąc spędzić cały dzień z nami..
- Nami ? Emily ty jesteś w ciąży?!! - otworzyła usta ze zdziwienia.
- Co ?! Nie! - odparłam - przyjechał jego tato z rodzeństwem - wytłumaczyłam a ona się uspokoiła.
- Dobrze, co dalej ? - zapytała popijając swoje Cappuccino, wzięłam łyk swojego i mówiłam dalej.
- Gdy wrócił ze sklepu, powiedział że musi wyjść bo Scooter pilnie zadzwonił - uniosła brwi - Uwierzyłam w to bo on często tak robi, Justin się ze mną pożegnał i wyszedł- skinęła głową na znak że słucha.
- Siedziałam z jego ojcem w salonie gdy ktoś zadzwonił do drzwi, wtedy przyszedł Scooter, zapytałam go o Justina a ten powiedział że widział się z nim wczoraj - Jane otworzyła oczy ze zdumienia a ja przełknęłam gulę w gardle i mówiłam dalej - Opowiedziałam mu o tym co powiedział mi Justin i ten najzwyczajniej w świecie się wkurzył. Usiadł z nami i na niego czekaliśmy. Zaczęłam się martwić o niego i wgl - wzruszyłam ramionami- weszłam na Instagrama i to co zobaczyłam odebrało mi mowę
- Co to było ? - zapytała ciekawa Jane.
- Zdjęcie..- odparłam - Justina i blondynki w łóżku - zaśmiałam się sarkastycznie kręcąc głową - poskładałam wszystkie fakty - poszedł na imprezę, nie do Scootera, przeleciał dziwkę, okłamał mnie i zdradził to był za duży cios jak dla mnie - mrugnęłam żeby się nie rozpłakać - gdy wrócił do domu zerwałam z nim..
- Emily.. - Jane przesunęła się na sofie w moją stronę i mocno objęła mnie w talii - Tak mi przykro - pogłaskała mnie po plecach i mocniej przytuliła- Gdzie śpisz ?
- W hotelu - odparłam
- Wróć do domu.. - spojrzałam na nią otwierając oczy ze zdumienia, po tym wszystkim co zrobiłam oni nadal mnie chcieli- wszyscy za tobą tęsknimy... proszę.
- Dobrze- odparłam a ona rozpromieniła się i wystawiła drobne ząbki w uśmiechu.




Notka :
Rozdział krótki ale troszkę się w nim dzieje :D
Widzę że odwiedzacie mojego bloga a komentarzy brak :(
Postanowiłam że teraz dodam nowy gdy będą przynajmniej 3 komentarze. To naprawdę nie wielę. To do następnego. 
 3 komentarze= nowy rozdział.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz